W środowe południe w całej Polsce rozpoczął się strajk rolników. Nie inaczej będzie w Nowej Karczmie, gdzie w proteście wzięło udział około stu ciągników i jeszcze więcej rolników. Manifestacja odbyła się pod hasłem "Europa to znaczy uprawiać i hodować". - Ten protest jest skierowany do Unii Europejskiej, nie do ministerstwa. Jest to nasze być albo nie być. Jeśli ta sytuacja potrwa jeszcze rok, to jest po naszej gospodarce - podkreśla Ryszard Kleinszmidt.
W całej Polsce kierowcy musieli liczyć się z utrudnieniami w ruchu. W południe rozpoczął się bowiem protest rolników. Manifestowali oni przeciwko niekontrolowanemu importowi z Ukrainy oraz ograniczeniu produkcji roślinnej i zwierzęcej. Protesty odbyły się także w powiecie kościerskim aż w trzech lokalizacjach - Sarnowach, Kaliszu Kaszubskim i Nowej Karczmie. Obyło się bez blokady dróg, ale rolnicy chcieli również wyrazić swój sprzeciw przeciwko polityce rolnej Unii Europejskiej. W Nowej Karczmie w proteście wzięło udział ponad stu rolników z terenu powiatu kościerskiego, ale też powiatów ościennych.
- Protestujemy przeciwko niekontrolowanemu importowi wszelkich produktów rolnych, czyli zboża, mleka, mięsa drobiowego, mięsa wołowego, miodu, rzepaku, oleju, które są wyprodukowane w Ukrainie w warunkach niekonkurencyjnych dla nas. Oczywiście ciągle jesteśmy za wsparciem militarnym, humanitarnym. Sami gościliśmy Ukraińców w naszych domach, sami się składaliśmy dla nich na pomoc, udzielaliśmy pomocy humanitarnej. I tego nie chcemy zaprzestać. Niemniej na Ukrainie rolnicy mają inne warunki glebowe, jak i klimatyczne, jak również stosują środki, które u nas już dawno są niedozwolone, są parokrotnie tańsze niż u nas. I stąd jest ten brak konkurencyjności - przyznaje Ryszard Kleinszmidt, przewodniczący Rady Powiatowej Pomorskiej Izby RolniczejReklama
Drugim powodem protestu są, nie do przyjęcia dla nas, warunki zielonego ładu, który wpływa na nas negatywnie, a rolników na Ukrainie te warunki nie obowiązują. Mamy mieć dodatkowe określone wymogi odnośnie liczby i rodzaju upraw, nieważne czy nam się to podoba czy nie. Nie możemy wykonywać orki zimowej, co jest dla nas niekorzystne. Zbyt wymagająca jest zbytnia biurokracja, która też odchodzi od realiów, ponieważ dochodzi do takiego absurdu, że ważniejsze jest to, co mamy w dokumentach niż to, co mamy w polu. Są to dwa główne postulaty - dodaje.
Rolnicy z Polski solidaryzują się z rolnikami z Francji, Niemiec, Rumunii, Czech.
- Ten protest jest skierowany do Unii Europejskiej, nie do ministerstwa. Wiemy, że minister też wystąpił do Unii Europejskiej o ograniczenie tego importu. Jest to nasze być albo nie być. Jeśli ta sytuacja potrwa jeszcze rok, to jest po naszej gospodarce. Nie wytrzymamy tej konkurencji. Możemy być korytarzem. Niech ta żywność trafia do tych terenów, gdzie ta żywność jest potrzebna. My mamy swoją, lepszej jakości, bez niedozwolonych środków. Chcemy tą tą żywnością karmić. Przy załamaniu cen kupowaliśmy dla nad bardzo drogie nawozy, sialiśmy je, a ceny spadły nam z powodu importu, a dodatkowo dotknęła nas również klęska suszy. Liczymy na działania rządu w tym zakresie - podkreśla Ryszard Kleinszmidt.
Dodajmy, że rolnicy w całej Polsce w środę protestują przeciwko niekontrolowanemu importowi z Ukrainy oraz ograniczeniu produkcji roślinnej i zwierzęcej.
- STOP dla niekontrolowanego importu towarów rolno-spożywczych z Ukrainy i innych krajów pozaunijnych niestosujących norm UE! Europejskich rolników obowiązują koszty i regulacje, którym nie podlegają producenci rolni z Ukrainy oraz innych krajów spoza Wspólnoty Protestujemy przeciwko ograniczeniu produkcji roślinnej i zwierzęcej i nakładaniu kolejnych obostrzeń środowiskowych wynikających z Europejskiego Zielonego Ładu (ekoschematy, ugorowania). ŻĄDAMY zmian w ekoschematach i warunkowości: mniej biurokracji a więcej biologizacji - głosi oficjalne pismo od organizatorów strajku - informują rolnicy.
Rolnicy wnioskują o większą liczbę i możliwość zmian Krajowego Planu Strategicznego w ciągu roku i w całym okresie trwania perspektywy budżetowej 2023-2027.
Warto wspomnieć, że protestujący rolnicy z terenu powiatu kościerskiego zrezygnowali z blokady dróg. Nie zamierzali bowiem utrudniać ruchu kierowcom, a jedynie zamanifestować swój sprzeciw przeciw polityce rolnej Unii Europejskiej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze