W dalszym ciągu nie wiedzie się najlepiej szczypiornistom Sokoła Vetrexu Kościerzyna. W sobotę przegrali już ósmy mecz w sezonie, w tym trzeci z ostatnich pięciu. Tym razem, choć przez większość spotkania prowadzili z wyżej notowaną Pogonią Szczecin, w końcówce dali sobie wydrzeć zwycięstwo i ulegli ostatecznie 27:29 (16:14).
Typując po pozycji w stawce I ligi faworytem spotkania byli goście, ale Sokół wciąż liczy na przebudzenie i powrót do czołówki, do której przebił się notując bardzo dobry poprzedni sezon. Ten, mimo wzmocnienia w osobie Jacka Wardzińskiego jest zdecydowanie słabszy, a zamiast o awans, Kaszubi biją się w tej chwili o środek tabeli.
Początek meczu pokazał, że podopieczni Igora Stankiewicza nie zamierzają tanio sprzedać skóry, a ich celem jest komplet punktów. Już w pierwszych akcjach wyszli na dwubramkowe prowadzenie, które mimo usilnych starań gości dążących do ich zniwelowania, przez cały czas kontrolowali. Na przerwę schodziliśmy prowadząc 16:14.
Po dziesięciu minutach drugiej odsłony Sokół nie tylko zdołał utrzymać prowadzenie, ale nawet powiększył je o jedno trafienie (21:18) i wydawało się, że tylko kataklizm jest w stanie wydrzeć zwycięstwo z rąk gospodarzy.
Ów kataklizm niestety nadszedł, a pierwszym jego objawem były niepotrzebne faule i kary. Pomiędzy 42, a 44 oraz 48, a 50 minutą musieliśmy grać w podwójnym osłabieniu. Rywale nie mieli kłopotów by to wykorzystać i na 10 minut przed końcem wyszli na pierwsze w tym meczu prowadzenie 25:24.
Sam finisz niestety nie przyniósł poprawy rezultatu i Sokół przegrał 27:29. Warto zaznaczyć, że przyjezdni rzucali aż dziesięć karnych, z czego wykorzystali siedem.
Komentarze