W lipcu ta sama sala gości wesele na sto pięćdziesiąt osób, w październiku szkolenie dla dwudziestu, a w lutym spotkanie integracyjne firmy z Trójmiasta. Jeden metraż, trzy zupełnie różne potrzeby. Właściciele ośrodków nad kaszubskimi jeziorami znają ten dylemat od podszewki: jak podzielić przestrzeń tak, żeby nie zamknąć jej na głucho i nie stracić tego, po co goście tu przyjeżdżają.
W obiekcie położonym nad wodą największą wartość ma coś, czego nie da się dokupić ani wyremontować. To okno z widokiem na jezioro i światło, które wpada nad ranem od strony tafli. Za to płacą goście weselni, za to płacą firmy rezerwujące szkolenia poza miastem, i to właśnie ląduje w opisie oferty jako pierwsze zdanie.
Postawienie w takiej sali muru albo ściany z płyt gipsowo-kartonowych rozwiązuje jeden problem i tworzy drugi. Powstają dwa pomieszczenia, ale jedno z nich zostaje bez okna, a więc bez tego, co stanowi o przewadze obiektu. Sprzedaż sali „od podwórza" to trudna rozmowa z klientem, zwłaszcza gdy sąsiednia ma widok na wodę.
Stąd bierze się popularność przegród przeziernych w obiektach turystycznych i konferencyjnych. Systemowe ścianki szklane dzielą wnętrze funkcjonalnie i akustycznie, przepuszczając jednocześnie światło w głąb budynku. Producenci deklarują dla takich rozwiązań izolacyjność do 47 dB w wersjach szklanych i do 50 dB przy wypełnieniach pełnych.
Nie oznacza to rezygnacji z prywatności, bo dyskrecję reguluje się osobno. Szkło mleczne, folie z motywem, nadruk czy żaluzje montowane między taflami pozwalają w kilka sekund zasłonić salę szkoleniową i równie szybko ją odsłonić, gdy grupa wyjdzie na przerwę i sala wróci do roli jadalni.

Źródło zdjęcia: Adobe Stock
Rytm pracy takiego obiektu wyznacza kalendarz, a nie plan architektoniczny. Lato należy do wesel, komunii i turystów, którzy chcą jeść na tarasie. Wiosna i jesień to czas grup szkoleniowych, spotkań firmowych i wyjazdów integracyjnych, gdzie liczy się cisza, rzutnik i możliwość podzielenia uczestników na mniejsze zespoły.
Te dwa sezony potrzebują innych układów. Wesele chce jednej wielkiej przestrzeni z parkietem pośrodku, szkolenie – sali głównej i dwóch mniejszych pokoi do pracy w grupach. Trudno wybudować obiekt, który obsłuży oba warianty bez żadnej ingerencji. Można natomiast wybudować taki, w którym zmiana układu nie oznacza remontu.
Warto zauważyć, że na Kaszubach przenoszenie budynków ma tradycję starszą niż jakikolwiek katalog systemów modułowych. W 1906 roku Teodora i Izydor Gulgowscy odkupili od gospodarza Michała Hinca osiemnastowieczną chałupę i urządzili w niej pierwsze na ziemiach polskich muzeum na wolnym powietrzu.
Z czasem do wdzydzkiego skansenu zaczęto sprowadzać kolejne obiekty, rozbierane w miejscu pochodzenia i składane na nowo nad jeziorem Gołuń – pierwszą kompletną chatę rybacką przeniesiono ze Wdzydz Tucholskich w 1954 roku. Dziś na dwudziestu dwóch hektarach stoi około pięćdziesięciu budynków, a muzeum obchodzi w tym roku sto dwudzieste urodziny.
Kaszubi rozbierali chałupy belka po belce, żeby postawić je w innym miejscu, i nikt nie nazywał tego wtedy modułowością. Systemowa przegroda działa dokładnie tak samo, tylko w mniejszej skali i szybciej: panele trzyma się na klipsach, więc demontaż i ponowny montaż mieszczą się w kilku godzinach, a nie w kilku tygodniach.
Uczciwie: przegroda przezierna nie zastąpi wszystkiego i szkoda czasu na udawanie, że jest inaczej. Do dzielenia dużej sali bankietowej na czas imprezy służą ściany mobilne, składane w harmonijkę i chowane w kasecie. Przegrody systemowe sprawdzają się tam, gdzie podział ma być stały: przy recepcji, salach szkoleniowych, biurze ośrodka czy strefie SPA.
Kwestia druga to akustyka i tu warto zachować zdrowy rozsądek. Deklarowane 47 dB wystarczy wobec rozmów przy stole czy prezentacji z rzutnika, ale nie wobec zespołu weselnego grającego za ścianą do trzeciej nad ranem. Przy takim sąsiedztwie ratuje nie sama przegroda, lecz układ funkcjonalny budynku i odległość między salami.
Zresztą to właśnie na dźwięki zza ściany goście skarżą się najczęściej, a opinia w internecie potrafi żyć własnym życiem znacznie dłużej niż jedna feralna noc. César Ritz, hotelarz, któremu zawdzięczamy słowo „ritzowski", powtarzał podobno, że „klient nigdy się nie myli". W praktyce oznacza to, że skarga na hałas jest zawsze skargą na projekt, a nie na gościa.
Poniższe zestawienie porządkuje typowe strefy takiego obiektu oraz rozwiązania, które zwykle się przy nich sprawdzają. Widać w nim wyraźnie, że różne funkcje potrzebują różnych narzędzi, a szukanie jednej przegrody do wszystkiego kończy się zwykle kompromisem, z którego nikt nie jest zadowolony:
| Strefa obiektu | Główna potrzeba | Typowe rozwiązanie | Deklarowana izolacyjność |
|---|---|---|---|
| Sala bankietowa dzielona na imprezę | szybka zmiana wielkości sali | ściana mobilna, składana | zależnie od modelu |
| Sala szkoleniowa, pokój pracy grupowej | cisza i dostęp do światła | przegroda przezierna z żaluzjami | do ok. 47 dB |
| Recepcja, biuro ośrodka | dyskrecja rozmów, kontakt wzrokowy | przegroda mieszana: szkło i moduł pełny | do ok. 50 dB |
| Kuchnia, zaplecze, pralnia | higiena, wilgoć, przepisy sanitarne | przegroda pełna, powierzchnie zmywalne | zależnie od układu |
| Strefa cichej pracy, kącik telefoniczny | izolacja jednej osoby | wolnostojąca kabina akustyczna | ok. 32 dB |
Zestawienie opracowane na podstawie ogólnodostępnych informacji na stronach internetowych producentów wg stanu na dzień 23 sierpnia 2026 r. Parametry mogą ulec zmianie.

Źródło zdjęcia: Adobe Stock
Obiekt sezonowy ma jedną przewagę nad biurowcem: ma martwy sezon. Listopad, styczeń i luty to w wielu ośrodkach nad jeziorami czas przestoju albo pojedynczych rezerwacji, a więc jedyne okno, w którym da się cokolwiek przebudować bez odwoływania gości i zwracania zaliczek.
To okno bywa jednak wąskie, dlatego technologia montażu ma tu znaczenie większe niż gdzie indziej. Prace mokre, czyli murowanie, tynkowanie i schnięcie, potrafią zająć kilka tygodni i zostawić po sobie zapach farby, który trudno wywietrzyć przed pierwszą marcową grupą. Elementy systemowe przyjeżdżają wykończone fabrycznie i są skręcane na miejscu.
Drugi argument to odwracalność decyzji. Jeżeli po dwóch sezonach okaże się, że mniejsza sala jest za mała albo że lepiej sprawdziłaby się w innym miejscu, przegroda skręcana pozwala to poprawić bez wyburzania. Rzadko która decyzja aranżacyjna trafia w punkt za pierwszym razem, a płacenie za pomyłkę dwa razy boli podwójnie.
Trzeci wątek jest mniej efektowny, ale bywa rozstrzygający przy wyborze rozwiązania. Szkło pokazuje ślady palców i wymaga regularnego mycia, co w obiekcie z ruchem weselnym oznacza dodatkową pozycję w grafiku ekipy sprzątającej. Gładkie profile i uchwyty zamiast pchania dłonią w taflę ograniczają problem, ale go nie likwidują.
Przed rozmową z wykonawcą warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań, które ważą więcej niż cena metra przegrody:
Czy da się mieć jedno i drugie, czyli otwartą przestrzeń z widokiem i kameralną salę do pracy w skupieniu? W jednym pomieszczeniu naraz – nie. W jednym budynku, z sensownie rozplanowanymi strefami i przegrodami dobranymi do funkcji – jak najbardziej, i właśnie na tym polega cała sztuka.
Dlatego nowoczesne ściany szklane weszły do obiektów turystycznych nie z mody na minimalizm, lecz z prostego rachunku: pozwalają dzielić przestrzeń bez odbierania jej tego, co w niej najcenniejsze. Nad jeziorem tym czymś jest widok za oknem, a on – w przeciwieństwie do układu ścian – nie podlega negocjacjom.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!