Już od pięciu lat kierowcy mogą korzystać z kościerskiej obwodnicy. Ta jedna z największych inwestycji w historii naszego regionu zmniejszyła korki w centrum Kościerzyny. Przynajmniej na jakiś czas. Jej powstanie wiązało się również z kontrowersjami, o czym świadczyły protesty mieszkańców. Pomimo krótkiej historii tego drogowego przedsięwzięcia, nie brakowało też dramatów, które na nim się rozegrały.
O potrzebie budowy obwodnicy, która miała się przyczynić do rozładowania korków w centrum miasta, mówiło się od kilkudziesięciu lat. Inwestycja rodziła się w wielkich bólach ponieważ głównym problemem, jak zawsze, były pieniądze, a właściwie ich brak.
Inwestycja, która oznaczała dramaty
Budowa obwodnicy zaczęła nabierać realnych kształtów na początku XXI wieku. Jednak nie wszyscy mieszkańcy naszego regionu byli zadowoleni z planowanego przedsięwzięcia, ponieważ wiązało się ono z diametralnymi zmianami w ich życiu. A sprawa była niezwykle poważna, ponieważ chodziło o wyburzenie ich domów, które znajdowały się na trasie przebiegu drogi.
Nic więc dziwnego, że jeszcze w trakcie prac projektowych dochodziło do protestów mieszkańców miasta oraz okolicznych miejscowości. Na początku 2010 roku kilkudziesięciu mieszkańców Kościerzyny oraz Kościerskiej Huty wystosowało protest, w którym wyrazili swój sprzeciw wobec wariantu przebiegu obwodnicy.
- Nie rozumiem, jak można było wybrać tak drogi i jednocześnie niepraktyczny wariant. Obwodnica ma przebiegać w granicach miasta. O takim fenomenie jeszcze nie słyszeliśmy. Samo słowo obwodnica znaczy obejście miasta, tymczasem w tym wariancie cały ruch nadal zostaje w mieście. Co jednak najważniejsze, on oznacza, że ludzie stracą domy, które są przewidziane do rozbiórki – argumentowali w 2010 roku mieszkańcy.Reklama
Jednocześnie proponowali budowę tzw. małej obwodnicy, która ich zdaniem byłaby zdecydowanie tańsza.
Już wtedy było wiadomo, że protesty nie przyniosą spodziewanego skutku, o czym mówili m.in. przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Gdańsku, czyli głównego inwestora. Zdecydowanie podkreślali, że nie ma już żadnych szans na zmiany, ponieważ rozpoczął się proces przygotowywania szczegółowych projektów, które pozwolą przejść do dalszego etapu realizacji inwestycji.
- Ten protest nie ma już żadnego znaczenia. Pismo w tej sprawie, które zostało skierowane do GDDKiA w Warszawie nie będzie miało już wpływu na tę inwestycję. Korytarz obwodnicy jest już przygotowany, a teraz będziemy opracowywać szczegółowe projekty jej budowy. Etap wyboru wariantu został zakończony. Nic go nie zmieni – rozwiał wszelkie wątpliwości Piotr Michalski, rzecznik prasowy GDDKiA w Gdańsku.Reklama
W listopadzie 2015 roku ciężki sprzęt wjechał na teren budowy.
Inwestycję realizowała firma Strabag. Odcinek drogowy o długości ponad 7 km powstawał w systemie „Zaprojektuj i buduj”, a kontrakt opiewał na ponad 165 mln zł. Czas jaki dano wykonawcy na realizację przedsięwzięcia wyniósł ok. 30 miesięcy.
Archeologiczne znalezisko i wielkie otwarcie
W trakcie budowy nie brakowało również „niespodzianek”. Wiosną 2016 roku w Kościerskiej Hucie podczas prac dokonano ciekawego odkrycia.
Znaleziono m.in. pozostałości pieca do wypału cegieł, a także kilkadziesiąt dołów, z których wydobywano glinę. Powstanie wspomnianego pieca archeolodzy datowali na początek XIX wieku. Jak podkreślili, piec z Kościerskiej Huty ze względu na swoją konstrukcję – solidne fundamenty i palenisko, stanowił ewenement na skalę krajową.
Wielki finał prowadzonych od kilku lat prac nad obwodnicą nastąpił pod koniec 2017 roku, kiedy to nastąpiło uroczyste jej otwarcie.
O wadze tego przedsięwzięcia mówił wtedy m.in. Michał Majewski, burmistrz Kościerzyny.
- To bardzo ważna inwestycja. Mówiło się o niej od lat. Byłem dzieckiem, gdy słyszałem pierwsze wzmianki o planach na ten temat. Teraz się doczekaliśmy. Obwodnica otworzy tereny inwestycyjne. Z myślą o tym, budujemy również drogę w tzw. trójkącie przemysłowym, gdzie mamy 30 hektarów przeznaczonych typowo pod inwestycję. Mam nadzieję, że to wszystko doprowadzi do rozwoju miasta – powiedział Michał Majewski.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że na uroczystość nie został zaproszony wieloletni burmistrz Kościerzyny, Zdzisław Czucha, który był jednym z największych orędowników jej wybudowania, i któremu nie można odmówić wielkiego zaangażowania w prace nad jej powstaniem.
- To wielkie wydarzenie dla miasta. Czekaliśmy na to 20 lat, bo w sumie tyle trwało określenie przebiegu trasy, szukanie rozwiązań, zmieniały się przepisy. Dziś wszyscy, którzy jadą na Kaszuby, to przeklinają Kościerzynę z powodu korków, ponieważ droga nr 20 przechodzi praktycznie przez centrum miasta, co powoduje duże utrudnienia dla mieszkańców i stratę czasu dla przejeżdżających tranzytem – powiedział Polskiej Agencji Prasowej tuż przed otwarciem obwodnicy Zdzisław Czucha.
Od momentu oddania do użytku tej inwestycji minęło już pięć lat. W tym czasie doszło na tym odcinku do kilku wypadków. Najtragiczniejszy z nich miał miejsce w sierpniu tego roku, w efekcie którego zginęła jedna osoba.
Obwodnica niewątpliwie rozwiązała problem zakorkowanej Kościerzyny. Przynajmniej w pierwszych latach. Obecnie wszyscy ci, którzy przejeżdżają przez miasto mają okazję przekonać się, jak wyglądał ruch w centrum Kościerzyny do jesieni 2017 roku. To powoduje, że część samorządowców m.in. radni powiatu kościerskiego, apeluje do władz województwa pomorskiego o podjęcie działań zmierzających w kierunku przedłużenia obwodnicy i połączenia jej z drogą wojewódzką 214.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze