Radek od urodzenia jest osobą niepełnosprawną. Choruje na mózgowe porażenie dziecięce, autyzm, padaczkę, bezdech, czy autoagresję. Jego mama też ma poważne problemy ze zdrowiem. Wyjście tych dwojga do miasta, to nie lada wyprawa. Pomógłby dwuosobowy skuter inwalidzki. Rodziny Rudnik nie stać jednak na taki wydatek, więc postanowili zorganizować zbiórkę. Nigdy nie prosili o pomoc. Teraz proszą dla syna.
Lista chorób zarówno Radka, jak i jego mamy jest długa. Radek od urodzenia jest dzieckiem specjalnej troski. Stwierdzono u niego mózgowe porażenie dziecięce, autyzm, padaczkę, upośledzenie w stopniu głębokim, bezdech, skoliozę kręgosłupa, a także autoagresję. Chłopiec nie mówi, nie zgłasza potrzeb fizjologicznych, nie potrafi sam jeść czy ubrać się. Chodzi w pampersach.
Pani Małgorzata także jest osobą niepełnosprawną. Choruje na trombofilię. Ma uszkodzone zastawki w lewej nodze. Robią się jej zakrzepy, przez co dochodzi do owrzodzenia żylakowatego. Ostatnia rana goiła się cztery lata.
Lista wydatków też jest długa, a głównie znajdują się na niej leki dla Radka i jego mamy.
- Mąż otrzymuje na syna świadczenie pielęgnacyjne, więc nie może podjąć żadnej pracy zarobkowej - opowiada pani Małgorzata.
Rodzina nie posiada samochodu, więc na częste wizyty u lekarza jeżdżą autobusem bądź liczą na pomoc sąsiadów. Wyjście do miasta dla Radka i pani Małgorzaty jest wielką uciążliwością.
- Idąc do miasta biorę wózek, ale już nie daję rady. Jest mi bardzo ciężko pchać wózek z synem pod górkę, czy przejechać przez krawężnik. Mojemu synowi też jest niewygodnie. Taki skuter ułatwiłby mi opiekę nad synem - mówi mama Radka.
Stąd też pomysł na publiczną zbiórkę na dwuosobowy skuter inwalidzki. Kwota do uzbierania to 20.000 zł. Obecnie na koncie Radka znajduje się niespełna 6.000 zł. Do celu jest więc jeszcze daleko. Pani Małgorzata prosi o wsparcie ludzi dobrej woli, choć, jak mówi, nie liczy na to, że to się uda.
- Nie liczę, że mi się uda, bo całe życie mi się nie udawało z niczym. Nigdy nikogo o nic nie prosiłam. Teraz jednak nie mam już sił. Jest mi ciężko. Jestem coraz słabsza. Chciałabym więc prosić ludzi o pomoc, aby uzbierać na ten skuter dwuosobowy, abym mogła synem jeździć do miasta, co sprawia mu wiele radości - podsumowuje pani Małgorzata.
Za miesiąc Boże Narodzenie. Wspólnie możemy sprawić, że magia świąt, ale też wiara w ludzi i nadzieja na lepsze jutro zagości w domu rodziny Rudników. Liczy się każda złotówka. Nie bądź obojętny. Wspomóż akcję.
Komentarze