Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Miałam na myśli to, że takim pociągiem PKM z Gdyni do Wrzeszcza (który potem jechałby do Kartuz/Kościerzyny) jechaliby nieliczni. Ktoś musiałby się znajdować dokładnie w Gdyni Głównej (i chcieć dotrzeć dokładnie do Wrzeszcza), aby skorzystać z tego połączenia. A przypominam, że odcinek Gdynia Główna-Wrzeszcz to prawie 20km, więc z pewnością dla przewoźnika opłacałoby się robić takie połączenie, którym przejedzie się 5 osób, bo reszta skorzysta z SKMki, która zatrzymuje się na każdym przystanku. To naprawdę jest totalnie "od czapy" - już logiczniej byłoby uruchomić taką PKM od Wrzeszcza (dostosowaną mniej więcej do terminów SKM przyjeżdżających/wyjeżdżających z Wrzeszcza).
Jak myślisz, ilu nastolatków zechciałoby kontynuować imprezę w pociągu, wyciągnąć browara i szpanować przy swoich znajomych? Jak myślisz, jak łatwo jest skontrolować bilety tych osób albo wyprosić ich z pociągu? W SKMce nawet się spotkałam z ludźmi z fazą "gastro", czyli pijanych, jedzących kebaby, a sos czosnkowy i kapusta wypadał na ziemię, fotel... Mniam. To nie są wielkie akty wandalizmu, ale to utrudnia i dodaje więcej pracy osobom zajmującym się obsługą. Wiadomo, że takim pociągiem nie podróżowałyby tłumy (imprezy na Kaszubach są tańsze, niż w Sopocie), więc podaj RACJONALNE argumenty, dlaczego uruchomienie takiego połączenia naprawdę byłoby opłacalne dla przewoźnika. Przecież każdy wie o co chodzi: o przewóz imprezowiczów.
Oczywiście, że nie każdy, kto wsiada do pociągu, ma na celu zniszczenie go, tylko że pod wpływem alkoholu oraz zaszpanowania grupie (nastoletnich!) rówieśników, takie zachowania się pojawiają znacznie częściej. W PKMce normą jest to, że jeżdżąc wcześnie rano/popołudniu, trafi się na mężczyzn jadących do pracy, którzy popijają piwo. Pomijając to, że w miejscu publicznym jest zakaz picia, żaden z nich nie zabiera ze sobą tej puszki, tylko zostawia na fotelu/wkłada za siatkę, która jest przymocowana do fotela (nie ma śmietnika przy każdym miejscu). Widziałam kilkakrotnie, gdy to piwo się wylewa, bo ktoś przechodzący szturchnie łokciem pijącego albo pijący przestraszy się nadchodzącego kierownika pociągu i gwałtownie ruszy ręką, a piwo się wylewa. Potem ktoś na to siada, zaczyna śmierdzieć piwem, a musi iść do pracy. Jak myślisz, czy tego typu akcje - w bardziej zintensyfikowanej wersji - zdarzałyby się w takiej PKMce wypełnionej nastolatkami jadącymi na Kaszuby?
Wiadomo, że ludzie wracający z imprez są zazwyczaj pod wpływem alkoholu, ale nie każdy wsiada do pociągu mając na celu zniszczenie go. Osoby niszczące to są jednostki. Wracałem tym pociągiem o 4.30 i uwierz mi na prawdę był spokój, nie było żadnych wandali ani nic w tym stylu. Myślę, że już wandali w skmkach też jest mniej, rzadziej spotykane jest niszczenie pociągów niż kilka/kilkanaście lat temu. Moim zdaniem argument z dublowaniem się pkm z skm jest chybiony, ponieważ właśnie skm jest po to żeby wozić ludzi np. z Orłowa na Zaspę , a pkm głównie po to, aby szybko pokonać trasę Gdynia Główna- Wrzeszcz i "wywieźć" ludzi z trójmiasta do miejscowości na trasie do Kartuz/Kościerzyny.
Witam, proszę o informację czy bilet na pociąg można kupić w pociągu czy może w pobliżu peonu jest jakaś kasa biletowa?
Jest prosta odpowiedź, dlaczego przewoźnik na pewno się na to nie zgodzi. Takim pociągiem jeździliby pijani ludzi, będzie rujnowany jak SKMki, kto za to zapłaci? Kto inny wraca z Trójmiasta o tej godzinie? Chyba, że zostałby wprowadzony bezwzględny zakaz wstępu dla pijanych, tylko że trudno to skontrolować - przecież kierownik pociągu nie będzie stał przy każdych drzwiach i nie sprawdzał, kto wchodzi. Poza tym jest pociąg z Trójmiasta do Kartuz o 4:30, więc wystarczy, że imprezujący zaliczą jeszcze jeden klub i nie mają problemu z powrotem. Po Trójmieście (z Gdyni do Gdańska i z Gdańska do Gdyni) jeździ SKMka o 3, więc niekoniecznie byłoby dla przewoźnika opłacalne, aby dublować takie połączenie PKMką (szczególnie, że PKMka jadąca z Gdyni do Wrzeszcza nie zatrzymuje się na wszystkich stacjach, więc jak ktoś będzie chciał pojechać, np. Orłowa na Zaspę to na pewno nie PKMką). A w przypadku połączenia około północy nie ma żadnej alternatywy i konkurencji - ostatni Gryf jest o 22:20.
Pasażerze. Akurat połączenia przyspieszone (regio+) powstały już po komunie. A co do pociągów piętrowych to w Polsce, z wyjątkiem konstrukcji Kolei Mazowieckich, najmłodsze wagony tego typu są z lat 1989-1990,a kultowe Bipy bardziej nadają się do letnich jazd muzealnych niż liniowej eksploatacji.
W nowym rozkładzie jazdy powinien jeździć pociąg w weekendy kolo godziny 12 w nocy i koło 3. Najlepiej połączenie Gdynia Główna- Gdańsk Wrzeszcz - Kartuzy/Kościerzyna ( zależy gdzie wg statystyk więcej ludzi jeździ). W trójmieście odbywają się różne wydarzenia, istnieje nocne życie i dzieję się cokolwiek w przeciwieństwie do np. Żukowa i Kartuz. Mnóstwo ludzi nie ma jak wrócić z w godzinach nocnych do domu, a połączenie które wyżej zaproponowałem zwiozłoby wracających ludzi z całego trójmiasta do okolicznych miejscowości.
Padają kolejne rekordy i dlatego od marca w weekend ostatni pociąg z Gdańska odjedzie po 21:00. To jest skandal. Będzie wiosna, coraz cieplej, ludzie chcą wychodzić z domów, więc właśnie w takich okresach powinno być więcej połączeń. Nie jest potrzebne połączenie po 3 w nocy, którym wracałaby podpita młodzież, ale przydałby się pociąg, który jeździłby około północy - szczególnie wiosną, latem i jesienią. W Trójmieście dużo się dzieje - koncerty, spektakle, projekcje filmowe, mecze i inne. Fajnie byłoby, aby można było z nich wrócić transportem publicznym!
Odcinek Kartuzy - Sierakowice (zatłoczona linia nr 4 Gryfu pokazuje to wyraźnie) będzie rentowny i jest bardzo potrzebny, Sierakowice - Lębork już nie koniecznie bo mało kto jedzie w tę stronę z tego powodu nie jeżdżą z Sierakowic do Lęborka żadne autobusy oprócz jednego busa, Sierakowice powinny być stacją skrajną tak jak teraz Kartuzy przez co realizacja będzie o połowę tańsza i nie będzie wozić powietrza na pewnych odcinkach
Kierunek z Kościerzyny nie jest w pełni wykorzystany z powodu braku postoju w m. Rębiechowo i Pępowo. W pobliżu znajduje się kilka sporych osiedli mieszkaniowych z Banina,Dąbrowy, Pępowa i Rębiechowa.
jaki rekord to sciema 21 wiek i zeby pociagi nie zatrzymywaly sie na wszystkich przystankach to powrot do KOMUNY
Kiedy ruszy trasa Lębork- Sierakowice- Kartuzy? Mieszkańcy tego oczekują.
Gdzie zostały piętrowe pociągi to była frajda...
Miałam na myśli to, że takim pociągiem PKM z Gdyni do Wrzeszcza (który potem jechałby do Kartuz/Kościerzyny) jechaliby nieliczni. Ktoś musiałby się znajdować dokładnie w Gdyni Głównej (i chcieć dotrzeć dokładnie do Wrzeszcza), aby skorzystać z tego połączenia. A przypominam, że odcinek Gdynia Główna-Wrzeszcz to prawie 20km, więc z pewnością dla przewoźnika opłacałoby się robić takie połączenie, którym przejedzie się 5 osób, bo reszta skorzysta z SKMki, która zatrzymuje się na każdym przystanku. To naprawdę jest totalnie "od czapy" - już logiczniej byłoby uruchomić taką PKM od Wrzeszcza (dostosowaną mniej więcej do terminów SKM przyjeżdżających/wyjeżdżających z Wrzeszcza).
Jak myślisz, ilu nastolatków zechciałoby kontynuować imprezę w pociągu, wyciągnąć browara i szpanować przy swoich znajomych? Jak myślisz, jak łatwo jest skontrolować bilety tych osób albo wyprosić ich z pociągu? W SKMce nawet się spotkałam z ludźmi z fazą "gastro", czyli pijanych, jedzących kebaby, a sos czosnkowy i kapusta wypadał na ziemię, fotel... Mniam. To nie są wielkie akty wandalizmu, ale to utrudnia i dodaje więcej pracy osobom zajmującym się obsługą. Wiadomo, że takim pociągiem nie podróżowałyby tłumy (imprezy na Kaszubach są tańsze, niż w Sopocie), więc podaj RACJONALNE argumenty, dlaczego uruchomienie takiego połączenia naprawdę byłoby opłacalne dla przewoźnika. Przecież każdy wie o co chodzi: o przewóz imprezowiczów.
Oczywiście, że nie każdy, kto wsiada do pociągu, ma na celu zniszczenie go, tylko że pod wpływem alkoholu oraz zaszpanowania grupie (nastoletnich!) rówieśników, takie zachowania się pojawiają znacznie częściej. W PKMce normą jest to, że jeżdżąc wcześnie rano/popołudniu, trafi się na mężczyzn jadących do pracy, którzy popijają piwo. Pomijając to, że w miejscu publicznym jest zakaz picia, żaden z nich nie zabiera ze sobą tej puszki, tylko zostawia na fotelu/wkłada za siatkę, która jest przymocowana do fotela (nie ma śmietnika przy każdym miejscu). Widziałam kilkakrotnie, gdy to piwo się wylewa, bo ktoś przechodzący szturchnie łokciem pijącego albo pijący przestraszy się nadchodzącego kierownika pociągu i gwałtownie ruszy ręką, a piwo się wylewa. Potem ktoś na to siada, zaczyna śmierdzieć piwem, a musi iść do pracy. Jak myślisz, czy tego typu akcje - w bardziej zintensyfikowanej wersji - zdarzałyby się w takiej PKMce wypełnionej nastolatkami jadącymi na Kaszuby?