Z Haliną Rogińską, prezesem Kaszubskiego Stowarzyszenia Agroturystycznego „Kościerska Chata”, rozmawiamy na temat sezonu turystycznego w czasie pandemii i perspektyw dla podmiotów działających w tej branży na najbliższy czas.
Za nami dwa lata z pandemią koronawirusa, która miała bardzo duży wpływ na szeroko rozumianą branżę turystyczną. Proszę powiedzieć, jak epidemia odbiła się na turystyce w naszym regionie?
Rzeczywiście to był bardzo ciężki okres nie tylko dla branży turystycznej, ale dla nas wszystkich. Szczególnie rok 2020 był trudny. Epidemia koronawirusa była dla nas zupełnie czymś nowym, z czym trzeba było się zmierzyć i ten czas nie był najlepszy dla branży turystycznej, ponieważ wprowadzone obostrzenia skutkowały tym, że nie można było przyjmować gości w hotelach czy na kwatery. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku branży gastronomicznej, która jest przecież integralną częścią turystyki. Jakoś udało się przetrwać, ale okazało się, że w roku 2021 nadal musieliśmy się zmagać z Covid-19. Jednak ten rok był już nieco inny od poprzedniego, między innymi dlatego, że w sezonie letnim zniesiono część obostrzeń i można było już przyjmować gości. Dość dobrze w tym czasie zadziałał bon turystyczny, który pozwolił wielu rodzinom na spędzenie urlopów w różnych rejonach kraju, w tym na Kaszubach. Chciałabym jednak podkreślić, że nawet ten niezwykle trudny czas, jako stowarzyszenie staraliśmy się wykorzystać na tyle, na ile się da. Mam tutaj na myśli szeroko rozumianą promocję, czego przykładem może być m.in. cykl programów telewizyjnych „Kaszubskie gotowanie”. Dzięki niemu docieraliśmy i prezentowaliśmy walory naszego regionu potencjalnym turystom, którzy jeszcze tutaj nie wypoczywali. Wykorzystywaliśmy również stronę internetową, a także przedstawialiśmy piękno Kaszub podczas targów „Smaki regionu”. Duży nacisk położyliśmy na promocję Szlaku Kaszubskiej Żurawiny, na trasie którego znajdują się niezwykle ciekawe miejsca, które można odwiedzać przez cały rok. Uważam, że hotele i restauracje powinny w swoich działaniach również go wykorzystywać, bo to jest już prawdziwa marka doceniona przez Polską Organizację Turystyczną. Jeżeli ktoś tego nie zauważa, to uważam, że robi poważny błąd.
Wspomniała pani, że miniony rok, ostatecznie nie był najgorszy dla branży, ale różnił się od poprzednich. Czy może pani zdradzić na czym polegały te różnice?
Te różnice można było zauważyć gołym okiem. Przed pandemią turyści decydowali się zazwyczaj na dłuższy wypoczynek na Kaszubach. W minionym roku było nieco inaczej, ponieważ wielu klientów było zainteresowanych krótszym pobytem 2-3 dniowym. Ponadto zauważam, że w przypadku wielu z nich, zmieniają się zainteresowania. Coraz więcej osób wypoczywających na Kaszubach decyduje się na aktywny wypoczynek, który jest dostosowany do dobrych warunków pogodowych, ale również do tych złych. Gdy aura nie dopisuje, to wówczas decydują się na zwiedzanie, natomiast gdy warunki pogodowe są sprzyjające, to wtedy udają się na przejażdżki rowerowe po przepięknych Kaszubach, czy też biorą udział w spływach kajakowych. Jeśli chcemy nadal mieć wielu turystów w naszym regionie, to musimy nadążać za ich preferencjami i dostosować do nich naszą ofertę.
Gdy wydawało się, że pandemia koronawirusa wreszcie przechodzi do historii i wszystko zaczyna zmierzać w dobrym kierunku, wybuchła wojna w Ukrainie. Jej skutkiem jest fala uchodźców, którzy znaleźli schronienie w naszym regionie. Proszę powiedzieć, czy przedstawiciele branży turystycznej włączyli się w akcję pomocy dla Ukraińców?
Oczywiście, że tak. Wiem, że wielu właścicieli gospodarstw agroturystycznych zaoferowało noclegi obywatelom Ukrainy uciekającymi przed wojną. Myślę, że był to bardzo ważny gest z punktu widzenia uchodźców, którzy przybyli do obcego kraju, czasami z jedną walizką. Trzeba umieć się wczuć w ich położenie, co może być dla wielu z nas trudne, bo nie uciekaliśmy przed ostrzałem, bombardowaniem itp. Ja pamiętam wspomnienia mojej mamy i babci, które doświadczyły czegoś takiego i gdy wspominały te czasy, zawsze miały łzy w oczach. Zorganizowaliśmy też zbiórkę najbardziej potrzebnych rzeczy dla uchodźców. Czasami, pomoc zaoferowana w pierwszych dniach tak dramatycznej sytuacji, w której się znaleźli, jest najważniejsza. Mam też informacje, że niektórzy z nich po kilkunastodniowym pobycie w kwaterach agroturystycznych znaleźli mieszkania np. w Kościerzynie lub pojechali do większych miast albo do Niemiec.
Jak pani myśli, czy uchodźcy mogliby znaleźć zatrudnienie w branży turystycznej?
Trzeba pamiętać, że pojęcie branży turystycznej jest bardzo szerokie. O ile w sferze agroturystyki takich ofert może nie być zbyt dużo, to w przypadku gastronomii czy hotelarstwa, może być zupełnie inaczej. Osobiście jestem przekonana, że wielu naszych gości z Ukrainy znajdzie pracę, przynajmniej w sezonie letnim we wspomnianych branżach, tym bardziej, że są to ludzie, którzy chętnie pomagają i są bardzo pracowici.
Sezon turystyczny zbliża się wielkimi krokami. Wszystko wskazuje na to, że pandemia koronawirusa przechodzi do historii i wydawać by się mogło, że może to być czas przysłowiowych „żniw” dla branży turystycznej. Jednak tegoroczny sezon, m.in. ze względu na toczącą się wojnę, nie do końca zapowiada się optymistycznie…
W pełni się zgadzam się z tak postawioną tezą. Oczywiście jesteśmy przygotowani do najbliższego sezonu, już dokonywane są pierwsze rezerwacje na weekend majowy. Cieszymy się również z faktu, że wspomniany na początku naszej rozmowy bon turystyczny został przedłużony, więc ufam, że zostanie on wykorzystany przez turystów w tym roku. Mam nadzieję, że nasze szeroko zakrojone działania promocyjne także przyniosą efekt. Jednak trudno w tym momencie przewidywać ilu turystów zdecyduje się na wypoczynek na Kaszubach, zważywszy na fakt szalejących cen. Wszystko idzie w górę, począwszy od paliwa, a skończywszy na żywności. Trudno powiedzieć, czy turyści którzy w minionych latach przyjeżdżali do nas z południa kraju, teraz zdecydują się na taką podróż. Pomimo tego, że mówimy o sezonie letnim, należy też pamiętać o cenach opału, które już sięgają niebotycznych rozmiarów. W kwaterach, hotelach, czy pensjonatach musi być ciepła woda, a przy niesprzyjających warunkach pogodowych, w pokojach również musi być odpowiednia temperatura, więc właściciele takich obiektów muszą się zaopatrzyć się w opał, którego cena nie wiadomo jaka będzie. Gdy do tego dołożymy jeszcze sytuację za naszą wschodnią granicą, to nie pozostaje nic innego, jak tylko stwierdzić, że najbliższy sezon w branży turystycznej będzie jednym, wielkim znakiem zapytania.
Dziękuję za rozmowę
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze