Nie powiodło się koszykarzom Remusa Kościerzyna zrewanżować na ekipie Sokoła Kartuzy za porażkę w pierwszych w tym sezonie derbach Kaszub, gdy przegrali w Kartuzach 101:57. Tym razem, jako gospodarz, zagrali już zdecydowanie lepiej i o sprawienie niespodzianki było naprawdę blisko. Niestety, kościerzynianie ulegli po raz drugi, punkty oddając dopiero w dogrywce.
Remus przystępował do tego spotkania mając na koncie trzy kolejne zwycięstwa. Naprzeciw stanęła jednak niepokonana dotąd drużyna Sokoła Kartuzy, niekwestionowany lider rozgrywek. Dodatkowego „smaczku” pojedynkowi dodawała jego derbowa ranga. Mecz nie rozczarował, trzymając w napięciu praktycznie od pierwszej do ostatniej minuty. Lepiej w grę weszli miejscowi zaskakując przyjezdnych nieustępliwością w obronie oraz szybkimi - i co najważniejsze – skutecznymi atakami. Goście długo nie mogli znaleźć sposobu na tak grającego Remusa i po pierwszej kwarcie schodziliśmy z parkietu prowadząc 26:19. Goście, jak na lidera przystało, wzięli się w drugiej kwarcie w garść i zaczęli odrabiać straty. Wygrali tę partię różnicą dziesięciu punktów i na półmetku mogli się cieszyć z niewielkiego, bo zaledwie trzypunktowego prowadzenia 45:42.
Podopieczni Wiesława Beyma nie zamierzali jednak łatwo sprzedawać skóry i zaraz po powrocie z szatni drugą połowę rozpoczęli równie imponująco co pierwszą. Odzyskali inicjatywę i wkrótce potem także prowadzenie. Świetną robotę pod koszem wykonywał Ceplin, a jego pojedynki z Redkiem były ozdobą tego meczu. Woli walki nie brakowało jednak także pozostałym zawodnikom obu ekip. Sędziowie mieli sporo pracy i często musieli korzystać z gwizdka. Dowodem niech będzie fakt, że w całym spotkaniu naliczyli ponad 60 przewinień (!), a z uwagi na przekroczenie limitu 5 fauli odesłali przedwcześnie na ławkę aż sześciu koszykarzy: Kobusa, Niemczyka i Cichosza z ekipy Remusa oraz Kryszewskiego, Pawlaka i Drywę z Kartuz.
Przed ostatnią kwartą o punkt lepsi byli kościerzynianie, prowadząc 68:67. Także ta partia nie wyłoniła jednak zwycięzcy i mecz zakończył się remisem 87:87. O wszystkim miała więc zadecydować dogrywka. W tej tak wyrównanej gry już jednak nie było. Goście rozstrzelali Remusa rzutami zza linii 6,25, trafiając w ten sposób w tym krótkim czasie aż czterokrotnie! Ostatecznie przegraliśmy w tej części 16:9, a cały mecz 103:96, stawiając mimo wszystko kartuzianom niezwykle zacięty opór. Była to dla nas już piata porażka w sezonie, ale mimo to wciąż zajmujemy trzecie miejsce w tabeli. Goniący nas Neptun Gdańsk ma jednak na koncie o jeden mecz rozegrany mniej.
W najbliższą niedzielę czeka nas arcytrudny wyjazd do niepokonanego jeszcze u siebie wicelidera z Nowego Dworu Gdańskiego. Początek meczu o godz. 17.
Komentarze