Pandemia koronawirusa coraz mocniej daje się we znaki pacjentom kościerskiego Szpitala Specjalistycznego. Świadczy o tym przykład kobiety w ciąży, która próbowała dostać się na konsultację do lekarza specjalisty w kościerskiej placówce.
Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie w ostatnich tygodniach musi się mierzyć z dość dużymi wyzwaniami, a także trudnościami, co ma oczywiście związek z pandemią koronawirusa. Cierpi na tym wielu pacjentów, którzy na własnej skórze przekonali się, że skorzystanie z pomocy kościerskiej placówki graniczy niemalże z cudem. Przykładem mogą być wydarzenia sprzed kilkunastu dni, kiedy to Szpitalny Oddział Ratunkowy kilka razy musiał wstrzymać swoją działalność z powodu pojawienia się na nim pacjentów z koronawirusem. Na szczęście, po kilku godzinach dezynfekcji wszystko wracało do normy. Niestety, kłopoty mają też kobiety w ciąży, a świadczy o tym historia naszej Czytelniczki, która opowiedziała nam o swojej wizycie w kościerskim szpitalu.
- Udałam się na SOR w Kościerzynie dokładnie 24 września. Jestem w 32 tygodniu ciąży, a na SOR przyszłam ze skurczami porodowymi. Pani, która przyjmowała pacjentki w namiocie, pozwoliła mi usiąść i poczekać. Po około 15 minutach, oświadczyła mi, że lekarz ginekolog nie przyjmie mnie na konsultacje, ponieważ na porodówce jest covid. Z uśmiechem na twarzy pani dodała, że mam pojechać do innego szpitala i radzić sobie sama. Chore jest to, że nikt nie mógł mi pomóc. Musiałam wezwać sobie taksówkę i udać się do Kartuz do szpitala, gdzie została udzielona mi pomoc. Zawsze traktowałam szpital w Kościerzynie za jeden z lepszych, ale po czwartkowej akcji zmieniłam zdanie, a w szczególności na temat SOR-u i oddziału ginekologii, gdzie nikt nie mógł mi pomóc, a ja prosiłam tylko o konsultację, żeby sprawdzić czy nie rodzę - stwierdza kobieta.
O komentarz do tej sprawy poprosiliśmy Jacka Surwiło, zastępcę dyrektora ds. medycznych Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie.
- Rzeczywiście słyszałem o takim przypadku, aczkolwiek tak się złożyło, że w tym dniu na oddział trafiła kobieta, w przypadku której okazało się, że jest zakażona koronawirusem. To spowodowało, że nie mogliśmy przyjąć innych pacjentek. Przez kilka godzin doszło do przestoju na oddziale, ponieważ zgodnie z procedurami trzeba go było zdezynfekować. Ponadto, w tym dniu rozpoczęła się reorganizacja szpitala, co skutkowało dodatkowymi trudnościami. Niemniej, pacjentce, która trafiła na SOR, trzeba było wykazać więcej empatii, a także powinny być jej udzielone bardziej precyzyjne informacje dotyczącego tego, co się dzieje na oddziale i dlaczego nie może być przyjęta.
Przypomnijmy, że od czwartku 24 września, decyzją wojewody pomorskiego Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie został wielospecjalistycznym szpitalem poziomu III zabezpieczeń Covid-19 (poza oddziałem wewnętrznym oraz położniczym). Reorganizacja placówki polegała na tym, że od tego momentu będą do niej trafiać pacjenci, którzy mają Covid-19 i jednocześnie wymagają pilnego leczenia. Na tym jednak nie zakończyły się zmiany. Od poniedziałku, 28 września również na oddział wewnętrzny będą trafiać pacjenci z Covid-19, chociaż początkowo miał on być wyłączony z procesu reorganizacji. Z myślą o nich przygotowano 35 łóżek na oddziale wewnętrznym.
Fot. Pixabay
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Powinni pacjentkę zawieźć karetką do najbliższego szpitala... Najlepiej poprosić od nich pisemną odmowę udzielenia pomocy. Chociaż w przypadku tej Pani raczej nie było na to czasu...
Co do porodowki to Kartuzy najlepsze... rodzialam w koscierzynie j kartuzach..
A tutaj się nie zgodzę. Mam porównanie co do szpitala w Kartuzach i szpital w Kartuzach to rzeźnia. Poród, potem szycie bez znieczulenia jak i Łyżeczkowanie bez znieczulenia ! Kazali zacisnąć zęby i jazda.. ból okropny, nie dość że anemia to jeszcze krwotok, i nawet krwi nie przetoczyli.
Prosze nie klamac że w ten dzień była pacjentka z covidem bo jestem na jednym z oddziałów z dzieckiem i to ja była prosić o was o pomoc bo bałam się o to że urodzę. Wstyd powinno wam być że na własną rękę musiałam sobie sama radzić i zostawić syna. Powiem tylko tyle że uratowało mnie to że mam długa szyjkę macicy i że się nie skróciła. A covid na porodówce był dzień wcześniej ????pozdrawiam autorka wypowiedzi z artykułu
Kościerski szpital i Sor to tragedia nie tylko teraz ale przed Covidem też, lepiej tam nie trafiać, pacjentów mają za nic, a no Sorze to trzeba zemdleć żeby udzielili pomocy, bo inaczej trzeba tam spędzać ładnych parę godzin, a teraz kiedy nie ma odwiedzin to pacjenci mają w ogóle przerąbane MASAKRA
Jak za dawnych lat w domu rodzic trzeba. Albo pokazać gotówkę, to jeszce czerwony dywan rozłożą lekarze. Banda zlodzieji I decydentów!!! Płacimy składki, a defakto nie mamy żadnej ochrony. To są żniwa nie dla ronikow,tylko lekarzy którzy w szpitalach nie przyjmują, a prywatnie z otwartymi rękoma. Sądzić się z skorwysy.... za utrate zdrowia i nieudzielenie pomocy!!! Na co ich przysięga? Banda zlodzieji i decydentow. Niech ktoś mi pokaże biednego lekarza. A ciągle narzekają,mało, mało.... Jak chcą tak leczyć, to niech ZUS oddaje skladki zdrowotne!!! Dojdzie do tego ze matki będą rodzic w domach bez zadnego nadzoru... a kit co sie stanie czy dziecko przezyje czy nie. Sa tez takie przypadki... To lekarze beda mieli na sumieniu krew i zycie tych osob. Za nieudzielanie pomocy . ...
Szkoda tylko że lekarz który odbierał w ten dzień poród od tej rzekomej pacjentki z covid, po południu przyjmował w swoim gabinecie prywatnym ???? tam już nie zarażał? Nie obowiązywała go żadna kwarantanna?
Nigdy w życiu bym nie wpadła na pomysł by w ciąży pójść po pomoc do szpitala, gdzie jest koronawirus. Brawa dla madki
Droga koleżanko kolego jestem tu 3 tyg z synem i więc gdzie miałam się udać o pomoc skoro jestem w szpitalu a chciałam zaświadczyć że każdy szpital przyjmuje osoby zdrowe jak i te niby z covidem. Pozdrawiam
Szkoda, ze Ja pozostawilam sprawe cicho.. 25.09.20r.- Nie zostalam przyjeta na Sor w Starogardzie Gdanskim, poniewaz nie wiej jakim prawem nie bylam ich pacjenta, wiec wyszlam ze szpitala i zglosilam sie w 37 tygodniu ciazy sama ze skurczami do szpitala w Koscierzynie. Niestesty pani polozna widzac moj stan kazala szukac innego szpitala, bo z racji tego ze kwarantanna trwala do 30.09 do godz 12 nie mogla mnie przyjac. Przez telefon ze szpitala w Kartuzach otrzymalam odpowiedz nie mamy miejsca na salach. Chojnice wcale nie odbierali telefonu, wiec koniec koncu poznym popoludniem znowu w silniejszych bolach pojechalam do Starogardu jednak nie wchodzilam na Sor by nie zostac odeslana znowu poszlam bezposrednio na oddzial, tam widzac moj stan odrazu trafilam na porodowke. Juz powoli zaczelo sie odklejac lozysko, naszczescie o 22.45 urodzilam synka. Ja poprostu nie wyobrazam sobie co dzieje sie na tym swiecie, jak mozna odmowic rodzacej kobiecie pomocy. Moj syn przyszedl na swiat jako skrajny wczesniak, nie chce wyobrazac sobie co by sie moglo stac gdybym musiala szukac dalej szpitala ktory mialby mnie przyjac. To sa poprostu kpiny.
37 tydzień to skrajny wcześniak??
Nie to już nie jest skrajny wcześniak tylko dziecko urodzone prawie o czasie do 36 tygodnia to jest wcześniak
Szpital kościerski jest dobrym szpitalem. Kwestia SORu to inna para kaloszy. Ci ludzie na SORze sa pozostawieni na pastwę losu. Chorzy ,zgłaszający się tam nie przychodzą na kawę a oczekują pomocy . Natomiast personel SOR chyba zapomniał o co chodzi na tym oddziale. W całym kraju niestety, służba zdrowia kompletnie leży z powodu braku pieniędzy i pracowników. Nie ma lekarzy, nie ma pielęgniarek .... nie ma komu pracować. To dla mnie jest naprawdę poważne bo tym problemem nasz rząd nie za bardzo się przejmuje.
No właśnie personel SOR
Witam Ja miałam odwrotną sytuacje , 40 tydzień ciąży nieprawidłowe tetno dziecka pani na SOR Kartuzy kazała wybierać Kościerzyna albo Gdańsk bo trwała dezynfekcja. Pojechałam do Koscierzyny. Ludzie stanęli na wysokości zadania. Badania badania i jeszcze raz badania. Pełne zaangażowanie poród bez bólu , pani położna Asia za mnie urodziła. Po porodzie na zmianę wszystkie brygady chodzą i sprawdzają czy wszystko gra i wypuszczają do domu gdy mają pewność że jest się w dobrym stanie. Polecam!!!
To jest jakaś paranoja... Kościerski SOR jak i inne oddziały cały czas się zamykają ponieważ mają pacjentów z COVID w Kartuzach taki pacjent trafia się kilka razy dziennie i wszystko normalnie funkcjonuje. Dalej przyjmują i leczą pacjentów. Jak to jest, że jeden szpital może normalnie funkcjonować w dzisiejszych czasach A drugi nie ... A może po prostu to z czystego lenistwa...
Powinni pacjentkę zawieźć karetką do najbliższego szpitala... Najlepiej poprosić od nich pisemną odmowę udzielenia pomocy. Chociaż w przypadku tej Pani raczej nie było na to czasu...
Co do porodowki to Kartuzy najlepsze... rodzialam w koscierzynie j kartuzach..
A tutaj się nie zgodzę. Mam porównanie co do szpitala w Kartuzach i szpital w Kartuzach to rzeźnia. Poród, potem szycie bez znieczulenia jak i Łyżeczkowanie bez znieczulenia ! Kazali zacisnąć zęby i jazda.. ból okropny, nie dość że anemia to jeszcze krwotok, i nawet krwi nie przetoczyli.