Najpierw była Syberia, później Nepal oraz Iran. Ostatnim miejscem eksploracji Roberta Klasy, podróżnika z Kościerzyny było Peru. Teraz przyszła pora na obranie zupełnie innego kierunku. Mieszkaniec Kościerzyny przygotowuje się właśnie do wyprawy na Spitsbergen. Ma do niej dojść w czerwcu.
Robert Klasa jest mieszkańcem Kościerzyny i od wielu lat realizuje jedną z największych swoich pasji, czyli podróże. Nie chodzi jednak w tym przypadku o wczasy pod palmami, czy zorganizowane wycieczki do ciepłych krajów. Jego wyprawy są przykładem i dowodem na to, że każde marzenie można zrealizować. Wystarczy być zdeterminowanym i przekonać ludzi do tego, by pomogli urzeczywistnić nasze pomysły, nawet takie, które z pozoru mogą wydawać się nierealne.
Od Syberii po Peru
Pierwszym kierunkiem na liście punktów, które odwiedził nasz rozmówca była Syberia, gdzie jak wspomina, odwiedził wiele miejsc, które nie były wówczas jeszcze dotknięte współczesną cywilizacją w postaci np. elektryczności. To był rok 2009. Trzy lata później przyszła pora na Nepal. W czasie tej podróży miał okazję wspinać się i wędrować po najbardziej znanych górach na świecie, czyli Himalajach.
Po Nepalu, nasz rozmówca planował wyjazd na Kaukaz, ale ze względu na sytuację polityczną, jaka miała miejsce na początku 2014 roku na Ukrainie, musiał zmienić cel swojej kolejnej podróży. Zachęcony przez przyjaciół oraz innych podróżników, postanowił pojechać do Iranu, jednego z najbardziej ortodoksyjnych państw muzułmańskich, które jak sam przyznaje, zrobiło na nim bardzo duże wrażenie. Szczególnie w pamięci utkwiła mu serdeczność ludzi i pozytywne nastawienie Irańczyków do turystów.
- Serdeczność emanowała od tych ludzi, i było to widoczne na każdym praktycznie kroku. W mieście, a także w schronisku. Poznałem tam rodzinę Kurdów Irańskich, a właściwie ojca z trzema synami. Byli bardzo zainteresowani moją osobą, pytali skąd pochodzę, ile mam dzieci itp. To byli bardzo serdeczni ludzie. Choć bardzo biedni, ugościli mnie niesamowicie. Zostałem przez nich zaproszony na kolację, zawsze dostawałem też od nich herbatę, co było zbawienne, bo w schronisku panowała temperatura 5 stopni – wspomina Robert Klasa.
W czasie swojego pobytu w Iranie, zrealizował cel swojej podróży do tego kraju, czyli zdobycie najwyższego szczytu Iranu – Damavand (5610 m n.p.m.), który jest jednocześnie drzemiącym wulkanem położonym w górach Elbrus.
Trzy lata później wyjechał na drugą półkulę, by zobaczyć Peru, państwo, które powstało na gruzach jednej z najbardziej rozwiniętych cywilizacji - Inków, utopionej w morzu krwi przez hiszpańskich konkwistadorów. Tam, miał okazję chodzić po ruinach Machu Picchu, jednego z siedmiu cudów świata czy też zobaczyć Wyspy Ballestas, miejsca położone w rejonie najżyźniejszych wód oceanicznych świata.
Kierunek Spitsbergen
Obecnie Robert Klasa przygotowuje się do kolejnej wyprawy, a jej kierunek może być nieco zaskakujący, ponieważ tym razem wybiera się na daleką północ - Spitsbergen. Pomysł podróży w tym kierunku narodził się dość przypadkowo.
- Pewnego dnia oglądałem program o Arktyce i bardzo nie zaciekawił, a ponadto dwa lata temu byłem w Norwegii, 300 kilometrów na północ od Trondheim i bardzo mi się tam podobało. W tym momencie zakiełkowała właśnie myśl, by wybrać się w niedalekiej przyszłości w ten właśnie rejon – wyjaśnia nasz rozmówca.
Plan podróży zakłada eksplorację dalekiej północy wzdłuż trasy: Longyearbyen-Pyramiden-Magdalenefjord-Ny Alesund-Virgohamna-Hornsund-Barantsburg-Liefdefjorden-Nordfjord- Longyearbyen. Na trasie podróży znajdzie się między innymi Billefjord, gdzie pod górą w kształcie piramidy znajduje się była radziecka osada górnicza o nazwie Pyramiden, opuszczona w efekcie rozpadu Związku Radzieckiego. W drodze na północ uczestnicy wyprawy, której członkiem ma być Robert Klasa, zacumują na Ny Alesund, najdalej wysuniętej na północ poczty. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że stamtąd Roald Amundsen wyruszył na swoją wyprawę sterowcem „Italia” do Bieguna Północnego. Obecnie jest to siedziba wielu stacji naukowo-badawczych. W planach są również odwiedziny Polskiej Stacji Polarnej Hornsund im. Stanisława Siedleckiego. Leży ona kilkaset metrów od Zatoki Białych Niedźwiedzi i prowadzi ją Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.
- Zapowiada się naprawdę fajna przygoda, bo przez dwa tygodnie będę z innymi uczestnikami przebywał na jachcie, ale nie jako turysta lecz załogant. Będziemy przygotowywać dla całej ekipy jedzenie, będziemy szorować pokład i trzymać wachty. Będziemy mieli okazję przy pomocy specjalnego pontonu zapuścić się w niedostępne rejony i podziwiać florę oraz faunę, której z turystycznego statku nie da się zobaczyć. Zdecydowałem się na tę podróż, bo jest to jedno z nielicznych miejsc na świecie, które nie jest dotknięte przez cywilizację. Za jakiś czas może tak już nie być. Ostatnio rozmawiałem z kolegą, który opowiadał mi o Syberii, o miejscach które odwiedziłem i były niesamowite, bo była tam dzika przyroda, zero elektryczności. Niestety, dzisiaj jest to już pieśń przeszłości, bo cywilizacja weszła tam z całym impetem. Mam zamiar zdążyć zobaczyć najciekawsze miejsca na dalekiej północy zanim przestaną istnieć i mam nadzieję, że mi się to uda – podsumowuje Robert Klasa.
Dodajmy na koniec, że wyprawa na Spitsbergen ma się rozpocząć 11 czerwca i potrwać do 25 czerwca. Wsparło ją wielu ludzi m.in. poprzez zrzutkę.pl, którą zorganizowała Kościerska Marka. Patronat nad podróżą Roberta Klasy objęła redakcja kościerski.info.
Fot. Archiwum Prywatne Roberta Klasy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Robert, trzymamy kciuki i pozdrawiamy serdecznie :-)
kogo to obchodzi co ten człowiek robi !!!! lepiej napiszcie skąd ma na to pieniądze
Może ty napisz durniu co robisz bo widać że masz dużo wolnego czasu pisząc takie głupoty. Jak chcesz czytać o pieniadzach to czytaj "the economist". Baranie!
Nie obchodzi Cię co ten człowiek robi, ale wtykanie nosa w aspekty finansowe jak widać to już co innego... Jak można przeczytać w powyższym artykule między wyprawami jest kilka lat odstępu, więc normalnie pracujący człowiek, który sumiennie odkłada na swoje marzenia jest w stanie to zrealizować. Poza tym jest również napisane, że wyprawę wsparło wielu ludzi m.in. w zbiórce na zrzutka.pl, także wystarczy potrafić czytać ze zrozumieniem.
Typowy polaczek - cebulaczek...
A co cię to gówno obchodzi?
Podziwiam ludzi z pasją i taką determinacją w osiąganiu swoich celów. Życzę Panu powodzenia!
Ciekawe, czy nadal dyscyplinuje swoją żonę?
Robert, trzymamy kciuki i pozdrawiamy serdecznie :-)
kogo to obchodzi co ten człowiek robi !!!! lepiej napiszcie skąd ma na to pieniądze
Może ty napisz durniu co robisz bo widać że masz dużo wolnego czasu pisząc takie głupoty. Jak chcesz czytać o pieniadzach to czytaj "the economist". Baranie!