Reklama

Rolnicy nie zawieszają broni - protestów ciąg dalszy

20/03/2024 12:30

Tym razem obyło się bez blokady dróg w powiecie kościerskim, a tamtejsi rolnicy solidaryzując się ze swoimi kolegami, którzy udali się na wojewódzki protest w Gdańsku, spotkali się w Nowej Karczmie, by wyrazić swój sprzeciw m.in. niekontrolowanemu importowi z Ukrainy oraz ograniczeniu produkcji roślinnej i zwierzęcej. Nie zamierzają zawieszać broni. Jak podkreślają, będą walczyć do skutku, a manifestacje nabierać na sile.

Już po raz czwarty rolnicy wyjechali na ulicę, by dać wyrazu swojego sprzeciwu polityce rolnej Unii Europejskiej. Tym samym w środę kierowcy znów muszą liczyć się z potężnymi utrudnieniami w ruchu. Z blokady dróg tym razem zrezygnowali jednak kościerscy rolnicy. Spora część protestujących udała się na protest w Gdańsku. Część przybyła pod remizę Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowej Karczmie, by solidarnie ze swoimi kolegami wyrazić swój sprzeciw m.in. niekontrolowanemu importowi z Ukrainy oraz ograniczeniu produkcji roślinnej i zwierzęcej, jak również zasadom Zielonego Ładu. 

- Skoro nasza obecność na drogach jest mało przekonywująca dla naszych rządzących, będziemy obierać inne kierunki protestów. Jak widzimy, panie w Sejmie urządzają sobie tam tańce, panowie dyskutują i panie na temat tabletki, bo na temat aborcji mają tyle komisji śledczych, że w ogóle nie potrafią znaleźć czasu na inne rzeczy. Nie słyszałem, żeby z jakiejkolwiek komisji śledczej jeszcze o nas coś wyszło Mamy co cztery lata spychanie na poprzedników. I za chwilę znów będzie to samo. Nas to za bardzo nie interesuje, kto z telewizji komu przywali, kto uzna czyjąś tam winę. Więc chcemy udać się po  świętach, grupami do biur poselskich i senatorskich, które mamy w naszych powiatach i w Kościerzynie.  Co niektórzy już proponują, żeby zaraz tam się udać z prezencikami w formie, tak jak dotychczas, to było przy Piątce Kaczyńskiego, czy to z obornikiem, czy z gnojówką. Ale ja jeszcze proponowałem, żeby może udać się najpierw z takim jednoznacznym i mocnym przekazem, że my życzymy sobie pracy takiej, która ma wpływ na nasze istnienie, bo w tej chwili byt naszych rodzin, dzieci jest zagrożony, a w Sejmie trwa dyskusja o tabletce i  tańce - przyznaje Ryszard Kleinszmidt, przewodniczący Rady Powiatowej Pomorskiej Izby Rolniczej.

Reklama
Ryszard KleinszmidtRyszard Kleinszmidt

- Nie po to ich wybieraliśmy, każdy miał prawo głosować na tego, na kogo chciał, ale nie po to, żeby się tam zabawiać i urządzać igrzyska, tak?  Taki mamy stan prawny, że ich wybraliśmy i za cztery lata będziemy wybierać ponownie, o ile my jeszcze jako rolnicy będziemy istnieć , czy będziemy się zajmowali czym innym. Także dzisiaj jest duży zryw w kraju, szczególnie duże miasta są blokowane. Niestety, jak słyszymy,  w tej chwili rząd próbuje nas brać na przetrzymanie, bo myślą, że rolnicy pójdą w pole i zaprzestaną protestów. To się sprawdzi pewnie częściowo, bo pójdą w pole, porobią na polu i wrócą na drogi, wrócą do naszych propozycji, do tych biur poselskich - kontynuuje. 

Jak podkreślali, nie zamierzają składać broni, będą walczyć do końca. 

Reklama
-  Dziś protestujemy już po raz czwarty, jak dobrze pamiętam. Były wyjazdy do Warszawy. Dziś nasi rolnicy pojechali również do Gdańska. I bardzo dobrze, że pojechali, dobrze, że my tu jesteśmy. Nie chcieliśmy blokować dróg, żeby nie denerwować, czy nie drażnić, czy nie utrudniać życia naszym sąsiadom i krewnym,  bo to oni nie są niczemu winni. Natomiast decydenci, którzy mają coś zrobić, to i tak tego nie dostrzegają za bardzo. Do Pomorskiej Izby Rolniczej raz w miesiącu przyjeżdżał oficer ABW i pytał o sytuację, jaka jest. Oni patrzą, robią coś i śmieją się - mówi Ryszard Kleinszmidt.

- Jakie są wśród  nas nastroje? Jesteśmy zdenerwowani, że  może dojść do jakichś wybuchów społecznych i o tym ich informujemy.  Szkoda tylko, że władze nasze nie reagują na normalną, cywilizowaną drogę w postaci składanych wniosków, petycji, uwag. Na to normalnej reakcji nie ma. Przyjeżdża oficer, też nie ma. Musimy stanąć na drogi, że może ktoś coś zauważy. Na szczęście zauważają już, ale jeszcze póki co mało efektywnie, więc nie wiem, co nas czeka. Jak już wspomniałem, byliśmy na spotkaniu z Krzysztofem Ardanowskim w Grabowskiej Hucie. Człowiek ma często rację. Jak już, powtarzam się może, powiedział, że te protesty się szykują, że one będą bardzo długie i wcale nie jest pewien ich rezultatu.  Bo to jest cała polityka Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, która musiałaby się zmienić i będą się mocno przed tym bronić. Jesteśmy w tej chwili na etapie wyborów i samorządowych, ale w naszym przypadku istotniejsze są te wybory do europarlamentu, które będą w czerwcu. Bierzemy pod uwagę, że jest planowany 4 czerwca  europejski protest w Brukseli.  Czyli ze wszystkich państw, od nas też na pewno. Będziemy się organizować i pojedziemy tam na protest, bo już też tak było. Też byliśmy, nasi koledzy z Izby jechali autokarem i samolotem  do Brukseli na protest, też było to widoczne. Na razie ze średnim efektem, chociaż już w tej chwili coś tam zaczyna Unia popuszczać, jak to się mówi, czyli z niektórych wymogów Zielonego Ładu zaczyna schodzić, ale to jeszcze jest niedużo - podsumowuje Ryszard Kleinszmidt, przewodniczący Rady Powiatowej Pomorskiej Izby Rolniczej.

Czy protest rolników jest zasadny?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/03/2024 15:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości