Strażacy z Kościerzyny pospieszyli na pomoc na Podlasie, gdzie od kilki dni płonie Biebrzański Park Narodowy. Na ratunek ruszyło czterech strażaków z JRG, którzy w środę pełnili służbę. Jak długo potrwają ich działania na Podlasiu, nie wiadomo.
Płonie Biebrzański Park Narodowy. Od niedzieli ogień strawił już sześć tysięcy hektarów unikalnych terenów. Sytuacja jest dramatyczna. Na ratunek parkowi ruszyła też kampania gaśnicza "Heweliusz" z Pomorza, w skład której weszło ponad 20 zastępów strażaków z całego województwa pomorskiego.
Do kampanii dołączyli też strażacy z Kościerzyny.
- Wczoraj (w środę - przyp. red.) przyszła dyspozycja. Czterech strażaków spakowało najpotrzebniejsze rzeczy w ciągu pół godziny wyruszyli na miejsce koncentracji w Nowym Dworze Gdańskim, skąd wspólnie ze strażakami z całego województwa wyruszyli na Podlasie. W godzinach porannych dotarli na miejsce. Teraz czekają na dalsze dyspozycje - mówi st. bryg. Tomasz Klinkosz, Komendant Powiatowy PSP w Kościerzynie.
Z jednostki w Kościerzynie wyruszyło czterech strażaków samochodem ciężkim gaśniczym z zestawem pompowym.
Jak długo kościerscy strażacy będą walczyli z żywiołem? Tego nie wiadomo.
- Jesteśmy gotowi działać tak długo, jak długo będzie ku temu potrzeba - zapewnia st. bryg. Tomasz Klinkosz.
Znana jest najbardziej prawdopodobna przyczyna pożaru Biebrzańskiego Parku Narodowego. To wypalenie traw. Strażacy po raz kolejny apelują więc o zaprzestanie tego zabójczego procederu.
Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym jest niestety doskonałym przykładem na to, że pozoru niewielki pożar, może szybko przerodzić się w pożar dużych rozmiarów. Jak podkreślają strażacy, pożary traw mają to do siebie, że ogień przy zmianie kierunku wiatru lub podmuchach szybko się rozprzestrzenia. Szybkość rozwijającego się pożaru może osiągnąć nawet 20 kilometrów na godzinę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze