Nie oczekujemy pieniędzy, a raczej materiałów budowlanych. Chcemy odbudować nasz dom – mówią mieszkańcy budynku wielorodzinnego mieszącego się przy ulicy Piechowskiego 7. Jeśli możesz, przyłącz się do akcji zorganizowanej przez Sąsiedzki Komitet Pomocy Pogorzelcom.
Henryk Trzeciński, mieszkający przy ulicy Piechowskiego 11, pamięta ten dzień, jakby to było wczoraj. – Tego wieczora wróciliśmy z żoną do domu późnym wieczorem, ponieważ zawieźliśmy chorą córkę do szpitala. Przed godz. 2 w nocy obudziło nas wycie syren straży pożarnej. Spojrzeliśmy przez okno i zobaczyliśmy, że pali się dom sąsiadów z naprzeciwka. Pamiętam, że na ulicy było kilkanaście wozów strażackich. Wówczas nie spodziewaliśmy się, że dojdzie do takiej tragedii. - Rano dowiedzieliśmy się, że w pożarze zginęły trzy osoby, a kolejne trzy zostały ciężko ranne – wspomina pan Henryk.
W pożarze doszczętnie spłonęło pierwsze piętro budynku, mieszkanie znajdujące się na parterze uległo całkowitemu zalaniu. Lokatorzy stracili praktycznie cały dorobek swojego życia. Zaalarmowani przez policję, wybiegali z domu tak jak stali: w koszulach nocnych, piżamach, z małym dzieckiem na ręku. Większości mieszkańców pierwszego piętra - oprócz 17-latka, który ratując życie wyskoczył z okna - nie udało się już uratować. Ogień szybko się rozprzestrzeniał. Przybyli na miejsce strażacy nie mieli możliwości dotarcia do poszkodowanych. Straty oszacowano na 30 tys. zł.
Pogorzelcy tymczasowo zamieszkali u swoich rodzin. Chcieliby jednak jak najszybciej odbudować dom i zapomnieć o tragedii. – Nie mamy innego miejsca, w którym moglibyśmy zamieszkać na stałe – mówi Jerzy Cichosz, który zajmował pierwsze piętro budynku wraz z żoną, babcią i 1,5roczną córeczką.
Pierwsi z pomocą pogorzelcom ruszyli mieszkańcy ulicy Piechowskiego. Założyli Sąsiedzki Komitet Pomocy Pogorzelcom. - Chcemy ułatwić potencjalnym darczyńcom niesienie pomocy. Zdajemy sobie sprawę, że są ludzie, którzy chcieliby wesprzeć poszkodowanych, ale nie bardzo wiedzą jak do nich dotrzeć. Inni chcą pomóc, ale się krępują. Sprawimy, że pozostaną anonimowi – wyjaśnia Henryk Trzeciński.
Pomoc pogorzelcom zaoferował też Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej i Urząd Miasta. Ale to kropla w morzu potrzeb, mówią mieszkańcy. – Nie oczekujemy pieniędzy, a raczej materiałów budowlanych. Potrzebne jest praktycznie wszystko – podkreśla Jerzy Cichosz.
Sąsiedzi apelują o pomoc dla pogorzelców. Proszą o przekazywanie materiałów budowlanych, przedmiotów codziennego użytku oraz elementów wyposażenia wnętrz. W zamian oferują transport oraz specjalne podziękowania, które pojawią się na łamach lokalnej prasy.
Chcesz pomóc? Skontaktuj się z Sąsiedzkim Komitetem Pomocy Pogorzelcom
Henryk Trzeciński – 608 254 556
Mirosław Łukowicz – (58) 686 57 56
Mieczysław Lorbiecki – 505 079 430
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze