- Dla nas pomysł przeniesienia hospicjum jest zupełnie nierealny, fantastyczny. Nie uważam za słuszne, by chorzy, którzy i tak mają cierpienie wpisane w swój los, dodatkowo mieli ponosić koszta, że w Dzierżążnie jest zimno, warunki nie najlepsze - mówi w odpowiedzi na jeden z punktów planu naprawczego szpitala,który zakłada przeniesienie hospicjum z Kościerzyny do Dzierżążna, Arkadiusz Błaszczyk. Pracownicy chcą rozmawiać z władzami szpitala. Mogą dyskutować, ale będą walczyć, by ich chorzy mieli swój kawałek miejsca i opiekę do ostatnich dni, właśnie w Kościerzynie.
Hospicjum w Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie jest dziesięciołóżkowe, choć czasami przyjmuje jednorazowo do 12 osób. Pracuje w nim lekarz, 10 pielęgniarek, kilka opiekunek medycznych. Wykwalifikowana kadra, która poza wysokimi kwalifikacjami posiada coś więcej - serce i chęć do opieki nad nieuleczalnie chorymi ludźmi. Przychodzą też wolontariusze, którzy pomagają na różny sposób. Czasami jest to zwykła rozmowa, która dla chorego znaczy często więcej niż kolejna tabletka uśmierzająca przenikliwy ból.
Hospicjum stworzyło społeczeństwo kościerskie. Sprzęt niemal w stu procentach został zakupiony ze środków powołanego w tym celu Stowarzyszenia Opieki Hospicyjnej, pieniędzy, które wpłacali zwykli mieszkańcy.
Kościerzacy zbudowali coś więcej niż zwykły, kolejny oddział medyczny. Stworzyli miejsce, gdzie zmniejsza się cierpienie, gdzie opiekuje się tymi, którymi nie ma się kto opiekować, gdzie rozmawia się z tymi, którzy potrzebują rozmowy, gdzie pozwala się odchodzić ludziom z tego świat godnie i spokojnie.
Tę ideę, chęć pomocy drugiemu człowiekowi, chce się im jednak odebrać. Program naprawczy dla kościerskiego szpitala, który stworzyła zewnętrzna firma, zakłada przeniesienie hospicjum z Kościerzyny do Dzierżążna. Lekarze i pracownicy szpitala w tym temacie mówią jednym głosem - nie pozwolą, by stworzone w Kościerzynie hospicjum zabrać im i przenieść do powiatu kartuskiego.
- Dla nas pomysł przeniesienia hospicjum jest zupełnie nierealny, fantastyczny. Choćby z racji, że warunki, które są w Dzierżążnie, a o których otwarcie mówi zarząd szpitala, nie są najlepsze. Nie uważam za słuszne, by chorzy, którzy i tak mają cierpienie wpisane w swój los, dodatkowo mieli ponosić koszta, że jest tam zimno, słabo - podkreśla lekarz Arkadiusz Błaszczyk.
- Hospicjum zostało stworzone przez kościerzaków. Wydaje mi się, że oddanie go sąsiedniemu powiatowi, mija się z celem. Nie wyobrażamy sobie, aby hospicjum było za Kościerzyną. Możemy jedynie podyskutować jak zreformować, jak zmieniać finansowanie hospicjum, bo są osoby, instytucje, które chcą współpracować - kontynuuje.
Jak dodaje Arkadiusz Błaszczyk, pracownicy mogą zgodzić się nawet na zmianę lokalizacji. Niekoniecznie hospicjum musi znajdować się na drugim piętrze, choć z punktu widzenia hospicjum jako zaplecza oddziału wewnętrznego, jest to bardzo funkcjonalne. Aby jednak utrzymać oddział, mogą zaadaptować inne pomieszczenia na terenie szpitala lub poza nim.
- Hospicjum ma tu swoje miejsce. Świadomość obecności hospicjum, tej ostatniej pomocy jaką udziela człowiek człowiekowi, zakorzeniła się w świadomości nie tylko mieszkańców Kościerzyny, ale chorych z powiatów okolicznych, bo mamy pacjentów z powiatów sąsiednich. Współpracuję z lekarzami, którzy kierują do mnie chorych czy to z Bytowa, czy powiatu kartuskiego. Myślę, że chory nie zasługuje na to, by nie mieć swojego kawałka miejsca - zaznacza wiceszef związku zawodowego lekarzy, Arkadiusz Błaszczyk.
- Chory, który leży w hospicjum, to nie jest chory, który leży na śmietniku. Jest to chory, który ma jeszcze plany. My nie chcemy wyleczyć pacjenta, bo jest to niemożliwe, ale chcemy ograniczyć mu cierpienie, czasami nie potrzeba do tego pomocy specjalistów. Wszyscy lekarze są pozytywnie nastawieni do hospicjum, bo wiedzą, że jeśli jest taka sytuacja, gdy wszyscy rozkładają ręce, nie możemy już nic więcej zrobić, to żadnemu choremu nie odmawiam. Zabieram go do hospicjum i prowadzę go aż do śmierci. Jeżeli to jest mało, to nie wiem co mam zrobić więcej - podsumowuje.
Pracownicy hospicjum mają nadzieję, że znajdą zrozumienie u władz Urzędu Marszałkowskiego i wspólnie wypracują plan, który pozwoli utrzymać hospicjum na terenie Kościerzyny.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze