Na środowej sesji Rady Miasta Kościerzyna głos zabrała syndyk Grażyna Ossowska-Mazurek, która zajmuje się przeprowadzeniem postępowania upadłościowego Spółdzielni Meblarskiej "Kaszub". Opowiedziała ona o krokach, które są podejmowane w przedsiębiorstwie.
13 września ogłoszono pierwszy przetarg na sprzedaż przedsiębiorstwa. Cena wywoławcza w kwocie ponad 10 milionów złotych nie zachęciła jednak żadnego kupującego. Od następnego dnia rozpoczęto więc wyprzedawanie majątku obrotowego spółdzielni. We wtorki, środy i piątki można nabywać meble, surowce materialne i produkty.
- Od rozpoczęcia sprzedaży udało nam się sprzedać przedmioty za niewiele ponad 100 tysięcy złotych. Tymczasem majątek obrotowy spółdzielni wart jest około 1,5 miliona. Po raz kolejny obniżamy więc ceny. Dlatego zapraszam wszystkich chętnych do zakupu. Również państwo mogą skorzystać z wyprzedaży, która będzie se odbywała do 18 listopada. Następnie sporządzony będzie kolejny spis majątku i wyznaczony zostanie kolejny termin przetargu. Cena na pewno będzie obniżona. Rynek wskazał, że ta poprzednio oszacowana była za wysoka. Tak to już jest przy upadłości. Rzadko się zdarza, że firma zostanie sprzedana w pierwszym przetargu. Czasami się to zdarza, oczywiście, ale niestety tu nie miało to miejsca. Oczekuję na firmę bądź osobę zainteresowaną, która będzie chciała złożyć taką ofertę. - mówiła syndyk Grażyna Ossowska-Mazurek, podczas środowej sesji rady miasta.
Wątpliwości co do podejmowanych decyzji miało jednak kilku radnych oraz burmistrz.
- Mamy doświadczenie z Zakładami Mięsnymi w Kościerzynie, które w trakcie ogłoszenia upadłości wciąż mogły prowadzić produkcję. W trakcie ogłoszenia upadłości Kaszuba w raz z urzędem pracy złożyliśmy prośbę do pani komisarz, aby oferent który się zgłosi i chciał prowadzić produkcję mógł to zrobić. Wiem, że jest to pytanie do pani sędzi komisarz, ale czy mogłaby pani przybliżyć nam kulisy tego, dlaczego komisarz nie zdecydował się na wyrażenie na to zgody w tym przypadku. Koszty utrzymania przedsiębiorstwa, w którym nic się nie dzieje są bardzo wysokie. Przetarg odbędzie się w okresie zimowym. W tym czasie trzeba będzie ponosić koszty utrzymania tych obiektów. Są to niebagatelne kwoty. Dlaczego nie umożliwiono prowadzenia produkcji po ogłoszeniu upadłości firmy? - pytał Zdzisław Czucha.
- Była to decyzja pani komisarz i o jej powód proszę ją zapytać. Jedna firma zgłosiła swoją ofertę. Faktem jest, że pani sędzia ją odrzuciła. Podjęła decyzję o sprzedaży całego przedsiębiorstwa w którym znajduje się majątek o wartości ponad 1,5 mln złotych. Znajduje się on na hali i trzeba go w jakiś sposób zabezpieczyć. Kradzież miała już miejsce, także niestety musi być by on w całości zabezpieczony tak, by bez uszczerbku można było go sprzedać - odpowiedziała syndyk.
Na chwilę obecną nie jest znany dokładny termin kolejnego przetargu. Wiadomo jedynie, że będzie on miał miejsce w grudniu. Czy tym razem uda się sprzedać przedsiębiorstwo i jaka będzie cena wywoławcza na chwilę obecną nie wiadomo.
Justyna Marszk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze