Najpierw miesiące oczekiwań na wizytę u specjalisty, potem godziny w kolejce do gabinetu i recepta na drogie leki. Po wyjściu z kościerskiego szpitala pacjenta czeka jeszcze rachunek z parkingu, który może opiewać nawet na kilkadziesiąt złotych. Wszystko za sprawą zmian, które w minionym miesiącu wprowadził zarząd lecznicy.
- To chore, że zdzierają z chorych - mówi pan Jan z Kościerzyny. - W kolejce do lekarza czekałem niemal trzy godziny. Nie mogłem wyjść, bo bałem się, że ktoś zajmie moje miejsce. Gdy wróciłem na parking, za wycieraczką czekała na mnie karteczka z informacją, że muszę zapłacić karę, bo miejsce parkingowe miałem opłacone wyłącznie na dwie godziny.
Przypadek pana Jana nie jest odosobniony. Chorzy, którzy nie chcą płacić za postój, parkują na tzw. dzikim parkingu. Samochodami zastawiane są również chodniki, trawniki i wjazdy do prywatnych posesji. Ci, którzy chcą zapłacić za postój, ze znalezieniem wolnego miejsca nie mają większego problemu. Płatny parking często świeci pustkami.
Choć rozszerzenie strefy płatnego parkowania wzbudza kontrowersje, to zarząd szpitala na razie nie zamierza nic zmieniać.
DA
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze