Reklama

Kościerzyna. Jest szansa na konsensus władz szpitala ze związkowcami ws. podwyżek?

Niemal dwugodzinne spotkanie pracowników i przedstawicieli związków zawodowych kościerskiego szpitala z władzami placówki, jak i przedstawicielami Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku zakończyło się małym sukcesem. Prezes Wiktor Hajdenrajch przyznał, że mógłby wygospodarować niewielką pulę środków na podwyżki, ale ich przyznanie pracownikom odbywałoby się etapami.

Pracownicy kościerskiego szpitala na poniedziałkowym spotkaniu spodziewali się zobaczyć marszałka Mieczysława Struka, w zamian jednak przybyła do nich wicemarszałek Hanna Zych - Cisoń wraz z szefową departamentu zdrowia Jolantą Sobierańska - Grendą.

- Liczyliśmy na spotkanie z panem Mieczysławem Strukiem. Jeśli konsensus nie zostanie wypracowany, będziemy pukali do drzwi marszałka. Jeśli nie uda się go tu ściągnąć, to po prostu pojedziemy do urzędu marszałkowskiego, jak uczyniliśmy to ostatnio. To, co nas interesuje nas najbardziej, to kwestia wynagrodzeń, pod względem których jesteśmy na ostatnim miejscu wśród wszystkich szpitali marszałkowskich, sprawa udziałów Agencji Rozwoju Przemysłu w szpitalu, rozwój naszego szpitala, czy możliwości pozyskania nowych kontraktów - mówiła Alicja Sierzputowska.

- Jedną z głównych bolączek tego szpitala jest małe zatrudnienie. Zatrudnienie pracowników w tym szpitalu urąga wszelkim normom i łamie wszystkie przepisy. Mamy przypadki, że pracownicy mdleją podczas pracy z przemęczenia, wyczerpania. Coraz częściej cierpią na choroby układu krążenia, kręgosłupa. Coraz więcej osób idzie na zwolnienia. Zwolniono prawie 200 osób, a w to miejsce zatrudniono prawie 100 osób na kontrakty. Dla nas takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia. Pracownicy pracujący na kontraktach po 24 lub więcej godzin nie są w stanie dobrze wykonywać swoich obowiązków. Ponadto zarabiają nawet do 300 proc. więcej niż pracownicy etatowi - kontynuował Andrzej Pufelski.

- Gdybyśmy popatrzyli na całą historię szpitala i kwestię podwyżek, to ja przypominam sobie jedną sytuację na przełomie lat 2007/2008. To była jedyna podwyżka, którą w tym szpitalu otrzymałem, a która nie wynikała na przykład z podwyższenia kwalifikacji. Było to 30 zł. Skala słabego wynagrodzenia jest duża. Mniej więcej 3/4 załogi szpitala zarabia na poziomie najniższej krajowej lub nieco przekracza ten próg. Wchodząc w spór zbiorowy żądaliśmy wyższych podwyżek. Rozumiejąc sytuację szpitala, obniżyliśmy nasze żądania dość radykalnie. Dlatego nie chcielibyśmy wyjść z tej sali bez zapewnienia o jakiejkolwiek podwyżce dla nas, bo wydaje się, że jest to już czas. Są problemy z pozyskaniem wykwalifikowanego personelu, a jeśli są plany rozwojowe tego szpitala, to nie ściągniemy lekarzy czy wysoko wykwalifikowanego personelu za te pieniądze, które dziś oferujemy - dodawał Arkadiusz Błaszczyk.

Wicemarszałek Hanna Zych - Cisoń przyznała, że nie pozostaje jej nic innego niż zgodzić się z przedstawicielami związków zawodowych. Jak podkreślała, chciałaby, aby pracownicy szpitala zarabiali jak najwięcej. Stanowisko takie podtrzymywał też prezes Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie.

- Bardzo chciałbym Wam lepiej płacić. Jak widzę, ile osób zarabia najniższą krajową, to otwiera mi się nóż w kieszeni, ale nie mam z czego dać podwyżek. Tylko wtedy będę mógł więcej wypłacić pracownikom, kiedy pojawi się więcej pieniędzy z tytułu obecnych i już wykonywanych kontraktów. W przypadku liczby pracowników, zgadzam się z Państwem, jedziemy na oparach. W tym przypadku nie możemy nawet czego ciąć - mówił Wiktor Hajdenrajch.

Mimo długiej wymiany zdań i wielokrotnego podkreślania przez szefa szpitala, że placówki nie stać na podwyżki, ostatecznie prezes Hajdenrajch przystał na propozycję związkowców o etapowo wprowadzanych podwyżkach.

- Dobrze, ale na razie nie obiecujmy sobie jednak za dużo, bo obecnie pieniędzy jest tyle i ile jest, ale rzeczywiście spróbujmy do tej podwyżki 300 zł w określonej perspektywie czasu dojść. Można byłoby niewielką, podkreślam niewielką, sumę pieniędzy przeznaczyć na podwyżki. W pierwszej kolejności najlepiej załatwić problem tych najmniej uposażonych - mówił prezes szpitala.

- Nie mówimy nie, ale oczekujemy, że ostatecznie wszyscy pracownicy etatowi otrzymają podwyżki - odpowiadali uczestnicy spotkania.

W konsekwencji związkowcy mają odbyć spotkanie z prezesem szpitala w celu omówienia propozycji etapowych podwyżek. Ma się ono odbyć po świętach wielkanocnych.

W przypadku zaś udziałów Agencji Rozwoju Przemysłu, ich wykup kosztowałby około 47 mln zł.

Do sprawy będziemy wracać.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości