"Niech Pan uważa, żeby w przychodni Panu czegoś pod żeberka nie włożyli" wykrzykiwał Ryszard Gołuchowski w kierunku Piotra Słomińskiego podczas lutowej manifestacji w obronie linii kolejowych. Prezes "Przychodni" poczuł się zagrożony i złożył na policję zawiadomienie o kierowanych pod jego adresem groźbach karalnych. Dzień później na komendę udał się także Ryszard Gołuchowski.
Nie milkną echa lutowej manifestacji w obronie linii kolejowych. Nie tylko wywołała ona falę oburzenia wśród mieszkańców, którzy przez głównego organizatora pikiety zostali nazwani między innymi skorumpowanymi i zastraszonymi przez lokalne władze, ale znalazła się także przedmiotem policyjnego śledztwa.
Przypomnijmy, że podczas protestu lider Społecznego Komitetu Obrony Linii Kolejowych, Ryszard Gołuchowski nie przebierał w słowach krytykując władze województwa pomorskiego za likwidację połączeń kolejowych. Nie brakło też czynów - na taczce spłonęła kukła przedstawiająca wicemarszałka Ryszarda Świlskiego. Ostre słowa padły też w kierunku władz lokalnych, a szczególnie pod ostrzałem znaleźli się burmistrz Zdzisław Czucha i przewodniczący Rady Miasta, a zarazem prezes NZOZ "Przychodnia" w Kościerzynie, Piotr Słomiński.
Burmistrz Kościerzyny zapytany, czy myśli nad wkroczeniem na drogę prawną w związku z obelgami rzucanymi w jego kierunku podczas protestu, odparł, że się nad tym zastanawia, choć jego zdaniem jest lepsze wyjście z tej sytuacji.
- Pan Ryszard Gołuchowski opowiada niestworzone historie, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Przepraszam, ale powinien udać się na leczenie. Jestem człowiekiem, który umie oddzielić emocje i aspiracje polityczne. Czas, który musiałbym temu poświęcić, nie jest tego wart. Zastanowię się, ale im dłużej obserwuję działania niektórych osób, to polecenie dobrej specjalistycznej medycyny jest tutaj na miejscu - komentuje Zdzisław Czucha.
Zagrożony groźbami poczuł się jednak Piotr Słomiński, który ze względu na charakter słów użytych przez Ryszarda Gołuchowskiego zawiadomienie na policję o groźbach karalnych kierowanych pod jego adresem złożył jako prezes NZOZ "Przychodni" w Kościerzynie. W głównej mierze powodem takiej decyzji były słowa "Niech Pan uważa, żeby w przychodni Panu czegoś pod żeberka nie włożyli", ale też wpisy na portalach społecznościowych i informacyjnych.
- Zdecydowałem się złożyć zawiadomienie, bo czuję się zagrożony. Te słowa wywołały u mnie poczucie strachu i uczucie realnego zagrożenia - argumentuje swoją decyzję prezes NZOZ "Przychodnia" w Kościerzynie.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na kościerskiej komendzie złożył 27 lutego. Dzień później lokalnych stróżów prawa postanowił odwiedzić też Ryszard Gołuchowski. On z kolei złożył zawiadomienie o groźbach karalnych kierowanych wobec niego i osób z nim współpracujących przez Przewodniczącego Rady Miasta Kościerzyna.
- W środę, 26 lutego późnym wieczorem dostałem wiadomość od mojego kolegi, który napisał do mnie, że nie będzie już ze mną współpracował, gdyż boi się o swoje stanowisko pracy. Ostrzegł mnie też, bym na siebie uważał. Dwie doby zastanawiałem się z jakiego powodu wysłał mi tę wiadomość. Po to, żeby mnie ostrzec, czy zrobić zamieszenie? Postanowiłem jednak zgłosić sprawę na policję - wyjaśnia Ryszard Gołuchowski.
Obie sprawy wyjaśniają policjanci. Obecnie trwa ustalanie świadków i analiza materiału dowodowego. Od wyniku tego postępowania będzie zależało, czy zostanie przeprowadzone dochodzenie, a w efekcie czy sprawa trafi na wokandę.
Choć za wcześniej jeszcze mówić, czy sprawa nabierze rozpędu i kolejnym krokiem będzie przekazanie jej prokuraturze, Ryszard Gołuchowski już zapowiedział, że najprawdopodobniej jeszcze w piątek złoży wniosek o wyłączenie z postępowania Prokuratury Rejonowej w Kościerzynie i przeniesienie sprawy do rozpoznania poza kościerski obszar z uwagi na to, że nie ma zaufania do miejscowych prokuratorów.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze