Delegacja z sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych zawitała w środę do Kościerzyny. Parlamentarzyści wzięli udział, między innymi w: pokazowej lekcji języka kaszubskiego w przedszkolu "Tęczowa Trójeczka" i Liceum Ogólnokształcącym oraz spróbowali lokalnych przysmaków w czasie spotkania w sali Szopińskiego. Posłowie nauczyli się nawet flagowych kaszubskich piosenek.
Członkowi Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP co roku podróżują w różne zakątki naszego kraju, aby poznawać lokalną kulturę. We wtorek zawitali także na Kaszuby. Pierwszy dzień spędzili w Kaszubskim Uniwersytecie Ludowym w Wieżycy. W środę przyjechali do Kościerzyny.
Rano posłowie wzięli udział w lekcji języka kaszubskiego, którą w przedszkolu "Tęczowa Trójeczka", którą z wielkim powodzeniem przeprowadziła Maria Mach. Następnie milusińscy zaprezentowali bogaty program artystyczny w języku kaszubskim, a na koniec wystąpili z niespodzianką przed zbliżającym się Euro 2012.
- Sam wiele nauczyłem się po tej przepięknej lekcji kaszubskiego. Zadziwiająco duża ilość członków komisji z ogromną chęcią przyjechała zwizytować Kaszuby. Cieszę si, ze mieliśmy okazję przyjechać właśnie do przedszkola. Bo wszystko zależy właśnie od dzieci. Jeśli już to najmłodsze pokolenie rozumie ten język i ta kulturę, to przyszłość i rozwój Kaszub jest pewna - mówi Miron Sycz, przewodniczący komisji.
Po wizycie w przedszkolu parlamentarzyści udali się do Liceum Ogólnokształcącego aby przyjrzeć się uczącej się kaszubskiego młodzieży. Na koniec spotkali się z kościerskimi samorządowcami w sali im. Lubomira Szopińskiego w Kościerzynie. Tam mieli okazję skosztować lokalnych przysmaków, przygotowanych przez Panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Małego Klincza. Była to także okazja do podzielenia się doświadczeniami i rozmów nad przyszłością Kaszub i Kaszubszczyzny.
Jednym z głównych tematów wizytacji była edukacja młodych Kaszubów. Przewodniczący zapewniał, że subwencja na nauczanie języka kaszubskiego jest niezagrożona.
- Gdyby nie było chętnych do nauki języka kaszubskiego, to moglibyśmy się zastanawiać nad jej zmniejszeniem. Jednak w tej sytuacji, gdy ponad 13 tysięcy uczy się języka, gdy kultura kaszubska jest żywa , gdy dzieci śpiewają z radością i to wszystko jest autentyczne, to nie ma takiego zagrożenia - mówi Miron Sycz.
Justyna Marszk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze