Jak co roku w ostatni czwartek karnawału niemal każdy z nas ulega pokusie zajadania się pączkami. A wybór jest wielki. Słodkie "kuleczki" z dżemem, marmoladą, powidłami bądź z adwokatem, z polewą czekoladową, lukrem lub posypane cukrem pudrem. Dzisiaj delektować się będziemy w towarzystwie rodziny, znajomych lub w pracy. Święto pączka to duża pokusa, ale jak ostrzegają dietetycy, warto postawić na umiar.
Trochę historii. Najprawdopodobniej pączek przybył do nas z Bliskiego Wschodu lub starożytnego Rzymu. Ostatnie dni karnawału były czasem zabawy i picia. Królowały wówczas tłuste potrawy, w tym pączki. Początkowo było to ciasto chlebowe nadziewane słoniną i smażone w smalcu. Od tamtych czasów sposób przyrządzania pączków nieco się zmienił. Jednak nadal nie należą one do najzdrowszych deserów.
- Pierwsze w życiu pączki zrobiłam dawno temu - wyznała Urszula Sobiecka, przewodnicząca KGW w Niestępowie. - Kończyłam wówczas siódmą klasę. U mnie w domu mówiło się na nie purcle. Nie formowało się je w kulki. Ciasto do garnka wkładało się łyżką. Efekt był taki, że po upieczeniu miały przeróżne "śmieszne" kształty. Nauczyłam się tego u babci w Łebieńskiej Hucie (gmina Szemud). Pączki z tamtych lat nie były takie wypasione jak dzisiaj, ale to wynikało z faktu, że liczono się wtedy z każdym groszem.
Tradycję tłustego czwartku zaczęła pani Urszula strzec, kiedy miała już własną rodzinę. Zamiast purcli piekła takie pączki, jakie mamy dzisiaj. Na swój użytek nazywa je kuleczkami z nadzieniem i lukrem.
W czasie tegorocznych zapustów podkusiło naszą rozmówczynię, aby upiec pączki z cudzej receptury, no i wyszły z tego, jak to określiła, istne glimzy. Nie do jedzenia. Jako doświadczona kucharka tak się zdenerwowała, że następnego dnia upiekła według własnego przepisu. Wyszły pączki palce lizać. - Jednak sugerowałabym wszystkim łasuchom, aby ucztować w tłusty czwartek z umiarkowaniem.
Przepis pani Urszuli wygląda tak: kilogram mąki, pół kostki drożdży, jedna czwarta margaryny, mleko, dwa całe jajka i dwa żółtka. Podane składniki należy ze sobą połączyć i wymieszać, po czym czekać aż ciasto wyrośnie. Następnie trafia ono na stół. Z małych kawałków wyrabia się kule, które kładzie się na deskę i ponownie czeka na wyrośnięcie. Ostanie zadanie - wkłada się przygotowane pączki do garnka z olejem o niskiej temperaturze. Z tej receptury powstało 29 pączków. Polewa się je lukrem, z dodatkiem posypki lub skórki pomarańczowej.
Warto wiedzieć, że kaloryczność pączków jest różna w zależności od rodzaju nadzienia (najmniej kaloryczne będą te z niskosłodzoną konfiturą, zaś najwięcej energii dostarczą pączki z masą toffi lub czekoladową) i ilości lukru czy cukru pudru na wierzchu. Waha się od 250 do nawet 400 kcal. Dodatkowo obfituje w dużą ilość tłuszczu -12g w jednej sztuce. Trzeba również pamiętać, że spalenie jednego pączka wymaga 30 minut biegu czy skakania na skakance.
- Trudno wyobrazić sobie "chude pączki", jednak jest kilka sposobów, aby zmniejszyć ich tradycyjną kaloryczność - powiedziała nam dietetyczka Estera Kostuch z Centrum Dietetycznego Naturhouse w Kościerzynie. - Ostatnio dużą popularnością cieszą się pieczone pączki. Zamiast smażyć je w głębokim tłuszczu wkładamy je na 15 minut do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni. Dzięki takiemu zabiegowi nasze pączki są pozbawione dużych ilości oleju (1 łyżka oleju = 90 kcal). Aby dodatkowo obniżyć ich kaloryczność cukier użyty do ich wyrobu można zastąpić naturalnym słodzikiem czyli stewią, a jako nadzienie wykorzystać nie konfiturę, a rozdrobnione surowe owoce. Warto też zastąpić połowę mąki pszennej mąką pełnoziarnistą. To co prawda nie obniży w znaczący sposób kaloryczności pączków, ale na pewno zwiększy ich wartość odżywczą.
Nasz rozmówczyni dodała też, że niezależnie od tego czy mamy problem z wagą czy nie, powinniśmy chociażby ze względów zdrowotnych, uważać na to co jemy. Jeżeli istnieje sposób, który przynajmniej w niewielkim stopniu pomoże zachować zdrowie i nie odbiera przyjemności jedzenia, należy z niego korzystać, pamiętając o zasadzie "we wszystkim trzeba mieć umiar, ale przede wszystkim w umiarze"… i nawet tłusty czwartek nie jest już taki straszny.
L.T.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze