Dawniej post, to był post, nie to, co dzisiaj - mawiają starsi. Dawniej poszczono aż do Wielkanocy. Na Kaszubach postu rygorystycznie przestrzegano jeszcze na początku XX wieku łącznie z tzw. suchymi dniami - środą, piątkiem i sobotą. W te dni nie spożywano nawet odrobiny jakiegokolwiek tłuszczu. Jak więc poszczono na Kaszubach. Co jedli, a czego unikali Kaszubi?
Zapusty musiały być wesołe, żeby post był smutny. Tym samym zapustną, beztroską wesołość przerywa nagle tzw. Popielec (Popielcowó Strzoda) - rozpoczynający okres tradycyjnego, bezmięsnego postu, stosowanego rygorystycznie przez Kaszubów. Rozpoczyna się on od powszechnego zwyczaju posypywania głów popiołem. Istnieje ogólna wiara, że popiół ten chroni głowę człowieka od bólu przez cały rok.
Wśród ludu kaszubskiego zakorzenione było mniemanie, iż noc z wtorku zapustnego na środę popielcową diabeł, czyli purtk pojawia się w karczmie i batogiem przegania tych, którzy jeszcze tańczą, a pierwszą parę taneczną ujarzmia w lejce. Ludzie starszego pokolenia zasłaniali ongiś w Popielec zwierciadła i chowali do worków wszelkie instrumenty muzyczne, na okres całego postu. Znamionowało to koniec wszelkiej muzyki, tańców i zabaw. Na znak nadchodzącego wielkiego postu, we wtorkowy wieczór przed Popielcem, pieczono w popiele specjalny placek z reszty ciasta po pączkach zapustnych; pieczywo to zwano popielnik (Kaszuby południowe).
Reklama
Duży, kolisty i cienki chleboplacek obrzędowo rozpoczynał post. Leżał w środę popielcową na kuchennym stole i każdy z domowników obłamywał sobie należny kawałek, żeby tylko zagłuszyć całodzienny głód. Popielnik wystawiano na stół dopiero od południa. Obskubywano go do wieczora, ale nikt nie miał odwagi spożyć ostatniego kawałka. Środek, z wetkniętą brzozową bądź wierzbową witką, pozostawał nietknięty.
Garnki za płot
Na Kaszubach — podobnie zresztą jak na całym Pomorzu — jeszcze na początku XX wieku przestrzegano wyjątkowo surowo postu, który rozciągał się nawet na pierwsze święto wielkanocne. Już we wtorek zapustny, a najpóźniej w środę popielcową gospodynie szorowały i myły dokładnie z tłuszczu wszelkie naczynia (garnki, patelnie, rondle), w których smażono lub pieczono w zapusty mięso. Naczynia te zazwyczaj też pieczołowicie ukrywano (chowano), a patelnie wieszano dawniej w kominie lub gdzieniegdzie wyrzucano nawet za płot, skąd wydobywano je dopiero w święta wielkanocne. Podobnie chowano wszelkie zapasy tłuszczów.
Sledzówka, żur i postnik
Dawniej post, to był post, nie to, co dzisiaj - mawiają starsi. Dawniej poszczono aż do Wielkanocy. Na Kaszubach postu rygorystycznie przestrzegano jeszcze na początku XX wieku łącznie z tzw. suchymi dniami - środą, piątkiem i sobotą. W te dni nie spożywano nawet odrobiny jakiegokolwiek tłuszczu. Jak więc poszczono na Kaszubach. Co jedli, czego unikali Kaszubi?
Główne pożywienie postne stanowiły dawniej żur, krupy jęczmienne, ziemniaki, śledzie i olej lub tzw. sledzówka (woda solona ze śledzi) do omasty. Już przed nastaniem postu zamożniejsi gospodarze nabywali beczkę solonych śledzi, a biedniejsi dzielili jedną beczkę tych pożywnych ryb między cztery rodziny. Jadano też sporo zup owocowych przyrządzonych na tzw. brzadzie tj. suszonych owocach (gruszkach, jabłkach, wiśniach i śliwkach). Na postne śniadanie podawano zwykle ugotowany zakwas, czyli żur zasypywany tłuczonymi w stępie (drewnianym moździerzu) krupami jęczmiennymi. spożywano też często gotowane ziemniaki z maślanką lub kwaśnym mlekiem.
Reklama
Zazwyczaj gotowano potrawy postne w jednym garnku, maszcząc je niewielką ilością gęsiej okrasy (ulubioną na Kaszubach siekanką z zasolonej w garnku gęsiny). Do okraszania ziemniaków służyła również wspomniana sledzówka, przepojona solą i tłuszczem rybim. Często też podawano na obiad zupę grochową bez żadnej omasty.
Powszechną na Kaszubach grochówkę ze śledziem dla sześciu osób sporządzano według następującego przepisu:
Dzień wcześniej moczono w wodzie 25 dkg grochu. Potem go gotowano z solą, majerankiem i dodatkiem liści laurowych do zupełnej miękkości w trzech litrach wody. Osobno gotowano 1 kg obranych i pokrojonych w plastry ziemniaków, by je następnie dodać do zupy. Jednocześnie dzień wcześniej zamoczone trzy śledzie należało obrać z ości, pokroić w dzwonka. Dodawano je do grochówki zamiast mięsa.
Reklama
Od czasu do czasu jadano również śledzie pieczone wprost na węgielkach drzewnych, a więc bez użycia tłuszczu. Unikano natomiast spożywania jaj i masła - używając do potraw sporo oleju i wody śledziowej - popijając obficie maślanką.
Podstawowym jadłem postnym chłopa kaszubskiego był dawniej przede wszystkim żur, a od końca XIX wieku także solony śledź. Nie bez racji więc stare porzekadła głoszą "Chto je żur, je mocny jak mur" albo Żur i sledz to są dwaj postny braco". Śledzia też nazywano żartobliwie postnikiem.
Wieszanie śledzia i pogrzeb żuru
Gdy zbliżała się Niedziela Palmowa wypędzano z chałupy postne potrawy. Do niedawna znany był obrzęd wieszania śledzia i pogrzeb żuru. Obchodzono wieś ze śledziem na drągu, złorzecząc mu, iż już niedługo skończy się jego panowanie i nie będzie dłużej żołądków głodził. W podobny sposób pastwiono się nad żurem, wynosząc cały jego garnek poza wieś. Obiecywano mu rychły koniec, bp już zbliżało się świętowanie. W tradycji ludowej wyganiano post zbyt szybko, bo przecież czekał jeszcze ostatni - Wielki Tydzień, z najsuchszym jadłem.
* Tekst powstał na podstawie publikacji:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze