Tradycji stało się zadość. W tłusty czwartek od rana cukiernie i sklepy spożywcze nie narzekają na brak klientów - smakoszy pączków. Nawet ci, którzy na co dzień liczą kalorie, pozwalają sobie na małe co nieco. Święto pączka urządzamy sobie w pracy, w szkole i w domu. Trudno nie skusić się na takie rarytasy.
A wybór jest spory. Pączki z dżemem, marmoladą, powidłami lub z adwokatem, z polewą czekoladową, lukrem lub posypane cukrem pudrem. Kto za nimi nie przepada, może delektować się faworkami.
- Na dzisiaj zamówiliśmy około 500 pączków i oraz ponad 20 kg faworków - mówi jedna ze sprzedawczyń w cukierni. - Na co dzień sprzedaje się zdecydowanie więcej ciast, ciastek i innych słodyczy, ale dzisiaj na pewno królują pączki. Należę do łasuchów, wiec dzisiaj zjadłam już trzy, a do ulubionych zaliczam te z polewą lukrową z cukru pudru. Po powrocie do domu będzie ciąg dalszy święta pączka.
Justyna Wydrowska do południa zjadła tylko jednego pączka, ale - jak sama stwierdziła - na pewno na tym się nie skończy. Co prawda na co dzień ich nie jada, ale w tłusty czwartek zawsze pozwala sobie na łasuchowanie i wtedy wybiera te z adwokatem posypane cukrem pudrem.
- Kiedyś sama piekłam pączki, ale w tej chwili fachowcy oferują tak szeroki sortyment, że nie warto samemu się trudzić - wyznała Krystyna Żurawicz. - Jeżeli już decyduję się na pączki, to wybieram nadzienie z marmoladą. Te, które teraz kupiłam zabieram do domu, aby poczęstować swoje wnuki - Wiktora i Cypriana. Należy przecież zadbać o tradycję.
Stary obyczaj przestrzega, że niezjedzenie choćby jednego pączka, naraża nas na niedostatek aż do kolejnego tłustego czwartku. A co tam bomba kaloryczna, wszak mamy dzisiaj ostatni czwartek karnawału.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze