Na mieszkańców Szarloty i Sycowej Huty padł blady strach. Powodem ich zmartwień są plany uruchomienia nowej żwirowni przez firmę z Pucka. Jak sami przyznają, w okolicy, w której mieszkają, nie brakuje takich obiektów, a kolejny będzie wielkim problemem nie tylko dla nich, ale dla następnych pokoleń. Władze gminy zapewniają jednak, że takich planów nie ma.
Mieszkańcy Szarloty i Sycowej Huty zorganizowali spotkanie z wójtem Grzegorzem Piechowskim w sprawie planowanej budowy żwirowni w Sycowej Hucie.
- Dowiedzieliśmy się, że firma z Pucka ma plany uruchomić kolejną żwirownię, jeszcze większą niż te, które obecnie działają w naszym regionie. Wszystko odbywa się w jakiejś tajemnicy. Przedstawiciele tej firmy podobno już się kontaktowali z władzami gminy i wszystko jest już ustalone. My się oczywiście na to nie godzimy, ale nas nikt nie słucha. Sami mieszkańcy i ich protesty zdaje się nie będą miały siły rażenia, więc prosimy o zainteresowanie się tym tematem – podkreślała jeszcze przed spotkaniem pani Monika.Reklama
Wspomniane spotkanie odbyło się w Szarlocie, a jego mieszkańcy przygotowali prezentację pod nazwą „Sprzeciw wobec planowanej budowy żwirowni w Sycowej Hucie”. Już na początku dyskusji wójt odniósł się do tej nazwy i zdecydowanie zaprzeczył jakimkolwiek planom takiego przedsięwzięcia.
- Zanim zaczniemy rozmawiać, od razu chciałbym powiedzieć, że nie mogę się zgodzić z tym tytułem, ponieważ nie mamy w ogóle takich planów. Rzeczywiście ta firma była w Urzędzie Gminy w sprawie poszukiwania żwiru. Od razu powiedziałem, że takiej zgody z naszej strony nie będzie. Nie wyobrażam sobie, by w takim pięknym terenie robić żwirownię. Nie ma mowy o tym, by bez zgody mieszkańców przeznaczyć jakikolwiek teren pod żwirownię. Rozmawialiśmy też o tym z radnymi. Nie ma żadnych prac zmierzających do budowy żwirowni – powiedział Grzegorz Piechowski.Reklama
Chociaż wypowiedź wójta była jednoznaczna w sprawie planów firmy z Pucka, to mieszkańcy nie omieszkali zasygnalizować swoich uwag dotyczących tych żwirowni, które działają na terenie gminy Kościerzyna już wiele lat, a także miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego uchwalonych przez władze gminy.
Ich obawy dotyczyły m.in. tego, że wydobycie żwiru będzie się odbywać na wielkich obszarach, a na tych, które zostały już wyeksploatowane, nic nie powstanie. Grzegorz Piechowski zwrócił uwagę, że Lasy Państwowe z reguły nie godzą się na to, by wydobycie odbywało się na terenach większych niż 5 hektarów. Z kolei te, gdzie eksploatacja się już zakończyła, poddawane są rekultywacji poprzez nasadzenie nowych lasów. Uczestnicy dyskusji zwracali również uwagę na hałas, zapylenie, a także zanieczyszczenie jeziora w Szarlocie.
- Mieszkam tutaj ponad 50 lat i pamiętam jaka była woda w tym jeziorze. Była przezroczysta, a teraz kompletnie nic nie widać. Tego, co było nie da się przywrócić – mówiła jedna z mieszkanek.
Wójt, a także przedstawiciel firmy Dechpol zaprzeczyli, by zanieczyszczenie wody było następstwem działalności żwirowni.
Mieszkańcy mówili również o przyszłości, jaka czeka ten region gminy Kościerzyna.
- Usłyszeliśmy od władz gminy zapewnienie, że nie ma zgody na plany firmy, która prowadziła tutaj rozeznanie. I to jest dobra wiadomość. Jednak z drugiej strony w miejscowym planie są obszary wyznaczone pod działalność żwirowni. Wielokrotnie na różnych spotkaniach słyszeliśmy od władz o przepięknych obszarach, a także o tym, że gmina stawia na rozwój turystyki. To się niestety trochę kłóci z tym, co zapisane jest we wspomnianych miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Jaka więc przyszłość czeka nasze dzieci i kolejnych pokoleń – mówił Grzegorz Kardanowicz.Reklama
Grzegorz Piechowski podkreślił, że jako przedstawiciel samorządu musi myśleć o rozwoju gospodarczym gminy.
- Chodzi oczywiście o to, by była praca. Jestem zwolennikiem rozwiązań racjonalnych. Oczywiście każdy ma własny punkt widzenia, ale jako gmina musimy patrzeć szerzej. I to nie jest łatwe zadanie. Dlatego też nigdy nie podejmowaliśmy decyzji bez wcześniejszych konsultacji z mieszkańcami – podsumował Grzegorz Piechowski.
Grzegorz Piechowski na koniec dodał, że nie wszędzie tam, gdzie są złoża żwiru, władze gminy wydają zgodę na jego wydobycie. Jako przykład podał Łubianę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze