W wieku 102 lat, w sobotę 4 czerwca na wieczną wartę odszedł druh Werner Rzeźnikowski - harcerz, członek Szarych Szeregów, były więzień obozu koncentracyjnego KL Stutthof, ocalały z Marszu Śmierci. Pierwszy powojenny komendant hufca ZHP Kościerzyna.
W sobotę, 4 czerwca na wieczną służbę odszedł druh Werner Rzeźnikowski. Miał 102 lata.
Werner Rzeźnikowski urodził się 30 marca 1920 roku w Tczewie. W 1923 roku jego rodzina przeprowadziła się do Kościerzyny. Po ukończeniu szkoły powszechnej, rozpoczął pracę, najpierw w zakładzie fryzjerskim ojca, później w zawodzie ślusarza. W 1931 roku został przyjęty w poczet członków Związku Harcerstwa Polskiego. W 1932 roku został druhem drużyny wodnej ZHP w Kościerzynie. Jako jej członek był uczestnikiem obozu żeglarskiego na jeziorze Charzykowskim oraz Międzynarodowego Zlotu Skautów Wodnych w Garczynie.
W trakcie drugiej wojny światowej początkowo pracował jako ślusarz w szkole podoficerskiej Wehrmachtu, a 1941 roku został skierowany na przymusowe roboty w Stoczni Gdańskiej. W tym też roku w Chojnicach został zaprzysiężony na członka Szarych Szeregów i rozpoczął działalność konspiracyjną. 26 listopada 1942 roku został aresztowany przez Gestapo. Początkowo był osadzony w areszcie śledczym w Gdańsku, później w obozie koncentracyjnym Stutthof. Był więźniem politycznym.
W obozie przebywał do dnia pierwszej ewakuacji więźniów obozu, czyli do Marszu Śmierci do stycznia 1945 roku. W lutym po morderczym marszu, trafił do obozu w Nawczu. Rano, 10 marca do obozu wkroczyły pierwsze oddziały wojska radzieckiego. Po dotarciu do domu zachorował na tyfus plamisty. Po wyzdrowieniu podjął ponownie pracę, a jednocześnie zorganizował kościerski hufiec Związku Harcerstwa Polskiego.
Na początku 1946 roku został mianowany Komendantem Hufca ZHP w Kościerzynie, którym był do 1952 roku. W Kościerzynie pracował w Rejonie Dróg Publicznych i Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska. W 1981 roku przeszedł na zasłużoną emeryturę pracowniczą, ale nie harcerską.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze