Reklama

Rolnicy znów blokują drogi - "Walczymy o wolność, godność i szacunek"

We wtorkowe przedpołudnie w całej Polsce rozpoczął się już trzeci strajk rolników. Nie inaczej jest w powiecie kościerskim, gdzie tym razem rolnicy z różnych zakątków powiatu łączą siły i wspólnie przejadą przez Kościerzynę. - Ten protest jest skierowany do Unii Europejskiej, nie do ministerstwa. Jest to nasze być albo nie być. Jeśli ta sytuacja potrwa jeszcze rok, to jest po naszej gospodarce. Walczymy o wolność, godność i szacunek - podkreślają rolnicy.

Już po raz trzeci rolnicy wyjechali na ulicę, by dać wyrazu swojego sprzeciwu polityce rolnej Unii Europejskiej. Tym samym we wtorek kierowcy znów muszą musieli liczyć się z potężnymi utrudnieniami w ruchu. Kawalkada ciągników porusza się zarówno od strony Nowej Karczmy, jak i Lipusza i wspólnie przejedzie główną ulicą miasta Kościerzyna.

Początek manifestacji odbył się w Nowej Karczmie, gdzie kościerskich rolników wspierał m.in. Krajowy Sekretariat Przemysłu Spożywczego NSZZ "Solidarność"

- Krajowy Sekretariat Przemysłu Spożywczego NSZZ "Solidarność" , który dziś tu na spotkaniu reprezentuję, to pracownicy branży przemysłu spożywczego i rolnictwa. Jest to około 150.000 pracowników, a ja reprezentuję około 15.000 członków Solidarności. Jesteśmy całym sercem z rolnikami. Napisaliśmy pismo do p. premiera Donalda Tuska, aby podjął zdecydowane działania, które pozwolą naszym rolnikom funkcjonować normalnie i zgodnie. Mamy nadzieję, że pan Tusk, który ma "znajomości" w Komisji Europejskiej" spowoduje, że nie będzie bezcłowego napływu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy - podkreślał Zbigniew Sikorski, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Przemysłu Spożywczego NSZZ "Solidarność". 

Reklama
Zbigniew SikorskiZbigniew Sikorski

Głos zabrał także przewodniczący Rady Powiatowej Pomorskiej Izby Rolniczej, który podkreślał, że kolejny protest jest spowodowany tym, że wciąż do krajów Unii Europejskiej napływają produkty z Unii Europejskiej. 

- Spotykamy się w tym samym miejscu, ale jesteśmy połączeni z rolnikami z całego powiatu. W Nowej Karczmie dołączą do nas rolnicy z gmin Liniewo i Stara Kiszewa, w Małym Klinczu dołączą do nas rolnicy z Sarnów, przed Kościerzyną będą czekać już rolnicy z Dziemian i wspólnie razem przejedziemy przez Kościerzynę. Pomimo wyrażonego naszego niezadowolenia w dwóch poprzednich protestach napływa do nas ciągle zboże, rzepak i inne produkty z Ukrainy marnej jakości z zawartością środków, które u nas są już niedozwolone. Stojący na granicy rolnicy protestują, blokują przejścia graniczne i jak mówią, będą robić to do skutku. Organizują się kolejne grupy rolników. Może i nas będzie tam potrzeba, więc jeśli ktoś jest chętny, to proszę o informację - podkreśla Ryszard Kleinszmidt, przewodniczący Rady Powiatowej Pomorskiej Izby Rolniczej

Reklama
Ryszard KleinszmidtRyszard Kleinszmidt

- Także w przypadku informacji z Unii Europejskiej nie mamy dobrych wiadomości. Wciąż nie mamy deklaracji o ograniczeniu biurokracji, ograniczenia wymogów zielonego ładu, który zagraża naszemu bytowi, naszym gospodarstwom - dodaje. 

Przypomnijmy, że rolnicy protestują przeciwko niekontrolowanemu importowi z Ukrainy oraz ograniczeniu produkcji roślinnej i zwierzęcej.

Protestujemy przeciwko niekontrolowanemu importowi wszelkich produktów rolnych, czyli zboża, mleka, mięsa drobiowego, mięsa wołowego, miodu, rzepaku, oleju, które są wyprodukowane w Ukrainie w warunkach niekonkurencyjnych dla nas. Oczywiście ciągle jesteśmy za wsparciem militarnym, humanitarnym. Sami gościliśmy Ukraińców w naszych domach, sami się składaliśmy dla nich na pomoc, udzielaliśmy pomocy humanitarnej. I tego nie chcemy zaprzestać. Niemniej na Ukrainie rolnicy mają inne warunki glebowe, jak i klimatyczne, jak również stosują środki, które u nas już dawno są niedozwolone, są parokrotnie tańsze niż u nas. I stąd jest ten brak konkurencyjności - przyznaje Ryszard Kleinszmidt, przewodniczący Rady Powiatowej Pomorskiej Izby Rolniczej

Drugim powodem protestu są, nie do przyjęcia dla nas, warunki zielonego ładu, który wpływa na nas negatywnie, a rolników na Ukrainie te warunki nie obowiązują. Mamy mieć dodatkowe określone wymogi odnośnie liczby i rodzaju upraw,  nieważne czy nam się to podoba czy nie. Nie możemy wykonywać orki zimowej, co jest dla nas niekorzystne. Zbyt wymagająca jest zbytnia biurokracja, która też odchodzi od realiów, ponieważ dochodzi do takiego absurdu, że ważniejsze jest to, co mamy w dokumentach niż to, co mamy w polu. Są to dwa główne postulaty - dodaje. 

Reklama

Rolnicy z Polski solidaryzują się z rolnikami z Francji, Niemiec, Rumunii, Czech. 

- Ten protest jest skierowany do Unii Europejskiej, nie do ministerstwa. Wiemy, że minister też wystąpił do Unii Europejskiej o ograniczenie tego importu. Jest to nasze być albo nie być. Jeśli ta sytuacja potrwa jeszcze rok, to jest po naszej gospodarce. Nie wytrzymamy tej konkurencji. Możemy być korytarzem. Niech ta żywność trafia do tych terenów, gdzie ta żywność jest potrzebna. My mamy swoją, lepszej jakości, bez niedozwolonych środków. Chcemy tą tą żywnością karmić. Przy załamaniu cen kupowaliśmy dla nad bardzo drogie nawozy, sialiśmy je, a ceny spadły nam z powodu importu, a dodatkowo dotknęła nas również klęska suszy. Liczymy na działania rządu w tym zakresie - podkreśla Ryszard Kleinszmidt. 

Czy protest rolników jest zasadny?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/02/2024 11:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości