Kościerscy radni uchwalili budżet na rok 2023. Zanim to nastąpiło, burmistrz Michał Majewski musiał wysłuchać wielu, gorzkich słów krytyki ze strony opozycji. Jej przedstawiciele zarzucili mu m.in. rozrzutność, zadłużanie miasta oraz brak wizji rozwoju Kościerzyny. Włodarz starał się odpierać te zarzuty, podkreślając jednocześnie, że przyszłoroczny plan finansowy jest dostosowany do realiów gospodarczych.
Władze Kościerzyny mają za sobą jedną z najważniejszych sesji odbywających się w ciągu roku. W czasie jej trwania radni pochylili się nad przyszłorocznym budżetem. Dyskusja była momentami bardzo gorąca, a burmistrz Michał Majewski musiał wysłuchać wiele uwag pod swoim adresem.
Zanim kościerscy rajcy zajęli się budżetem na rok 2023, to wcześniej dyskutowali nad Wieloletnią Prognozą Finansową. I już w tym temacie dochodziło do ostrej wymiany zdań pomiędzy przedstawicielami opozycji oraz władzami miasta. Osią sporu była kwestia strategii dla Kościerzyny.
Burmistrz nie ma wizji
- Chciałem zapytać pana burmistrza, dlaczego my dyskutujemy na temat WPF skoro nie mamy strategii. Miała być do czerwca, ale jej nadal nie ma. Okazuje się, że stara wygasła w roku 2020 i od tego momentu takiego dokumentu nie mamy. A to oznacza, że nie ma żadnej wizji związanej z rozwojem naszego miasta - mówił radny Kazimierz Stoltmann.
Michał Majewski tłumaczył, że strategia na najbliższe lata jest obecnie opracowywana, jednak władze miasta konsultują ją m.in. z przedstawicielami Urzędu Marszałkowskiego w kontekście kolejnej perspektywy środków unijnych. Burmistrz podkreślił, że najpierw trzeba posiadać dane na temat, by wiedzieć gdzie i po jakie środki finansowe w ramach udzielanego dofinansowania będzie można sięgać. Te argumenty nie przekonały przedstawicieli opozycji.
- My czekamy na pewne dane, ale to chyba nie jest odpowiedni kierunek. Strategia się tworzy, ale my o niej nic nie wiemy, a ona jest przecież wskazaniem kierunków rozwoju Kościerzyny. Więc dobrze byłoby taki dokument mieć, a jak się pojawią nowe okoliczności, to przecież można nanieść poprawki. Trudno się dyskutuje o Wieloletniej Prognozie Finansowej, gdy nie ma strategii – stwierdził radny Aleksander Mach.
Głos w sprawie strategii zabrał też zastępca burmistrza Tomasz Nadolny, który podkreślił, że posiadanie strategii nie jest obowiązkiem.
- Po drugie rozpoczynamy wraz z gminą wiejską Kościerzyna prace nad Miejskim Obszarem Funkcjonalnym, który jest podstawą do uzyskania środków europejskich w perspektywie finansowej 2021-27. Chcę podkreślić, że ten dokument musi być spójny ze strategią. Więc zdecydowaliśmy zacząć od MOF, bo to jest priorytet, a kolejnym krokiem jest strategia dla naszego miasta, nad którą również pracujemy – zaznaczył Tomasz Nadolny.
Jak się okazało, dyskusja nad Wieloletnią Prognozą Finansową była tylko uwerturą do tego, co działo się podczas dyskusji nad przyszłorocznym budżetem. Jego założenia przedstawił skarbnik Jarosław Laska. Jak wynika z zaprezentowanych danych, dochody miasta w 2023 roku mają wynieść nieco ponad 146 mln zł, a wydatki oszacowano na poziomie 154,3 mln zł. Jarosław Laska podkreślił, że przyszły rok będzie kolejnym, kiedy to samorząd będzie miał niższe dochody własne (z podatków m.in. PIT). W roku 2023 ma to być 54 mln zł. Z kolei deficyt na koniec roku ma wynieść 8,3 mln zł. Na inwestycje władze miasta mają zamiar wydać około 45 mln zł.
Wśród zaplanowanych inwestycji znalazły się m.in. budowa ulicy Paderewskiego, przebudowa ciągu ulic tzw. poetów, czyli Konopnickiej, Kraszewskiego, Brzechwy, Słowackiego i Tetmajera. Ponadto, miasto chce wybudować ul. Małą Kolejową, opracować dokumentację na ul. Kopernika. Jedną z największych inwestycji ma być natomiast budowa stadionu lekkoatletycznego.
Czarne chmury nad halą sportową przy "trójce"?
Radna Katarzyna Knopik dopytywała jednak burmistrza, co z budową hali sportowej, która ma powstać przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 3 w Kościerzynie. Przypomnijmy, że to przedsięwzięcie oszacowano na około 12 mln zł. W przyszłorocznym budżecie na ten cel zabezpieczono jedynie 1,6 mln zł. Z wypowiedzi burmistrza można było wywnioskować, że ta inwestycja może stanąć pod dużym znakiem zapytania.
- W sprawie tego zadania podpisaliśmy aneks i mamy czas do końca 2024 roku. To jest kosztowne przedsięwzięcie i w tym momencie w budżecie nie mamy odpowiednich środków finansowych. Będziemy się starać je znaleźć m.in. składając wnioski o dofinansowanie. Jednak żyjemy w bardzo trudnych czasach i być może trzeba będzie podjąć trudne decyzje w tej sprawie. Może się zdarzyć, że ta budowa nie dojdzie do skutku i wtedy będzie mi przykro – stwierdził Michał Majewski.
Burmistrzowi zarzucono także rozrzutność finansową, czego przykładem mają być nakłady na funkcjonowanie miejskiej komunikacji autobusowej. W tym roku miała ona pochłonąć 1,6 mln zł. Radni opozycji podkreślili, że w roku 2014 kosztowała ona około 250 tys. zł. Michał Majewski odpierając te zarzuty zaznaczył, że osiem lat temu z komunikacji w skali roku korzystało około 60 tysięcy pasażerów, a dzisiaj jest to liczba 460 tysięcy. Tłumaczył również, że wzrost kosztów jest spowodowany m.in. wysoką ceną paliwa. Nie wykluczał jednak, że niektóre kursy zostaną w niedalekiej przyszłości zlikwidowane.
Radny Kazimierz Stoltmann zarzucił jeszcze włodarzowi ślimaczące się inwestycje, co ma skutkować wyższymi kosztami ich realizacji.
- Przykładem może być ślimacząca się rewitalizacja Osiedla Tysiąclecia, która jest najgorzej realizowaną inwestycją w historii miasta. To samo dotyczy zagospodarowania terenu za Urzędem Miasta, były wizje projekty i co z tego wyszło? Końca nie widać także w przypadku projektu związanego z ochroną przed powodzią i proszę nie podawać argumentu o Covidzie, bo to już słyszałem. To wszystko powoduje, że wzrastają koszty tych przedsięwzięć – mówił Kazimierz Stoltmann.Reklama
Michał Majewski stwierdził, że wprawdzie rewitalizacja się przedłużyła, ale mieszkańcy z pewnością ją docenią, ponieważ takiego zakresu prac nie było od 60 lat. W kontekście projektu przeciwpowodziowego zaznaczył, że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami, a wydłużające się prace związane są ze skomplikowanymi procedurami i pozwoleniami. Jak podkreślił, koszty w tym przypadku wzrosły o około 300 tys. zł, co w przypadku szalejącej inflacji, zdaniem burmistrza, jest kwotą małą.
Michał Majewski spotkał się również z krytyką dotyczącą zadłużenia miasta. Na koniec tego roku wyniesie ono około 36 mln zł, natomiast na koniec 2023 roku ma się ukształtować na poziomie około 40 mln zł. Z argumentami opozycji nie zgadzali się radni rządzącej koalicji.
- Jak się słucha opozycji, to ma się wrażenie jakby budżet był balonem, który można nadmuchać. Żyjemy w trudnych czasach, ale rząd robi dużo dla młodych poprzez np. zwolnienie z podatków i oni już wracają z emigracji. Na pewno za 2-3 lata wpływy do samorządów będą większe. Budżet zaproponowany przez burmistrza jest dostosowany do realiów. Pewnie, że chciałoby się więcej, ale nas na to nie stać i nie kruszyłbym kopii, jak robi to opozycja. Dlatego też klub PiS będzie głosował za przyjęciem budżetu– powiedział radny Kazimierz Maszk.
Radny Michał Kujach odnosząc się do zarzutów opozycji w sprawie zadłużenia, podkreślił, że gdy Michał Majewski obejmował stanowisko burmistrza, było ono na poziomie 41 procent, natomiast obecnie jest to 25 proc.
Ostatecznie za przyjęciem budżetu przygotowanego przez burmistrza i jego współpracowników, zagłosowało 12 radnych, 6 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze