To były trzy miesiące koszmaru i gehenny – to opinia mieszkańców Nowych oraz Starych Polaszek, którzy musieli korzystać z wody, która aby była przydatna do spożycia, musiała być przegotowana. Podkreślają również, że z tego powodu ich budżet domowy był narażony na wyższe koszty. Wszystko wskazuje na to, że koszmar właśnie się skończył.
Sytuacja w jakiej znaleźli się mieszkańcy Starych i Nowych Polaszek w gminie Stara Kiszewa, z pewnością nie była do pozazdroszczenia. Od trzech miesięcy, aby korzystać z wody, musieli ją przegotowywać. Powód? Stwierdzono w niej obecność bakterii grupy coli. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Kościerzynie, jednocześnie nie wykryto w wodzie bakterii chorobotwórczych takich jak Escherichia-coli i Enterokoki.
W tym samym komunikacie mieszkańcy mogli przeczytać, że woda warunkowo jest przydatna do spożycia, do przygotowania posiłków, mycia surowych owoców, mycia zębów itp., po wcześniejszym przegotowaniu. Jak się okazało, w rzeczywistości mieszkańcy przeżywali koszmar.
- To są chyba jakieś jaja. Brak mi słów. Wodę przegotowywać? Przegotowałam, a na drugi dzień syf na górze, kolory, jak od paliwa, a po wylaniu osad po bokach i na dnie – twierdziła pani Magdalena.
Nie tylko kolor wody był problemem dla mieszkańców wymienionych wsi. Skarżyli się również na nieprzyjemny zapach.
- Ta woda tak cuchnie chlorem, że w ogólne nie da się jej używać. Ja do gotowania i posiłków używam butelkowanej. A po kąpieli łazienka pachnie jak na basenie. Czy taka dawka chloru jest bezpieczna nawet po przegotowaniu – pytała pani Weronika.Reklama
Czas mijał, a sytuacja się nie poprawiała. Sołectwa Stare i Nowe Polaszki w imieniu mieszkańców wystosowały 20 listopada list skierowany do władz gminy.
- Sytuacja, która trwała ponad dwa miesiące, naprawdę była koszmarna. Nawet po przegotowaniu woda, w moim przekonaniu, nie nadawała się np. do kąpieli małych dzieci. Trzeba też pamiętać, że codzienne przegotowywanie plus zaopatrywanie się w wodę butelkowaną naraziło mieszkańców na dodatkowe koszty. Dlatego zwróciliśmy się do władz gminy z prośbą o zmniejszenie opłat za wodę i ścieki. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na niższe opłaty nie mamy co liczyć – wyjaśnia pani Natalia.Reklama
Dodajmy, że z ostatnią mieszkanką rozmawialiśmy w czwartek 12 grudnia. O komentarz do sytuacji, z którą mieszkańcy mierzą się prawie 3 miesiące, poprosiliśmy wójta gminy Stara Kiszewa, Andrzeja Hincę. Rozmawialiśmy z nim 13 grudnia.
- W tej chwili czekamy na decyzję Sanepidu. Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że wyniki zdecydowanie się poprawiły. Są o wiele lepsze. Jak wspomniałem, teraz pora na krok ze strony Sanepidu, który podejmuje autonomiczną decyzję. W procesie technologicznym odłączyliśmy bowiem jedną studnię i wyniki się poprawiły. To jest oczywiście proces, aby dojść do faktycznych przyczyn tego problemu – powiedział Andrzej Hinc.Reklama
W tym samym dniu skontaktowaliśmy się z Grażyną Greinke, szefową Państwowej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kościerzynie.
- Rzeczywiście z danych przedstawionych przez Urząd Gminy wynika, że wyniki się poprawiły. Teraz czekamy na wyniki z ostatniego poboru, jeżeli będą one zgodne z obowiązującymi normami, to wówczas zniesiemy warunkową przydatność wody do spożycia w tych miejscowościach. Trudno mi osobiście stwierdzić co tam się stało, być może doszło do jakiegoś zanieczyszczenia. Niemniej, muszę przyznać, że taka sytuacja zdarzyła mi się pierwszy raz w karierze – powiedziała nam Grażyna Greinke.Reklama
W piątek 13 grudnia, w godzinach popołudniowych pojawił się komunikat Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Kościerzynie. Stwierdził w nim, że woda z wodociągu zbiorowego zaopatrzenia w Starych Polaszkach, zaopatrującego w wodę miejscowości Stare Polaszki i Nowe Polaszki jest przydatna do spożycia przez ludzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze