Reklama

Uczyli się języka kaszubskiego, poznawali tradycję i obalali mity

12 osób, 12 tygodni i nauka języka kaszubskiego w wyjątkowej atmosferze. - Tak fantastycznych warsztatów, które tak dużo zmieniły w postrzeganiu kaszubszczyzny nie pamiętam - przyznaje jeden z ich uczestników, a pozostali dołączając się do tych słów, wymieniają też inne plusy kursu. Pokonali bariery, nauczyli się mówić i czytać w języku kaszubskim oraz obalili mity dotyczące historii języka. Ciągle im jednak mało i liczą na kontynuację zajęć.

Od kwietnia przez kolejne dwanaście tygodni w Centrum Kultury Kaszubskiej "Strzelnica" trwał kurs języka kaszubskiego. Kurs inny niż wszystkie i to z różnych względów. Wokół jednego stołu zasiedli ludzie różnych branż, w różnym wieku z różnych zakątków Polski. Połączyła ich chęć nauki języka kaszubskiego. Umożliwiła im to Anna Dziemińska-Cupa.

- Kurs dla dorosłych prowadzę po raz pierwszy. Właśnie ukończyłam trzyletnie studia na kierunku etnofilologia kaszubska, dzięki którym zetknęłam się z różnymi publikacjami i opracowaniami. To umożliwiło mi przygotowanie materiałów. Kurs był nakierowany na pracę w grupie, dialogi, komunikację. Podczas zajęć było wesoło, ale wymagały one ich uczestników aktywności. Oceniając ten kurs z perspektywy tych trzech miesięcy, muszę przyznać, że taki sposób prowadzenie zajęć zdał egzamin - przyznaje Anna Dziemińska-Cupa.

Dwanaście dwugodzinnych zajęć wystarczyło, by uczestnicy kursu przełamali barierę, zaczęli mówić i czytać w języku kaszubskim. Wystarczyło, by poznać też, tradycje i zwyczaje kaszubskiego, jak również obalić mity dotyczące historii języka.

- Jestem z Mazowsza. Na Kaszubach zamieszkałam naście lat temu. Jestem Kaszubką z wyboru. Pokochałam Kaszuby, tu zostało moje serce. W spisie rolnym wpisuję podwójną narodowość - polską i kaszubską. Jedyne czego mi brakowało, to umiejętności mówienia po kaszubsku. Nie ma, gdzie nauczyć się tego języka. Starsi posługują się gwarą. Nie chcą uczyć, nie mają do tego cierpliwości. Od paru lat jestem członkiem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Uczestniczę we wszystkich zlotach, więc siłą rzeczy kolejnym etapem było nauczenie się języka. Na razie jestem na etapie, że rozumiem. Sporo nauczyłam się czytać, jeszcze brakuje mi trochę śmiałości, by mówić po kaszubsku. Poznałam tu super ludzi. Nie chciałabym, aby ta przygoda się skończyła - akcentuje Beata Tam, jedna z uczestniczek zajęć.

- Od paru lat szukałem możliwości "gadania w rodnej mowie". Było to dla mnie bardzo ważną rzeczą. Kiedy chodziłem do szkoły, zostało mi to uniemożliwione. Szkoła stwierdziła, że akurat ja nie mogłem uczestniczyć w takich zajęciach, a już od dziecka miałem poczucie tożsamości kaszubskiej. Jak tylko zobaczyłem, że są takie zajęcia, od razu się zapisałem. Jestem bardzo zadowolony. Nauczyłem się czytać po kaszubsku, wzbogaciłem zasób słownictwa - dodaje Damian Maciej Wnuk-Lipiński.

- Na kurs zapisałem się dlatego, bo czuję, że jest to język moich przodków. Podczas podróży w Jerozolimie, zostałem wyrwany z całej grupy, bo ktoś się dowiedział, że jestem z Kaszub, by przeczytać "Ojcze nasz" po kaszubsku. Po raz pierwszy w życiu poczułem się dowartościowany przez to, że jestem z Kaszub. Za nami szli Górale i Ślązacy, którzy z zazdrością komentowali, że nie mają swojego języka. Podczas tych zajęć dowiedziałem się również, że najstarszym zabytkiem piśmiennictwa kaszubskiego, jest Modlitewnik Szymona Krofeya, pastora, który chciał przełożyć pieśni protestanckie na język tutejszej ludności. A to oznacza, że język kaszubski był obecny już 400 lat temu. Tego argumentu często używam w dyskusjach, gdy ktoś próbuje mówić, że język kaszubski jest sztucznym wytworem - podkreśla z kolei Adam Kiedrowski.

Wśród kursantów nie zabrakło też dyrektora Kościerskiego Domu Kultury.

- Nie pamiętam tak fantastycznych warsztatów, które tak dużo zmieniły w postrzeganiu kaszubszczyzny. Pani Ania miała taki sposób prowadzenia zajęć, że nie było żadnych spięć historyczno-politycznych odnośnie historii i tradycji. Nikt nie zmuszał tych ludzi do uczestniczenia w tych warsztatach. Ten zespół tak doskonale się uczył i bawił, tak bardzo chciał rozmawiać, że serce rośnie. Podziękowania, które trafiły na ręce pani Ani, nie były zwykłymi podziękowaniami, są sygnałem, że bardzo chcemy lgnąć do takich zajęć, chcemy aby tak wyglądała nauka o naszej tradycji kaszubskiej. Na tym kursie spotkali się bardzo wrażliwi ludzie o bardzo szerokich horyzontach, którzy zrozumieli wagę i rolę języka kaszubskiego - zaznacza Jan Dittrich.

Warsztaty dla ich uczestników zakończyły się dobrą wiadomością. Kurs będzie kontynuowany zarówno dla nich, jak również dla tych, którzy chcieliby uczyć się go od podstaw. Niebawem ruszy nabór na zajęcia. A tymczasem w Kościerskim Centrum Kultury Kaszubskiej "Strzelnica" będzie można oglądać wystawę "Wzornictwo kaszubskie - od źródeł do inspiracji", której towarzyszyć będą niespodzianki. O szczegółach poinformujemy wkrótce.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości