Gwiazda Karsina na inaugurację drugiej części piłkarskiego sezonu pokonała na wyjeździe Powiśle Dzierzgoń, a Kaszubia Kościerzyna zanotowała remis w starciu z Wikędem Luzino.
Gwiazda Karsin do rudny wiosennej przystąpiła w przemeblowanym składzie, co rodziło pewne obawy w sztabie szkoleniowym zespołu z Karsina. Przypomnijmy, że w przerwie zimowej z drużyną rozstali się - czołowy snajper Mateusz Borowski, Marek Steinborn oraz bramkarz Michał Kartuszyński.
Przed tym meczem w nieco lepszej sytuacji znajdowało się Powiśle Dzierzgoń, które z dorobkiem 15 punktów znajdowało się nieco wyżej w ligowej tabeli aniżeli Gwiazda, która miała na swoim koncie 13 „oczek”.
Pierwsze minuty spotkania mogły wskazywać na to, że podopiecznym Andrzeja Borowskiego będzie bardzo ciężko wywalczyć korzystny wynik na terenie rywala. W 7 min. potężnym strzałem z dystansu bramkarza Gwiazdy pokonał Rafał Lisiecki. Strata bramki podziałała mobilizująco na zawodników z Karsina, którzy natychmiast rzucili się do odrabiania strat. Przejęli inicjatywę na murawie, a na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać. W 30 min. do wyrównania doprowadził Jakub Prondziński. Od tego momentu gospodarze nie potrafili stworzyć klarownej sytuacji pod bramką przyjezdnych. Ci z kolei, nie zamierzali poprzestać na remisie. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę zawodów drugą bramkę dla zespołu z Karsina zdobył Dawid Szulc.
W drugiej części, obraz meczu nie uległ zmianie. Nadal w natarciu byli piłkarze Gwiazdy, ale do zdobycia bramki zabrakło przysłowiowego szczęścia. Okazje strzeleckie mieli między innymi Mateusz Karolczyk oraz Patryk Drewek, ale po ich strzałach Powiśle od utraty bramki uchronił bramkarz. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem z pierwszej połowy.
- Przystępowaliśmy do tego spotkania z dużymi obawami, co wynikało z faktu, że nasze szeregi opuścili trzej kluczowi zawodnicy. Niemniej, od pierwszych minut mieliśmy przewagę, pomimo tego, że szybko straciliśmy bramkę. Szybko odrobiliśmy straty, a na koniec pierwszej połowy wyszliśmy na prowadzenie. W drugiej odsłonie mieliśmy kilka doskonałych okazji do podwyższenia wyniku, ale żadna z nich nie zakończyła się zdobyciem bramki. Jestem zadowolony z postawy moich zawodników, bo rozegrali bardzo dobre spotkanie, co z pewnością było efektem dobrze przepracowanego okresu przygotowawczego. To był mecz walki i cieszę się, że udało nam się wywieźć komplet punktów z bardzo ciężkiego terenu – podsumował występ swojej drużyny trener Andrzej Borowski.
Z kolei lider IV-ligowej tabeli, Kaszubia Kościerzyna rozgrywała mecz na wyjeździe, w którym rywalem była drużyna ze środkowej części stawki - Wikęd Luzino. Zawody były rozgrywane w bardzo ciężkich warunkach pogodowych. Mimo wyraźnej przewagi biało-bordowych, spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, co z pewnością bardziej satysfakcjonowało miejscową drużynę.
- Do 20 minuty toczyła się wyrównana walka, ale później to my dominowaliśmy na murawie. Rozegraliśmy dobre zawody, ale zabrakło bramki, która dałaby nam komplet punktów. Graliśmy w ciężkich warunkach, w czasie śnieżycy i z pewnością rywalom lepiej się broniło aniżeli nam atakowało. Mimo wszystko, jestem zadowolony z postawy moich zawodników – powiedział nam Tomasz Bąkowski, trener Kaszubii.
Dodajmy na koniec, że Gwiazda w wyniku zwycięstwa awansowała na 10 miejsce w tabeli, a Kaszubia utraciła pozycję lidera. Remis biało-bordowych wykorzystał Stolem Gniewino, który wygrał 4:1 z Pogonią Lębork i objął prowadzenie w tabeli.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze