Reklama

Podróż przez krainę gór i smaków. Robert Klasa podróżnik z Kościerzyny odkrywa Kirgistan!

Kiedy Robert Klasa z Kościerzyny opowiada o swoich podróżach, trudno nie ulec wrażeniu, że świat jest dla niego nie tyle mapą, ile otwartą księgą. Każda wyprawa to nowy rozdział – zapisany potężnymi krajobrazami, spotkaniami z ludźmi i smakami, których próżno szukać w Polsce. Najnowszy rozdział tej księgi nosi tytuł „Kirgistan. Tien-szan – Niebiańskie Góry”. Na tę podróż szykował się od lat. Planował ruszyć już w 2022 roku, ale pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany. – Tym razem się jednak udało – mówi z satysfakcją.

Smaki, które zaskakują

Nieprzypadkowo swoją relację Robert Klasa rozpoczyna od stołu. Dla podróżnika jedzenie jest równie ważnym elementem odkrywania świata, co szlaki górskie czy spotkania z ludźmi.

W Kirgistanie poznał smaki, które dla większości Europejczyków mogą być egzotyczne, a czasem wręcz szokujące. Do takich można zaliczyć kumys, czyli sfermentowane mleko od klaczy oraz maxim – napój ze sfermentowanego zboża.

- Jeśli chodzi o to ostatnie, to jest dobre, bardzo dobrze gasi pragnienie. Też występował tam kwas chlebowy, który jest też doskonale znany w naszym kraju, ale w zdecydowanie mniejszej ilości - opowiada.

Reklama
Robert KlasaRobert Klasa

Na talerzach dominowała konina: suszona, pieczona, wędzona. Do tego baranina w różnych odsłonach, smażone ziemniaki, pierogi i pierożki, placki w tłuszczu z farszem. Wśród tych potraw pojawiło się danie, które zaskoczyło podróżnika.

- Na pewno mogę do tej kategorii zaliczyć chłodnik z makaronem. Na pierwszy rzut oka normalna zupa, tylko jak się dowiedziałem, to wcale nie był makaron tylko nitki z krochmalu. Zupa nazywa się aszlanfu i muszę przyznać, że była bardzo dobra - przyznaje.

Reklama
Robert KlasaRobert Klasa

Od cerkwi po jurtę

Wędrówka przez Kirgistan rozpoczęła się od Karakolu. Tam uwagę Roberta Klasy przykuła drewniana cerkiew wybudowana dla carskiego garnizonu – przykład niezwykłej architektury drewnianej. Nieopodal znajduje się też meczet Dungan, zbudowany w XIX wieku przez chińskich muzułmanów, uciekających przed prześladowaniami. Budowla powstała bez użycia gwoździ, łącząc w sobie tradycje chińskie, islamskie i rosyjskie.

Kolejnym punktem była dolina Dżetyogus, znana z malowniczych formacji skalnych zwanych „Siedmioma Bykami”. To właśnie tutaj podróżnik po raz pierwszy nocował w jurtach, u miejscowych rodzin, na wysokości 2000 metrów n.p.m. Był to zarazem moment pierwszej aklimatyzacji.

Reklama
- Następnie z pozostałymi członkami grupy udaliśmy się na poziom 2900 metrów w kierunku przełęczy Telety znajdującej się w paśmie górskim Tien-szan. To było dość duże wyzwanie, bo nasz ekwipunek ważył około 10 kg. Codziennie musieliśmy wypić około 4 litrów wody. Dodam, że w tym rejonie szlaków jako takich nie ma, jedynie wydeptane przez zwierzęta. Naprawdę widać tę niesamowitą przyrodę, nieskażoną ludzką obecnością. Dodam, że w tym miejscu byliśmy pozbawieni jakiejkolwiek komunikacji - wspomina.
Robert KlasaRobert Klasa

Wysokości i żywioły

Reklama

Przełęcz Telety położona jest na wysokości blisko 3900 metrów n.p.m. Stamtąd grupa obrała kurs na górę Karakol (5200 m n.p.m.).

- Wiedzieliśmy ją z poziomu 3000 m n.p.m. Towarzyszyła nam duża ulewa, poruszaliśmy się w błocie, dodatkowo była słaba widoczność. Po zejściu wszystko musieliśmy suszyć na słońcu - opowiada Klasa.
Robert KlasaRobert Klasa

Jednym z najbardziej widowiskowych miejsc okazało się Jezioro Ala-kul, położone na 3500 m n.p.m. Turkusowa tafla wody kontrastowała z surowym klimatem otoczenia, zapadając w pamięć podróżnika na długo.

Reklama

Na trasie znalazło się również Altyn Arszan – znane z gorących źródeł – oraz Kanion Skazka.

- Tamtejsze formacje skalne mienią się odcieniami czerwieni, pomarańczy, brązu i żółci, co tworzy spektakularny widok – mówi.
Robert KlasaRobert Klasa

Dodajmy, że słowo – skazka – w języku rosyjskim oznacza – bajkę. Jak się okazuje, nazwa kanionu nie jest przypadkowa, ponieważ sceneria tego miejsca przypomina bajkowy krajobraz.

Spotkanie z największym jeziorem

Nie mogło zabraknąć Jeziora Issyk-kul – największego w Kirgistanie, drugiego pod względem wielkości wśród górskich akwenów na świecie (po jeziorze Titicaca).

Reklama
- Jego głębokość wynosi ponad 700 metrów. Gdy tam byliśmy, jego temperatura wynosiła około 19 stopni - wyjaśnia podróżnik.
Robert KlasaRobert Klasa

Zimą 2023 roku jezioro zamarzło po raz pierwszy w historii, kiedy temperatura spadła tam do minus 30 stopni Celsjusza – fakt, który jeszcze mocniej podkreśla niezwykłość tego miejsca.

Wieża i epos

Ostatni etap podróży to spotkanie z Wieżą Burana. To jeden z najważniejszych symboli Kirgistanu. Ten obiekt to pozostałość po XI-wiecznym minarecie. Pierwotnie miał wysokość 46 metrów, ale trzęsienie ziemi w XV wieku uszkodziło konstrukcję wieży i obecna wysokość to 24 m. Wieża jest doskonałym przykładem architektury islamskiej – została zbudowana z wypalanych cegieł i ma bardzo prostą formę. W środku znajdują się spiralne schody, które prowadza na sam szczyt obiektu.

Reklama

Jednak największe wrażenie na Robercie Klasie zrobiło coś, czego nie zobaczył własnymi oczami.

- To narodowy kirgiski epos, składający się z około 500 tys. rymowanych wersów. To kronika życia Kirgizów i ważnych wydarzeń z ich historii. Składa się z trzech części – o Manasie, jego synu Semeteju i wnuku Sejteku. Co najbardziej imponujące, to fakt, że jest ustnie przekazywany przez specjalnych opowiadaczy – podsumowuje.
Robert KlasaRobert Klasa

Jednocześnie dodaje, że kolejna wyprawa nie byłaby możliwa bez wsparcia sponsorów, którym składa serdeczne podziękowania. Dodajmy, że nasz portal kościerski.info objął patronat na podróżną mieszkańca Kościerzyny.

Reklama

Z Kościerzyny na koniec świata

Podróż do Kirgistanu to kolejny rozdział w długiej historii wędrówek Roberta Klasy. Pierwszą dużą wyprawę odbył w 2009 roku, wybierając się na Syberię. Potem były Himalaje w Nepalu, choć – jak sam przyznaje – słowo „wędrówka” nie oddaje w pełni trudu tej drogi.

Kaukaz, choć pozostaje wciąż niespełnionym marzeniem, ustąpił miejsca Iranowi, gdzie Klasa zdobył górę Damavand – najwyższy szczyt kraju i zarazem czynny wulkan. W 2017 roku ruszył na drugą półkulę – do Ameryki Południowej, gdzie zobaczył Machu Picchu i Wyspy Ballestas w Peru.

Reklama

Kirgistan dołączył do tej listy jako miejsce szczególne – kraj, w którym tradycja miesza się z surowością gór, gdzie kuchnia zaskakuje, a historia wciąż żyje w ustach bajarzy.

Podróżnik z Kościerzyny powtarza, że świat jest nieskończenie różnorodny. Ale w jego opowieściach ta różnorodność nie jest egzotycznym ornamentem – staje się opowieścią o ludziach, o ich codzienności, wierzeniach i smakach. O tym, że prawdziwe odkrycia zaczynają się tam, gdzie kończą się mapy turystycznych atrakcji.

Fot. Archiwum prywatne

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/10/2025 10:22
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości