Reklama

Wojciech Kiełpikowski - człowiek, który uciekł białaczce

Ma 36 lat. Pełni funkcję komendanta posterunku straży leśnej w Nadleśnictwie Kartuzy. Jest wyjątkowo wysportowany. W kręgu jego zainteresowań są m. in. takie dyscypliny jak kolarstwo, strzelectwo i wspinaczka. Zapewne taki tryb życia sprawił, że nigdy nie chorował. Nadszedł jednak dzień, kiedy wszystko się zmieniło.

W tym aktywnym sportowym życiu coś zaczęło szwankować. Pojawiło się zmęczenie i nudności.

- Generalnie dobrze się czułem, tyle że dzień był dla mnie krótszy - wspomina Wojciech Kiełpikowski. - O godzinie 12 musiałem się na dwie godziny zdrzemnąć, a o już 18 kładłem się spać, bo byłem zmęczony. Rano, gdy wstałem, wszystko było jak dawniej. Wówczas do głowy mi nie przyszło, że mogę mieć poważną chorobę.

Do tych dolegliwości dołączyło jeszcze nocne pocenie. Jednak pierwszy poważny alarm to słaby wynik krwi po przeprowadzonych badaniach okresowych. Pojawiły się też infekcje (m. in. grypa), których nigdy nie miał. Szczęśliwy traf sprawił, że lekarz pierwszego kontaktu, Stanisław Szostak z poradni w Somoninie uznał, że wynik należy doprecyzować i zalecił ponowne badania w innym laboratorium. Infekcja się potwierdziła.

Kolejna sugestia lekarska zaprowadziła pana Wojtka do hematologa, który skierował go na badanie szpiku. Wynik przyszedł błyskawicznie, bo już po trzech dniach i to z terminem stawienia się na hospitalizację. Było to dokładnie w sobótki 2010 roku. Diagnoza brzmiała: białaczka!

Pojechał więc do szpitala AM w Gdańsku, gdzie został, by zacząć leczenie. Na oddziale Kliniki Hematologii i Transplantologii UCK w Gdańsku trafił pod skrzydła dr Agnieszki Piekarskiej i dr Marii Bieniaszewskiej. Ostatnia z wymienionych lekarek opiekuje się panem Wojtkiem do dzisiaj.

- Kiedy trafiłem na szpitalne łóżko, moja wiedza na temat białaczki ograniczała się do przypadkowo obejrzanego kiedyś programu telewizyjnego na temat chemioterapii - wyznaje mój rozmówca. - Tyle to wszyscy wiedzą. Po trwających dwa tygodnie szczegółowych badaniach genetycznych dowiedziałem się, że mam ostrą białaczkę szpiku kostnego (AML M1).

Pan Wojtek ani przez moment nie wpada w panikę. Wie już na czym będzie polegało jego leczenie. Ma też świadomość, że o wszystkim decydują wyniki i sposób zwalczania choroby.

Po drugiej chemioterapii zapada decyzja o przeszczepie, na który trzeba było czekać prawie siedem miesięcy. W tym czasie przygotowywany jest pacjent i jego dawca. 10 grudnia 2010 roku Wojciech Kiełpikowski jest po zabiegu, który trwa pół godziny przy pełnej świadomości pacjenta i przypomina zwykłą kroplówkę. Tylko, że ta kroplówka może zadecydować o jego życiu.

Jakie myśli krążą w głowie, kiedy czeka się na przeszczep? - W grudniu 2010 roku zima była ostra, więc wiele rzeczy mogło się zdarzyć - mówi Wojciech Kiełpikowski. - Nie dostarczą szpiku, bo samolot nie doleci na czas albo złapię infekcję, która nie pozwoli na operację. Tak naprawdę nie uważałem, że właśnie mnie spotka jakiś niefart.

- Były chwile zwątpienia, zwłaszcza wtedy, gdy umierali pacjenci - kontynuuje pan Wojtek. - Ale ja głównie myślałem o tym, że mam przecież jeszcze tyle do zrobienia…

Zaczyna się trudna noc po przeszczepie. Podają mu dożylnie siedem litrów płynów. Nie śpi i przez cały czas oddaje mocz. Mija jeszcze 28 dni w szpitalu. Sylwestra spędza już we własnym domu.

- Nasz szef z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku powołał do życia komitet organizacyjny Strzeleckich Mistrzostw Polski Straży Leśnej, które miały się odbyć we wrześniu 2011 roku - informuje kolega pana Wojciecha Krzysztof Melder - Przewodniczącym komitetu został Wojtek, który organizował imprezę z łóżka szpitalnego, mając do dyspozycji telefon i internet. Sądzę, że dzięki temu, nie miał czasu myśleć o chorobie. To na pewno miało wpływ na jego psychikę i samopoczucie.

Pan Wojtek, który uciekł białaczce, "zdążył" wziąć udział w imprezie. Nie tylko, że wygrał z chorobą, to jeszcze został… zwycięzcą zawodów.

- W momencie, kiedy wręczano mu pierwszą nagrodę, wszyscy wstali i zaczęli bić brawo - dodaje pan Krzysztof. - Większość uczestniczących w mistrzostwach leśników płakała, ale były to łzy radości. To było fantastyczne.

Należy wspomnieć o ogólnopolskiej akcji wśród leśników, którzy zebrali mnóstwo krwi dla swojego kolegi po fachu, gdy ten leżał w szpitalu.

Krzysztof Melder jest organizatorem festiwalu bluesowego w Mirachowie. Dwa lata temu podczas imprezy, z myślą o chorym wówczas koledze, przeprowadził dzień dawcy. Pobrano wtedy 134 próbki do badań. Podobnie będzie w tym roku 14 lipca w mirachowskiej leśniczówce. Przedsięwzięcie nazwano "Nadzieja umiera ostatnia. Blues dla Ani i Wojtka." Akcja przy współpracy DKMS-u poświęcona jest Annie Wielechowskiej. Jest również formą podziękowania od Wojciecha Kiełpikowskiego dla potencjalnych dawców, którzy zgłosili się podczas festiwalu.

Po wyleczeniu i powrocie do pracy pan Wojtek podjął jeszcze studia podyplomowe, które właśnie kończy. Ma jeszcze wiele marzeń, a wśród nich samotną wyprawę samochodem terenowym, na którym znalazłyby się naklejki fundacji DKMS-u. Niestety, nie ma na to funduszy, ale może warto mieć nadzieję, że znajdą się sponsorzy.

Nie do przecenienia podczas ciężkiej choroby jest wsparcie ze strony bliźnich. - Tego nie da się ani zważyć, ani zmierzyć - stwierdza na zakończenie naszej rozmowy pan Wojtek. - Ludzie, na których zawsze mogłem liczyć, nie pozostawili mnie w biedzie. Szczególne podziękowanie kieruję do dwóch bliskich mi osób, które poświeciły się w trakcie mojego powrotu do zdrowia.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    znajoma 21 - niezalogowany 2012-10-19 21:02:34

    Do Wiktoria. A z Ciebie marna córka!! Aż wstyd!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 Dodane pią, 19 paź 2012, 21:05:27 : Wojtek jesteś wielki!!!!! Ten czas Twojej choroby był dla Nas straszny...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wiktoria - niezalogowany 2012-07-10 22:49:40

    Ojciec z niego marny ale chociaż żonę ma fajną :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    maly.ds - niezalogowany 2012-06-26 08:45:09

    Twój przykład powinien być wzorem dla innych: WALCZYĆ DO KOŃCA, NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ!!! Pozdr.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości