Z dniem 15 grudnia zlikwidowane zostało poranne połączenie na linii Kościerzyna - Chojnice. Dla korzystających z niego oznacza to brak dojazdu do miejsc pracy i szkół. Starosta interweniuje więc u marszałka Struka, zaś przewodniczący Społecznego Komitetu Obrony Linii Kolejowych zamierza walczyć o prawa zwykłych ludzi w inny sposób.
Ci, którzy 15 grudnia wybrali się na pociąg relacji Kościerzyna - Chojnice o godzinie piątej rano, przeżyli nie mały szok. Okazało się bowiem, że z tym dniem, właśnie to połączenie, które jest jedynym, by podróżni dojechali na czas do swoim miejsc pracy i szkół, zostało właśnie zlikwidowane. Pasażerowie są oburzeni.
W ich interesie postanowił wystąpić starosta kościerski, który wystosował pismo do Urzędu Marszałkowskiego o przywrócenie porannego połączenia.
- Fakt usunięcia powyższego połączenia powoduje znaczne utrudnienia dla lokalnej społeczności. Kłopotliwym stał się przede wszystkim dojazd do pracy i szkoły. Jedynie to poranne połączenie gwarantowało codzienne dotarcie naszych mieszkańców do miejsca zatrudnienia lub nauki na trasie Kościerzyna - Chojnice - pisał do marszałka Struka, Piotr Lizakowski.
Jednak nie tylko starostwo, walczy o prawa zwykły ludzi. Po stronie pasażerów, po raz kolejny staje Społeczny Komitet Obrony Linii Kolejowych, dzięki staraniom którego w ubiegłym roku udało się uratować właśnie połączenia na trasie Kościerzyna - Czersk.
Zdaniem szefa komitetu, likwidacja porannego połączenia jest efektem manipulacji ze strony władz województwa.
- Wszystko co zabiera się zwykłym ludziom jest uciążliwe. Jest to celowe działanie polityczne marszałka. Manipulacja doprowadziła do tego, że podróżni nie mają zaufania do kolei. Co dwa miesiące zmieniają się rozkłady jazdy, są utrudnienia na linii, daje się komunikację zastępczą, która ma spore opóźnienia, dlatego też frekwencja może nie jest wysoka. Jednak nawet dla kilkudziesięciu osób warto utrzymać to połączenia, gdyż dla nich jest to jedyny środek transportu do pracy, czy szkoły - podkreśla Ryszard Gołuchowski.
Komitet będzie więc walczył o prawa pasażerów, ale tym razem nie ma być żadnych manifestacji, czy blokowania ulic.
- Na pewno nie wyjdziemy na ulice, nie będziemy blokować ronda, czy krzyczeć na rynku, bo to nic nie da. Dotrwam do wyborów samorządowych. Będę robił wszystko, by odsunąć od władzy obecnych samorządowców. Rozpoczyna się kampania wyborcza, będą spotkania, na których będę zabierał głos i mówił, jak obecna władza postępuje ze zwykłymi ludźmi - mówi prezes Społecznego Komitetu Obrony Linii Kolejowych.
- Będą przekonywał ludzi, by nie głosowali na obecną opcję polityczną, bo zrobiła już wiele niedobrego. Poprzednie rządy też nie były idealne, ale ta wybitnie postarała się, by zniechęcić do siebie swoich wyborców - dodaje.
Dodajmy, że Ryszard Gołuchowski w związku z tymi działaniami zawiązał swój Ruch "Solidarni i Sprawiedliwi".
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze