Biało-bordowi sprawili w sobotę niespodziankę kościerskim kibicom. Piłkarze Kaszubii Kościerzyna pokonali na własnym boisku lidera tabeli Kotwicę Kołobrzeg. Mecz zakończył się wynikiem 2:1.
Walkę o utrzymanie podopieczni Pawła Budziwojskiego rozpoczęli więc w imponującym stylu. Okupujący ostatnie miejsce w tabeli III ligi "Dawid" pokusił się o zdecydowanie największą niespodziankę pierwszej wiosennej kolejki i pokonał niespodziewanie "Goliata" - lidera wyścigu o awans do II ligi.
Piłkarze z Kołobrzegu przed wyjazdem na Kaszuby liczyli na przedłużenie serii siedmiu kolejnych ligowych zwycięstw. Kaszubia z kolei rundę jesienną zamknęła blamażem w derbowym pojedynku z Cartusią, przegrywając 3:0. Całą rundę należy zresztą w przypadku biało-bordowych zapisać na straty, bo 12 punktów wywalczonych w 17 seriach spotkań było najgorszym wynikiem w całej lidze.
Sobotnia inauguracja piłkarskiej wiosny w Kościerzynie tchnęła jednak w serca kibiców nadzieję. Kaszubia pokonała samego lidera i wreszcie odbiła się z ligowego dna. Mecz zaczął się dość sennie, a w pierwszych 30 minutach gry oba zespoły zdołały stworzyć po zaledwie jednej sytuacji bramkowej. W szeregach gospodarzy szczęścia zabrakło debiutującemu w kościerskim zespole Adrianowi Stępieniowi, zaś po drugiej stronie boiska dobrze spisał się strzegący naszej bramki Mateusz Spierewka. Jeszcze przed przerwą Kotwica mogła wyjść na prowadzenie raz jeszcze, ale kościerskiego golkipera wyręczył Witomski.
Druga połowa wniosła zdecydowanie więcej ożywienia i emocji. Już w 55 minucie po dobrze wykonanym stałym fragmencie gry na listę strzelców wpisał się Błażej Troka i Kaszubia wyszła na niespodziewane prowadzenie. Dziesięć minut później można już było mówić o sensacji, bo na 2:0 podwyższył w podobnych okolicznościach Jakub Kaszuba.
Goście nie zamierzali jednak dawać za wygraną i ruszyli do zdecydowanych ataków. Ich próby przyniosły efekt na kwadrans przed końcem, gdy kontaktowego gola zdobył Artur Sarna. Ten sam zawodnik w samej końcówce osłabił jednak swój zespół, pomagając jednocześnie Kaszubii w obronie korzystnego rezultatu. Kilka chwil po zdobyciu gola otrzymał on drugi żółty i w konsekwencji czerwony kartonik. Mimo to, napór Kotwicy nie słabł i niewiele brakowało, a lider dopiął by swego, ratując remis. W doliczonym już czasie gry sędzia podyktował bowiem rzut karny dla gości za faul na Ropiejce. Do 11-tki podszedł Staniszewski, ale przegrał bezpośredni pojedynek ze Spierewką i wygrana Kaszubii stała się faktem.
Trzy punkty wywalczone w sobotę pozwoliły kościerzynianom przesunął się z ostatniego na przedostatnie miejsce w tabeli. Do opuszczenia strefy spadkowej brakuje Kaszubii już tylko dwóch punktów.
Komentarze