Reklama

Rowerem przemierza świat - Kamil Bobkowski o swojej pasji i podróżach w samotności

Dzięki swoim wysiłkom i wytrwałości z małej wioski na Kaszubach trafił do Azji i Ameryki. Był m.in. w Brazylii, Kambodży i Urugwaju. Choć podróżuje głównie rowerem, na jego koncie jest też kilka wypraw autostopowych. Kamil Bobkowski z Bąckiej Huty, bo to o nim mowa, obecnie zmierza do wybrzeży Pacyfiku. O miłość do podróżowania i rowerową pasję pytał Dominik Ropela.

Od 2017 roku podróżujesz po świecie rowerem. Udało Ci się już zwiedzić przez ten czas między innymi Brazylię, Wietnam, Tajlandię i Bangkok. Jak to się wszystko zaczęło? Skąd wzięła się u Ciebie rowerowa pasja?

W styczniu 2017 postawiłem sobie za cel przejechanie półwyspu Indochińskiego z Wietnamu, przez Kambodżę kończąc na Bangkoku w Tajlandii. Miał to być rodzaj sprawdzianu. Zależało mi aby w podróżach rowerem wejść na wyższy poziom po wielu latach eksplorowania Polskich dróg. Jednak nie uzależniam swoich podróży wyłącznie od roweru. Kilka lat temu autostopem jechałem przez Maroko, a obecnie jestem w trasie przez Amerykę Południową również częściowo z wykorzystaniem autostopu.

Jak wybierasz kierunki podróży?

Biorę w ręce globus i włączam wyobraźnię, to jedna z cech która nie ma granic. Od bodajże ośmiu lat stale bywam na festiwalu podróżniczym Kolosy w Gdyni, ludzie tam poznani i ich historie są inspiracją dzięki którym powstaje szkic przyszłych wyjazdów. Jednak ostateczny kształt trasy dostosowuję do możliwości finansowych, aby zmieścić się w założonym budżecie korzystam z aktualnych promocji lini lotniczych.

Udałeś się do krajów, w których panuje całkiem inny klimat. Czy przygotowując się do wyprawy, pod względem treningowym w jakiś sposób to uwzględniłeś i czy organizmowi było dużo trudniej?

W Azji pierwsze dni były trudne, duża wilgotność i wysoką temperatura potęgowały zmęczenie. W Polsce 100 km w siodełku nie stanowi dla organizmu trudności, w tropikach to wyzwanie, do którego trzeba podejść z głową. Regularne nawadnianie, stosowanie izotoników i przerwy na odpoczynek w cieniu sprawiają, że jazda mimo wszystko może być przyjemna. Po tygodniu organizm przyzwyczaja się do warunków i można planować większe dystanse. Żeby przekonać się jak wygląda codzienność rowerzysty w tropiku wystarczy wybrać się na przejażdżkę po Kaszubach, tuż przed burzą kiedy temperatura dochodzi do 30 stopni Celsjusza, a powietrze zaczyna być ,,ciężkie".

Czy pamiętasz swoją pierwszą wyprawę?

Pierwszy raz wybrałem się w podróż mając siedemnaście lat, wtedy rowerem i z namiotem pojechałem na Mazury i Mazowsze w odwiedziny do kolegi.

Kto towarzyszy tobie podczas twoich podróży?

Póki co wyjazdy organizuje sam i tak też mierzę się z trasą. Nie jest łatwo znaleźć kompana na tego typu wyprawy, ale często w drodze spotykam kogoś, z kim pokonuję fragment trasy. Kiedy samotnie pokonuje się kilometry wyrabiają się też pewne nawyki. Muszę przyznać, że teraz byłoby dla mnie wyzwaniem podróżowanie we dwójkę lub w większej grupie, trzeba byłoby dochodzić kompromisów i w wielu kwestiach dostosować się do reszty.

Co czułeś podczas tak długiej jazdy na rowerze? Czy miałeś chwile zwątpienia?

Oczywiście zdarzają się chwile zwątpienia. Czasami zawodzi sprzęt, dochodzi błędnie obrany kierunek i do tego nieprzychylni tobie ludzie. Ale to są momenty uczące pokory, albo dasz sobie radę albo, usiądziesz pod drzewem i załamiesz ręce. Na szczęście jeszcze nie miałem takiej sytuacji z której nie wyszedłbym obronną ręką.

Czego nauczyły Ciebie podróże?

Każda wyprawa poza zwiedzeniem nowych miejsc, poznaniem ludzi i kultur ma dla mnie wymiar metafizyczny, chwile samotności to istna medytacja. Uczę się słuchać siebie i swojego organizmu. Wtedy jest też czas na szukanie odpowiedzi na pytania na które na co dzień po prostu nie ma czasu.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas tej wyprawy do Azji?

Chyba te wszechobecne śmieci najbardziej mi przeszkadzały, a także ich sterty palone tuż przy drodze. Duże miasta były bardzo zanieczyszczone, ludzie używali tam specjalnych masek żeby nie wdychać toksycznego powietrza. Ja uciekałem z tych wielkich molochów tak szybko, jak było to możliwe.

Co Cię najbardziej zdziwiło?

Ceny. Koszty życia w tych krajach są bardzo niskie, najeść można się za 5 zł, wynajem pokoju to ok 20 zł. Byłem przygotowany że, można zwiedzić ten rejon tanio, ale nie sądziłem że będzie to, aż taka różnica w porównaniu z Polską. Z kolei Ameryka Południowa zaskoczyła mnie w drugą stronę, wszystko oprócz kawy w Brazylii jest droższe niż u nas!

Co Cię zachwyciło?

Ludzie, mówię tu o prostych mieszkańcach, nie związanych z turystyką i całym blichtrem na pokaz. Uśmiechnięci, pomocni. Zdecydowana większość ludzi jakich spotykałem dotąd w drodze to ludzie dobrzy. O wyjątkach nigdy nie wspominam (śmiech).

Co rozczarowało?

Nie nastawiam się nigdy na wielkie ,,WOW!", dzięki czemu unikam rozczarowań. Nawet jeśli ktoś wcześniej przedstawił mi jakieś miejsce jako niezwykle z dystansem podchodzę do tych opinii. Za to losy niektórych ludzi mogą rozczarować, chociażby historia współczesnej Kambodży, trudny temat zachęcam do zapoznania.

Czy różnice kulturowe są bardzo odczuwalne? Czego może spodziewać się typowy Europejczyk w dalekiej Azji?

Zdecydowanie Polska rzeczywistość różni się od tej z dalekiego wschodu. Począwszy od kontaktów międzyludzkich, przez kuchnię azjatycką kończąc na religii, bo to buddyzm wiedzie prym nad Mekongiem. Warto przed wyjazdem poczytać czy to w przewodnikach czy na blogach o kulturze miejsca do którego się wybieramy. Na przykład wchodząc do świątyni buddyjskiej czy do kościoła bezwzględnie należy zdjąć obuwie. Kobiety zaś nie powinny dotykać mnichów, a nawet podawać im czegokolwiek. Ponadto nie powinno głaskać się dzieci po głowie tym bardziej dorosłych, ponieważ uchodzi to za zniewagę. Taka jest tradycja i kultura danego miejsca trzeba ją uszanować.

Brazylia uchodzi za niebezpieczny kraj, jak wygląda to w rzeczywistości? Miałeś jakieś niebezpieczne sytuacje?

Przed wyjazdem do Ameryki Południowej miałem spore obawy w kwestii bezpieczeństwa, ale okazały się po części być bezpodstawne. Brazylię poznawałem z tzw. "lokalsami", dzięki nim dowiedziałem się o kraju najważniejszych rzeczy z pierwszej ręki. Większość z poznanych tam ludzi w życiu nie doświadczyła przemocy, czy rabunku z bronią w ręku. Jednak jak w każdym dużym mieście należy mieć się na baczności bo tutejsi kieszonkowcy to mistrzowie świata w swoim fachu. Podobnie sytuacja ma się w Argentynie, Paragwaju i Urugwaju, przez które przejeżdżałem. Wyjątek stanowią tzw. fawele czyli dzielnice na uboczach miast gdzie mieszkają najbiedniejsi i często czarne charaktery. Wejść można tam jedynie w sytuacji kiedy nie mamy przy sobie żadnych wartościowych rzeczy i podstawą jest nie robimy zdjęć nie zabieramy aparatu czy też telefonu. Dość niebezpieczna sytuację miałem w Urugwaju, kiedy to obrzucono kamieniami autobus którym jechałem na granicę z Argentyną. Na szczęście kierowca pomimo kilku wytłuczonych szyb zachował zimną krew i nie zatrzymał się od razu, bo taki był cel bandziorów.

Czy masz jakieś marzenia związane ze swoją pasją, podróżowaniem?

Podróżowanie jest pasją, ale ważne żeby zachować w niej umiar i pogodzić z pracą i innymi obowiązkami. W ciągu roku poświęcam miesiąc na wyjazd , zwykle jest to styczeń lub luty. Dzięki temu cały rok z niecierpliwością czeka się na dzień wylotu. Jeśli o czymś marzę w tej kwestii, to o takim momencie kiedy (daj Boże) będę na emeryturze i wyruszę w trasę dokoła świata, bez określonego dnia powrotu.

Czy planujesz już jakieś kolejne podróże, jeśli tak, to czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić nam gdzie?

Póki co staram się dokończyć obecną, celem jest przejechanie Ameryki znad Atlantyku do wybrzeży Pacyfiku, początkowy plan zakładał pokonanie trasy rowerem ale niestety kolana odmówiły posłuszeństwa, więc odłożyłem rower i posłużyłem się autostopem, komunikacją miejską i międzymiastową aby dokończyć podróż. W najbliższych dniach powinienem stanąć na plaży w Vallpariaso w Chile. Tymczasem w głowie powstaje kształt kolejnej wyprawy, chciałbym po raz kolejny podnieść poprzeczkę w "trawersach rowerowych" jeśli zdrowie pozwoli. W przeciwnym razie wybiorę opcję alternatywną. Na nartach można przemierzać zimną północ Europy czy też zaśnieżoną część Azji. Z kolei kajakiem też można pokonać ciekawe i wymagające szlaki na całym świecie . W każdym bądź razie będzie do podróż taka jak te dotychczas: wymagająca dla ducha i dla ciała.

Czym się zajmujesz na co dzień i jak udało Ci się pogodzić rowerową pasję z obowiązkami?

Na co dzień razem z tatą prowadzę mały warsztat ślusarski i pracownię kowalstwa artystycznego. Zima jest idealnym czasem na urlop ze względu na spowolnienie i spadek popytu w tej branży. Niemniej po powrocie zawsze czeka mnie kupa roboty do nadrobienia. W okresie wiosna, lato, jesień to praca jest najważniejsza, rower schodzi na inny plan, Czasem zdarza się że zaczyna przysypywać go warstewka kurzu.

Dlaczego rower?

Nie upieram się jedynie przy rowerze ale to zdecydowanie najlepszy sposób na pokonywanie trasy. Nie ma syndromu teleportu jak w przypadku innych środków transportu. Lech Janerka kiedyś napisał piosenkę w której śpiewa : ,, Rower to jest świat". Rzeczywiście świat na wyciągnięcie ręki, bo gdy jesteśmy w siodełku doświadczamy go wszystkimi zmysłami i powoli chłoniemy razem z mijającymi kilometrami.

Najzabawniejsza historia, która przydarzyła Ci się podczas podróży?

Środek nocy w jednym z hosteli w Phnom Penh stolicy Kambodży, do dormitorium w którym śpię razem z siedmioma "backpackerami" wchodzi Brazylijka w wieku ok. 30 lat i próbuje mnie wyrzucić z mojej pryczy, pod pretekstem, że to było jej miejsce do spania, po kwadransie burzliwej dyskusji awanturniczka doszła do wniosku że pomyliła pokoje... Dzisiaj śmieszne, ale nigdy, jak wtedy nie walczyłem o swoją poduszkę (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.

Dominik Ropela
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Basia - niezalogowany 2019-03-11 10:11:04

    Super sprawa. Jesteś wielki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ZOSIA - niezalogowany 2019-02-17 18:06:32

    GRATULUJE PASJI.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Dobra pasja nie jest zła - niezalogowany 2019-02-17 17:39:55

    Zawsze to lepiej uciec z dala od naszego grajdołu codziennej nienawiści ,zawiści i kaszubskiej zazdrości trzymam kciuki alleluja i do przodu .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości