Po pięciu kolejnych meczach bez zwycięstwa piłkarzom Kaszubi Kościerzyna udało się ponownie wywalczyć komplet punktów. W spotkaniu przedostatniej kolejki "bałtyckiej" III ligi biało-bordowi pokonali przed własną publicznością Kotwicę Kołobrzeg 2:1, wskakując tym samym do czołowej "dziesiątki" w tabeli.
Remisowa seria Kaszubii sprawiła, że w spotkaniu z wyżej notowanym rywalem zawodnicy Jerzego Jastrzębowskiego nie byli raczej zdecydowanym faworytem. O porównywalnej sile obu zespołów świadczyć mógł też fakt, że żadnej ze stron nie udało się zdominować rywali, a ciężar prowadzenia gry brali na siebie raz jedni, raz drudzy.
W początkowej fazie spotkania lekką, wizualną przewagę osiągnęli jednak przyjezdni i gdyby nie skuteczna interwencja Kafarskiego przy strzale Cebulskiego już w 3 minucie wyszliby na prowadzenie. Kaszubia odpowiedziała w 10 minucie, gdy dobrą, składną akcję z udziałem kilku graczy niecelnym strzałem zakończył Poźniak.
Kolejne pół godziny minęło na kilku obiecująco rozpoczynających się akcjach w obrębie obu pól karnych, ale niewiele z nich wynikało. Albo skutecznie interweniowali obrońcy, albo w kluczowych momentach brakowało precyzji.
W 39 minucie miejscowi kibice mieli jednak powody do radości. W zamieszaniu w polu karnym niefortunną interwencję zanotował jeden z defensorów Kotwicy, który tak nieszczęśliwie wybijał piłkę, że trafił w nogę Dawida Klawikowskiego, a ta odbiła się i wtoczyła do bramki tuż przy słupku. Gospodarze poszli za ciosem i cztery minuty później podwyższyli na 2:0. Przechwyt zaliczył Grzywacz, dokładnie dośrodkował w pole karne, a tam pożytek z jego podania zrobił celną główką Formela.
Pi pierwszej połowie Kaszubia prowadziła więc dość niespodziewanie różnicą dwóch goli. Po zmianie stron szybko zepchnięta została jednak do obrony przez ambitnie walczących jeszcze o odwrócenie losów tej potyczki piłkarzy z Kołobrzegu. Niestety starania te częściowy efekt przyniosły już w 56 minucie, gdy Szych wykorzystał błąd linii defensywnej i zaliczył kontaktowe trafienie. Po upływie kolejnych siedmiu minut powinien być już remis, ale po strzale Ropiejki Kafarskiego uratował słupek.
Z czasem ataki Kotwicy przybierały na sile, ale i stawały się bardziej chaotyczne i nerwowe, co pozwoliło kościerzynianom na przeprowadzenie kilku kontr. Żadna z prób nie przyniosła jednak nawet większego zagrożenia pod bramka gości.
W 89 minucie trybuny na moment zamarły, gdyż piłka znalazła się w bramce strzeżonej przez Kafarskiego. Sędzie na szczęście gola wyrównującego nie uznał, dopatrując się u zawodnika przyjezdnych pozycji spalonej. Frustracja gości osiągnęła punkt kulminacyjnym już w doliczonym czasie gry, gdy czerwoną kartkę ujrzał Kurant. Na nic się to jednak zdało i Kaszubia dowiozła korzystny rezultat do końcowego gwizdka.
Komentarze