Wynikiem 29:32 zakończyło się spotkanie Sokoła Vetrex Kościerzyna z OKPR Warmia-Traveland. O przegranej zadecydowała słaba druga połowa w wykonaniu gospodarzy, którzy po pierwszej połowie prowadzili trzema bramkami.
Sobotni mecz był dla obu ekip istotny z kilku względów. Po pierwsze otwierał rundę rewanżową, po drugie do zdobycia były tak ważne w kontekście utrzymania w lidze punkty. Wyższą pozycję w tabeli zajmowała przed tym starciem Warmia, ale to kościerzynianie niespodziewanie wywieźli jesienią z Olsztyna komplet punktów.
Po pierwszym kwadransie rewanżu w Kościerzynie wydawało się, że podopieczni Bartłomieja Peplińskiego są na najlepszej drodze by wynik z września powtórzyć. Skutecznością imponował Lisiewicz, wspierany przez Reichela i Janusiewicza. Dobrze funkcjonował też blok defensywny, ze sforsowaniem którego goście długo mieli poważne problemy. W pewnym momencie Sokół prowadził już 14:8, ale w ostatnich minutach pierwszej połowy oddał inicjatywę gościom, którzy zdołali jeszcze przed przerwą zniwelować straty.
Do szatni oba zespoły schodziły przy wyniku 16:13. Niestety słabsza końcówka pierwszej połowy okazała się być zapowiedzią gorszej dyspozycji kościerskich szczypiornistów także po powrocie na parkiet. Z każdą minutą rozkręcać zdawał się Karol Królik, który jeśli nie kończył akcji sam, otwierał drogę do bramki doświadczonemu Malewskiemu. Na domiar złego miejscowi na dobre zatracili gdzieś koncentrację w poczynaniach obronnych i zwycięstwo zaczęło Kaszubom uciekać.
Na kwadrans przed końcem był już remis, a w ostatnich minutach meczu Warmia zdołała jeszcze odskoczyć na trzy bramki. Spora w tym zasługa Gawrysia, który w decydujących momentach obronił aż dwa karne egzekwowane przez gospodarzy. Sokół uległ ekipie z Olsztyna 29:33 i w tabeli grupy A I ligi mężczyzn nadal okupuje 10 pozycję.
Wkrótce to znaczy za tydzień?