Około 400 osób wzięło udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej, która wyruszyła z Dziemian na Kalwarię Wielewską. Uczestnicy mieli do wyboru aż cztery trasy.
To była wyjątkowa Ekstremalna Droga Krzyżowa, bo odbywała się w wyjątkowym czasie pandemii. Początkowo miała się odbyć w marcu, ale ze względu na epidemię koronawirusa musiała zostać przełożona.
Przygotuj się na cierpienie
Nowy termin wyznaczono na wrzesień, aczkolwiek i on stanął pod dużym znakiem zapytania ze względu na fakt, że w ostatnich dniach ponad 550 mieszkańców gminy Dziemiany zostało skierowanych na kwarantannę. Na szczęście wszystko się udało, a pątnicy z różnych stron Pomorza i nie tylko, spotkali się w kościele pw. Świętego Antoniego Padewskiego w Dziemianach, gdzie została odprawiona msza święta. W czasie homilii, wygłaszający ją ksiądz dużo uwagi poświęcił cierpieniu.
- Łatwo patrzeć na Jezusa, który dokonuje różnych cudów, dokonuje różnych cudownych znaków i uzdrawia, który ma przewagę nad złym duchem, wypędza go i przebacza grzechy. Łatwiej patrzeć na Jezusa, który jest panem sytuacji i demonstruje swoją boską moc pokazując, że nie jest zwykłym człowiekiem. Ale zdecydowanie trudniej patrzeć na Jezusa, który w niczym nie przypomina Pana Boga. Tej nocy, właśnie na takiego Jezusa będziemy patrzeć. Gdy będziemy rozważać kolejne stacje drogi krzyżowej, to tutaj nie zobaczymy Boga. Zobaczymy słabego człowieka. Człowieka upodlonego i umęczonego. Wielu chrześcijan dało się przekonać, że wiara bez refleksji nad cierpieniem, bez rozważenia męki Chrystusa jest możliwa. Nasza obecność tutaj świadczy o tym, że nie chcemy uciekać przed cierpieniem. Nie chcemy odwracać oczu od krzyża Jezusa. To, że tutaj jesteśmy, znaczy, że chcemy przejść naszą własną drogę krzyżową, bo prędzej czy później, trzeba będzie to zrobić. Chcemy się zmierzyć z bólem, cierpieniem i złem. W ewangelii Jezus prosi Ojca, by wybawił go od tego, co ma go spotkać. Wiemy jednak, że wolą Ojca było to, żeby Jezus przeszedł drogę krzyżową. Nie oszukujmy się, prędzej czy później znajdziemy się w takiej sytuacji. Będziemy prosić Boga, błagać, aby nas wysłuchał i udzielił pomocy. Ale On, który jest miłością, może nas nie wysłuchać i pozwoli, by dotknęło nas cierpienie i konkretna forma zła. Niech udział w tej drodze krzyżowej przygotuje nas na to, żebyśmy na zło nie odpowiadali złem. Ale jak Chrystus, potrafili przyjąć to, co jest nieuchronne. Wówczas niech przypomną nam się słowa Jezusa: Jeśli ktoś chce pójść za mną, niech weźmie swój krzyż i mnie naśladuje - mówił podczas homilii duchowny.
Droga do przebaczenia
Po zakończonej mszy świętej, pątnicy rozpoczęli swoją Ekstremalną Drogę Krzyżową, której wiodącym tematem były słowa: Droga do przebaczenia-Wyjdź z mroku do nowego życia. Do wyboru mieli cztery trasy: św. Antoniego o długości 30 kilometrów, św. Jana Pawła II (35 km), św. Franciszka (42 km) oraz św. Rity (55 km). Największym zainteresowaniem, podobnie jak w poprzednich edycjach, cieszyła się pierwsza trasa. Zdecydowało się na nią około 200 uczestników. Warto wspomnieć, że tegoroczną nowością była trasa św. Jana Pawła II. Przygotowano ją z okazji 100. rocznicy urodzin papieża-Polaka. Dodajmy również, że wiodła ona przez osadę Rzym, gdzie na pątników czekała niespodzianka. Polegała ona na losowaniu karteczek z zapisanymi słowami św. Jana Pawła II, które od teraz mają być drogowskazem na dalsze życie każdego z pielgrzymów.
Starsi i młodsi na trasie
Warto też wspomnieć, że najstarszy uczestnik Ekstremalnej Drogi Krzyżowej miał 72 lata, a najmłodszy 12. Dla wielu pątników, tegoroczna edycja była kolejną, na którą się zdecydowali.
- Jestem już po raz trzeci i strasznie się cieszę, że tegoroczna edycja doszła wreszcie do skutku. To jest naprawdę wielkie przeżycie i jednocześnie niepowtarzalne i wyjątkowe. Jest ciężko, ale warto tutaj być. Tego nie da się opowiedzieć słowami, po prostu trzeba spróbować - powiedziała Agnieszka z Brus.
Nie brakowało również debiutantów.
- Na udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej namówiła mnie koleżanka, która idzie już po raz czwarty. Trochę się obawiam, bo nie wiem czy dam radę. Przyznam, że trochę trenowałam wędrować po lasach w czasie wakacji, ale to jednak co innego. Poza tym, będzie to doskonała okazja do refleksji, szczególnie w tym trudnym dla wszystkich czasie - mówi Kasia z Kościerzyny.
Warto na koniec dodać, że Ekstremalne Drogi Krzyżowe cieszą się coraz większym zainteresowaniem w Polsce. Jest to nowa forma duchowości, odpowiadająca na potrzebę życia wyzwaniami. Każdy z uczestników otrzymuje mapę trasy oraz rozważania, które wyznaczają kierunek wewnętrznej refleksji. EDK pozwala spojrzeć w głąb siebie, a także uczy pokory. Po raz pierwszy w Dziemianach zorganizowano ją w 2016 roku. Pomysłodawczyniami były trzy siostry franciszkanki z Orlika oraz Joanna Stopa z Dziemian. To właśnie one wyznaczyły i przygotowały pierwszą trasę, która wynosiła wówczas 41 kilometrów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Sekta katolicka przez wieki paliła na stosach, mordowała w wojnach. Sekta katolicka naucza o pogańskiej Trójcy czy o pogańskim piekle pod ziemią. Zamiast robić z siebie idiotów polecam im aby chociaż raz w życiu zajrzeli do Biblii. Tylko tam jest prawda o prawdziwym Bogu czyli o Jahwe.
Świadek Jehowy ma tu wieczny dyżur :)
A katolicy dalej wierzą w pogańską trójcę czy w diabełki z widełkami pod ziemią. Aż nie do wiary jaki ciemnogród panuje w sekcie katolickiej. Nawet nie wiecie kim jest Bóg do którego modlił się Jezus.
Brawa! takich wydarzeń więcej! Ta droga przywraca wiarę i uczy pokory. bardzo za nią dziękuję!
Wiesz chociaż w co wierzysz ? Wiesz np co z hebrajskiego znaczy słowo Alleluja ? To dowiedz się, parafianinie.
Setki? Gdzie? W którym miejscu? Kto was matmy uczył? Słabo u was z liczeniem.
na trasach było prawie trzy tysiące osób, to nie setki? Dziemiany to jeden z wielu rejonów, ktore podjęły zmaganie!
Setki może były ale w kieliszkach
na setnym największa bizneswoman w gminie :) Można? Można!
Sekta katolicka przez wieki paliła na stosach, mordowała w wojnach. Sekta katolicka naucza o pogańskiej Trójcy czy o pogańskim piekle pod ziemią. Zamiast robić z siebie idiotów polecam im aby chociaż raz w życiu zajrzeli do Biblii. Tylko tam jest prawda o prawdziwym Bogu czyli o Jahwe.
Świadek Jehowy ma tu wieczny dyżur :)
A katolicy dalej wierzą w pogańską trójcę czy w diabełki z widełkami pod ziemią. Aż nie do wiary jaki ciemnogród panuje w sekcie katolickiej. Nawet nie wiecie kim jest Bóg do którego modlił się Jezus.