W centralnym punkcie kościerskiej nekropolii znajduje się kwatera pomordowanych przez hitlerowców mieszkańców Kościerzyny i okolic. Kilka lat temu część starych nagrobków została usunięta, a w ich miejsce pojawiły się nowe. Zmiana nie objęła jednak wszystkich, ale dokończono ją pod koniec minionego roku. Niektóre rodziny nie kryją jednak swojego oburzenia, ponieważ nowe płyty znajdują się w zupełnie innym miejscu niż spoczywające w ziemi szczątki.
Pod koniec 2022 roku władze miasta pozyskały dotację z resortu kultury i dziedzictwa narodowego na renowację nagrobków osób zamordowanych w czasie II wojny światowej przez niemieckiego okupanta. Kwota około 30 tys. zł została przyznana w ramach rządowego programu „Groby i cmentarze wojenne w kraju”.
Władze miasta dołożyły ze swego budżetu własne środki, by zrealizować wspomniany projekt. W jego ramach została przeprowadzona renowacja pomnika, stare nagrobki zostały usunięte, a w ich miejsce zamontowano granitowe płyty. Uporządkowano również teren kwatery. Całość pochłonęła ponad 42 tys. zł.
Jednak nie wszystkie nagrobki zyskały nowy blask. Swojego oburzenia tym faktem nie kryła pani Renata, wnuczka Bernarda Szumockiego, zamordowanego przez hitlerowców jesienią 1939 roku.
Burmistrz miasta Dawid Jereczek, zadeklarował, że renowacja pozostałych nagrobków zostanie przeprowadzona, i tak też się stało. Jednak pojawił kolejny problem. Zdecydowanie bardziej poważny.
- Nowa płyta znalazła się w zupełnie innym miejscu niż szczątki. I tak naprawdę ten problem dotyczy 4 nagrobków. Dwie nowe płyty znajdują się na miejscach Bernarda Szumockiego oraz Władysława Wilmy. Nagrobek pierwszego z nich przesunięto o około 1,5 metra w lewo. A to oznacza, że członkowie naszej rodziny, którzy przyjeżdżają na cmentarz, by zapalić znicz, tak naprawdę nie czynią tego w miejscu pochówku. Jak można takie rzeczy robić? To jest sytuacja skandaliczna. Byłam na spotkaniu z burmistrzem. Uczestniczył w nim również pan dyrektor Muzeum Ziemi Kościerskiej, który śmiał mówić, że płyty przesunięto kilka centymetrów. Ja chcę porozumienia w tej ważnej dla naszej całej rodziny sprawie, ale jeżeli władze miasta nie załatwią tego, jak należy, nie odpuszczę. To nie jest grób masowy, a za moimi argumentami stoją przepisy prawa – mówi pani Renata.Reklama
Jednocześnie dodaje, że kilkadziesiąt lat temu, gdy szczątki jej przodka składano na kościerskiej nekropolii, wszystko odbywało się jak należy. Dzisiaj, jak się okazuje, jest z tym duży kłopot.
Poprosiliśmy burmistrza Dawida Jereczka o wyjaśnienia w tej sprawie. Włodarz zaznacza, że ten temat jest mu znany.
- Rzeczywiście ta sprawa jest mi znana. Kwestie związane z tego rodzaju miejscem pochówku nigdy nie należą do łatwych. Pierwsze pochówki miały miejsce w latach 40., a kolejne w 70. XX wieku. W kwaterze, która jest zlokalizowana na naszej nekropolii, chcieliśmy zmieścić wszystkie płyty, a dwóch do tej pory nie było. Opieraliśmy się na danych dostępnych w naszych archiwach. W tej sytuacji doszło do przesunięcia o około 60 cm. Jesteśmy już po rozmowach z rodziną. Chcemy też w tej sprawie rozmawiać z proboszczem. Analizujemy kwestie techniczne, mamy pewien pomysł i zależy nam na rozwiązaniu tej sprawy – powiedział nam Dawid Jereczek.Reklama
Bernard Szumocki urodził się w rodzinie listonosza wiejskiego 8 maja 1898 roku. Szkołę powszechną ukończył w Wysinie w roku 1912. W roku 1916, jak wielu Kaszubów, został wcielony do armii niemieckiej. W 1921 roku ukończył Państwowe Seminarium Nauczycielskie Męskie w Kościerzynie, a w roku 1926, w ramach awansu zawodowego, zdał drugi egzamin nauczycielski (kwalifikacyjny). Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości zamieszkał w Łyśniewie (gmina Sierakowice), gdzie pracował jako nauczyciel religii i dziejów Polski w miejscowej szkole. W roku 1930, już jako kierownik Publicznej Szkoły Powszechnej w Łyśniecie, otrzymał płatny bezterminowy urlop i polecenie z Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, w celu objęcia obowiązków nauczycielskich na terenie Niemiec. Szumocki rozpoczął pracę w Katolickiej Szkole Polskiej w Nowej Świętej koło Złotowa, gdzie jako nauczyciel realizował zadania nakreślone przez ministerstwo. W 1932 roku władze niemieckie cofnęły Szumockiemu wizę pobytową. Podczas pracy na terenie Niemiec Bernard Szumocki aktywnie angażował się i działał na rzecz Związku Polaków w Niemczech. Głównymi zadaniami tej polonijnej organizacji było zdobycie dla ludności polskiej pełnych praw mniejszości narodowej i obrona jej interesów we wszystkich sferach życia społecznego. Szumocki angażował się również w działalność Polskiego Związku Zachodniego. Działania tej patriotycznej organizacji utworzonej w 1934 roku były silnie podporządkowane polskiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Działaczy Polskiego Związku Zachodniego podczas okupacji hitlerowskiej dotknęły szczególne prześladowania i akty eksterminacji, których pierwsza fala miała miejsce na początku wojny.
W 1934 r. Bernard Szumocki został powołany na przeszkolenie wojskowe do Ośrodka Szkolenia Artylerii w Grudziądzu. Po powrocie z przeszkolenia podjął pracę nauczyciela w Szkole Podstawowej nr 2 w Kościerzynie i tam zamieszkał wraz z rodziną. 1 września 1939 roku rozpoczęła się II wojna światowa. Hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę. Wśród zamieszkałej w Kościerzynie mniejszości niemieckiej wyzwoliła się tłumiona od dawna nienawiść wobec Polski i Polaków. Rozpoczęły się masowe aresztowania i represje wobec Kaszubów. Wśród wielu aresztowanych, przedstawicieli miejscowej inteligencji znalazł się również Bernard Szumocki. Był przetrzymywany w miejscowym sądzie zamienionym na więzienie. 15 września 1939 r. Bernard Szumocki został wywieziony przez Niemców do lasu między miejscowościami Sarnowy i Juszki (obecnie gmina Kościerzyna) i w sposób bestialski zamordowany. Przed śmiercią oprawcy znęcali się nad więźniem. Został rozebrany do bielizny, pobity. Hitlerowcy wyłamali mu ręce ze stawów, na ciele widoczne były ślady po pchnięciach bagnetem. Bernard Szumocki został zabity strzałem w głowę, po czym została ona odcięta i wyrzucona do lasu. Pięć dni później miejscowi Polacy powiadomili Zofię Szumocką o odnalezieniu ciała męża. W miejscu kaźni żona zamordowanego ujrzała wydeptany krąg o średnicy kilku metrów. Wokół leżały niedopałki papierosów. Pochowała męża potajemnie w miejscu zamordowania. W październiku 1939 roku żona zamordowanego wraz z szóstką dzieci została wysiedlona do Generalnego Gubernatorstwa, do miejscowości Kopce, powiat Siedlce. Następnie rodzina została rozdzielona. Trójka najstarszych dzieci Bernarda Szumockiego została skierowana do pracy przymusowej na terenie III Rzeszy, gdzie przebywali do końca wojny. Represje, którym poddana została rodzina Szumockich przeprowadzone zostały na polecenie Inspektoratu Policji Bezpieczeństwa III Rzeszy z powodów wojskowych, co sugerować może współpracę Bernarda Szumockiego z polskim wywiadem wojskowym, do czego zobligowani byli nauczyciele oddelegowani do pracy na terenie Niemiec. Po zakończeniu II wojny światowej rodzina zamordowanego postawiła w miejscu jego śmierci pomnik z tablicą upamiętniającą zbrodnię hitlerowskich najeźdźców. Obecnie miejscem pamięci opiekują się uczniowie Szkoły Podstawowej w Wielkim Podlesiu.
Dodajmy, że kwatera zamordowanych mieszkańców Kościerzyny i okolic znajduje się w centralnym punkcie kościerskiego cmentarza. Warto przypomnieć, że została utworzona w latach 1945-46. Pierwsze pochówki ekshumowanych ciał osób zamordowanych przez hitlerowców obyły się już w czerwcu 1945 roku. W roku 1973 powstał pomnik z napisem „Tym, którzy ginęli za ojczyznę 1939-45. W dolnej jego części znajduje się z kolei napis „Tu spoczywają zwłoki 18 mieszkańców miasta Kościerzyny – ofiar terroru hitlerowskiego”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze