Reklama

Piłkarze Kaszubii sprowadzili Sokoła na ziemię

Wicelider  IV ligi Kaszubia Kościerzyna odniosła pewne zwycięstwo na własnym stadionie nad Sokołem Zblewo.

Zdecydowanym faworytem spotkania rozgrywanego na stadionie przy ul. Kamiennej w Kościerzynie byli podopieczni Pawła Budziwojskiego. Biało-bordowi od początku sezonu nie zanotowali jeszcze porażki, a zremisowali tylko trzy mecze, w tym ostatni przeciwko rezerwom Chojniczanki Chojnice. Z kolei Sokół Zblewo, przed przyjazdem do Kościerzyny miał na swoim koncie 5 porażek, 2 remisy oraz 3 zwycięstwa, w tym dwa nad silnymi zespołami - Gryfem Słupsk oraz Aniołami Garczegorze.

Mecz z dużym impetem rozpoczęli przyjezdni i już po pięciu minutach gry mogli się cieszyć z objęcia prowadzenia. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Dawid Gdaniec. Biało-bordowi rzucili się do odrabiania strat i na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać. W 10 minucie indywidualną akcję lewą stroną boiska przeprowadził Błażej Troka i wykończył ją zdobyciem bramki wyrównującej. Od tego momentu gra nabrała zdecydowanego tempa, a oba zespoły stwarzały groźne sytuacje pod polem karnym rywala. W 23 min. po rozegraniu rzutu rożnego przez Kaszubię, bramkarz Sokoła przejął piłkę i szybkim podaniem uruchomił uciekającego na połowę gospodarzy Patryka Wysieckiego. Ten, znalazł się sam na sam z bramkarzem kościerskiej drużyny Łukaszem Pupką-Lipińskim i oddał strzał, który udało się sparować golkiperowi Kaszubii, ale futbolówka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Odpowiedź biało-bordowych nadeszła siedem minut później, kiedy to po zamieszaniu w polu karnym po rozegraniu stałego fragmentu gry, do remisu doprowadził Przemysław Żukowski. Mimo szalonego tempa, jakim grały oba zespoły, wynik nie zmienił się już do przerwy.

Reklama

Po zmianie stron, obraz gry w wykonaniu gospodarzy zdecydowanie się zmienił, co było z pewnością efektem zmian dokonanych przez trenera Pawła Budziwojskiego. Druga część zawodów należała bezapelacyjnie do jednego zawodnika, mianowicie Przemysława Żukowskiego, który okazał się prawdziwym katem dla drużyny Sokoła. Wspomniany zawodnik w drugiej części spotkania czterokrotnie pakował piłkę w bramce rywali, natomiast podopiecznym trenera Mariusza Majewskiego nie udało się już pokonać bramkarza Kaszubii.

- Po tym spotkaniu muszę przyznać, że wynik jest zdecydowanie lepszy aniżeli nasza gra. Zdecydowanie lepiej w mecz weszła drużyna Sokoła, która dwukrotnie wychodziła na prowadzenie. Na szczęście udało nam się doprowadzić do remisu, którym zakończyła się pierwsza połowa. W przerwie musiałem dokonać pewnych korekt w ustawieniu, co przyniosło efekt w drugiej części, bo zaczęliśmy grać lepiej, bardziej ofensywnie, co się ostatecznie przełożyło na wynik. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że każdy mecz będzie wymagać od nas wysiłku, dlatego tym bardziej cieszę się z wywalczenia kompletu punktów.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości