Biegli Naczelnej Prokuratury Wojskowej stwierdzili, że przedmiot, który w kwietniu został umieszczony w tablicy smoleńskiej w Kościerzynie może być fragmentem rozbitego Tupolewa. Element ten jednak nie będzie zdemontowany, a zostanie na miejscu ponieważ Kościerzacy mogą być z nim "związani emocjonalnie".
Wciąż jest głośno o kościerskiej uroczystości zorganizowanej z okazji 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Obchody te miały być wyjątkowe, bo przy pamiątkowej tablicy upamiętniającej ofiary tragedii zamontowano szkatułki z ziemią smoleńską i kawałkiem prezydenckiego tupolewa, które mieszkańcy Kościerzyny przywieźli z Rosji z ubiegłorocznej wycieczki.
Wiadomość o fragmencie prezydenckiego tupolewa w Kościerzynie szybko zainteresowała zarówno media ogólnokrajowe, jak i Naczelną Prokuraturę Wojskową. Powołany przez nią biegły miał stwierdzić, że kościerska relikwia może być fragmentem prezydenckiego TU-154.
Element rozbitego samolotu pozostanie jednak w "tablicy smoleńskiej", mieszczącej się w Kościerzynie. Zdaniem ppłka Janusza Wójcika, prokuratura nie zamierza zabierać Kościerzakom przedmiotu z którym są "związani emocjonalnie".
- Nie chcemy tego demontować. Fragment tupolewa zostanie w tzw. tablicy smoleńskiej. Prokuratura wyznaczy tylko osobę godną zaufania, która będzie sprawowała nad nim pieczę. Jeśli kiedyś wrak tupolewa trafi już do Polski. To możliwe, że ten fragment może, choć nie musi, przydać się do rekonstrukcji jak dowód w sprawie - mówił dla TVN 24 ppłk Janusz Wójcik, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Szkatułki z ziemią smoleńską i fragmentem prezydenckiego samolotu oglądać można przy pomniku Chrystusa Króla, na ul. Kaplicznej w Kościerzynie.
Komentarze