Reklama

Zwycięstwo, które daje nadzieję. Kasia Papka już po przeszczepie

Mija rok od momentu, gdy Kasia Papka z Sierakowic usłyszała diagnozę, która zmieniła całe jej życie. Zamiast cieszyć się pierwszymi chwilami macierzyństwa musiała zmierzyć się z bezwzględną chorobą. Na pomoc wówczas ruszyły jej setki mieszkańców Pomorza, którzy podczas akcji w maju i w czerwcu masowo rejestrowali się jako potencjalni dawcy szpiku. Wkrótce znalazł się genetyczny bliźniak Kasi. We wrześniu przeszczepiono jej komórki macierzyste. Dziś może znów cieszyć się życiem i rodziną.

Był luty ubiegłego roku. Za dwa miesiące Kasia i Andrzej mieli zostać rodzicami. Z radością czekali na moment rozwiązania, kompletując wyprawkę i odliczając dni do przyjścia na świat ich długo wyczekiwanego potomka. Szczęście zaburzyły jednak problemy zdrowotne przyszłej mamy. Zaczęło się od zwykłych duszności. Z czasem zaczęły jednak tak przybierać na sile, że Kasia miała problemy z samodzielnym oddychaniem. Trafiła do szpitala. Po szczegółowych badaniach, 27-letnia wówczas Kasia usłyszała diagnozę - chłoniak T-limfoblastyczny. Bardzo złośliwy nowotwór, który najpierw atakuje płuca, a następnie szpik kostny. Decyzją lekarzy, miesiąc przed terminem na świecie pojawił się Tymek. Ku wielkiej uldze młodych rodziców - cały i zdrowy.

Rozpoczęła się walka o życie Kasi. Szansą na ratunek był przeczep szpiku. Niestety dawcą nie mógł być nikt z rodziny. Koniecznym było jak najszybsze odnalezienie bliźniaka genetycznego 27-latki. W akcję zaangażowała się rodzina, przyjaciele i wiele osób, które poruszyła historia młodej mamy. Podczas akcji, które w maju i czerwcu zorganizowano na Kaszubach zarejestrowało się ponad 1000 osób.

Po kilku miesiącach udało się - znalazł się dawca! Po przeszczepie Kasia kolejnych kilka miesięcy walczyła o powrót do zdrowia. Rekonwalescencja cały czas trwa, ale dziś młoda mama ma się znacznie lepiej i z nadzieją patrzy w przyszłość.

- Po wyjściu ze szpitala było naprawdę ciężko. Bardzo trudno jest wrócić do normalnego życia po tak długim okresie pobytu w szpitalu. Można powiedzieć, że człowiek uczy się na nowo żyć. Z jednej strony jest wielka radość, że wraca się do domu do najbliższych, z drugiej strach i niepewność. Na mnie czekał synek i byłam bardzo szczęśliwa, że będę mogła się nim w końcu zająć i cieszyć się ze wspólnych chwil. Obecnie moje życie skupia się na opiece nad synkiem. Cieszymy się sobą i nadrabiamy stracony czas. To najlepsze lekarstwo na wszelkie dolegliwości - opowiada Kasia.

- Obecnie czuję się dobrze. Powoli dochodzę do siebie po niełatwym okresie poprzeszczepiennym. Zgodność moich komórek z komórkami dawcy nie była pełna. Idealny dawca z potencjalnym biorcą mają zgodność 10/10. U mnie było to 9/10, co spowodowało poważne powikłania po przeszczepie i wydłużony okres pobytu w szpitalu. Na szczęście wszystko się udało i dziś regeneruję już siły wśród najbliższych w domu. Wciąż przyjmuję bardzo dużo leków, ale powoli wszystko się stabilizuje. Wyniki są coraz lepsze -dodaje.

Powrót do formy po tak ciężkiej i wyniszczającej chorobie jest bardzo trudny. Kasia cały czas jeszcze jest w okresie regeneracji organizmu. Musi zapewnić mu odpowiednią dietę, ćwiczenia i zabiegi.

- Wymaga to czasu, samozaparcia i systematyczności - przyznaje.

Jak przyznaje, od samego początku, gdy usłyszała informację o tym, że odnaleziono jej bliźniaka genetycznego zastanawiała się kim jest. Warto w tym miejscu przypomnieć, że przez pierwsze dwa lata po przeszczepie biorca nie ma możliwości poznania swojego dawcy.

- Za pośrednictwem Fundacji DKMS każdy Dawca może otrzymać informację na temat procesu powrotu do zdrowia Biorcy. Można również nawiązać z Pacjentem pisemny kontakt. Jednak ze względu na ochronę danych osobowych, w okresie pierwszych dwóch lat po przeszczepieniu musi być zachowana anonimowość Dawcy. Po upływie tego okresu może dojść do bezpośredniego kontaktu i osobistego spotkania Dawcy i Biorcy. Jeśli tylko obie strony wyrażą chęć spotkania, Fundacja pomoże takie spotkanie zorganizować. Jeżeli jednak Dawca albo Biorca żyją w kraju, w którym przepisy prawa zobowiązują do zachowania anonimowości (np. Belgia, Francja, Włochy, Holandia, Szwajcaria, Norwegia, Słowenia, Hiszpania), możliwy jest jedynie kontakt listowny. W niektórych krajach wykluczona jest jakakolwiek możliwość kontaktu Dawcy i Biorcy - wyjaśnia fundacja DKMS.

Kasia, jeśli będzie to możliwe, chce w przyszłości poznać osobę, która uratowała jej życie.

- Cały czas zastanawiam się nad tym, co bym mu powiedziała. Trudno jest znaleźć odpowiednie słowa wobec tak wielkiej sprawy, jaką jest podarowanie komuś szansy na życie. Na pewno zwykłe dziękuję to za mało. Na szczęście mam jeszcze trochę czasu, żeby to przemyśleć - uśmiecha się Kasia.

- Jestem spokojna, bo wiem, że dobre uczynki wracają - dodaje z mocą.

Gdy na Kaszubach ruszyły akcje rejestracji szpiku kilkaset osób na Kaszubach dołączyło do bazy potencjalnych dawców. Ci, którzy jeszcze tego nie zrobili, mogą znaleźć wskazówki na temat tego, jak to nadrobić tutaj. Pamiętajmy, że dokonując rejestracji w bazie możemy komuś uratować życie, tak jak zrobił to bliźniak genetyczny Kasi.

- Dziękuję wszystkim za wsparcie modlitwę i dobre słowa. Bez tego nie byłoby mnie dziś tutaj. Jednocześnie zachęcam wszystkich, którzy się jeszcze wahają aby się zarejestrowali. To naprawdę niewiele. Wystarczy pobrać wymaz z policzka, a można dać komuś szansę na ratunek. Potrzebujących jest niestety wielu i często są to młodzi ludzie, dzieci, którzy mają przed sobą całe życie - apeluje Kasia.

Największym marzeniem Kasi, choć przyznaje, że ma ich bardzo wiele, jest to, by mogła patrzeć jak jej syn rośnie, rozwija się i dorasta. Chce wychować go na dobrego człowieka.

MD-Z
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ania - niezalogowany 2018-03-25 21:13:22

    A to Kasi brat nie był dawcom, bo w miejscowosci skad pochodzi jej mąż mówią ze jej brat został jej dawca.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    PotencjalnaDawczyni - niezalogowany 2018-02-26 00:05:41

    Gdy tylko przeczytałam ze jest możliwość w Kartuzach dla Kasi zapisac sie do potencjalnych dawców od razu mowilam do chłopaka - "Jedziemy". Czekalam z tym do 18 roku zycia, a akcja zrobiona w Kartuzach byla kilka dni po nich, wiec smialo moglam jechac i sie zapisac. Byłam bardzo szczęśliwa ze zapisałam sie i że bede mogla w jakis sposób pomóc komus :) Pozdrawiam :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    HDK - niezalogowany 2018-02-25 23:53:43

    Wiara czyni cuda !! Pan Bóg ma wobec Pani wiele planów... Życzę zdrówka i wspieram modlitwą...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości