To nie był dobry weekend dla naszych drużyn występujących na poziomie IV oraz V ligi. Kaszubia Kościerzyna zanotowała remis, natomiast Gwiazda Karsin doznała porażki.
Gdyby ostatnie spotkanie Kaszubii Kościerzyna, rozgrywane w Chojnicach przeciwko rezerwom miejscowej Chojniczanki, trwało tylko 45 minut, to wówczas podopieczni Tomasza Bąkowskiego cieszyliby się z wywalczenia kompletu punktów. Tak jednak nie było, bo każdy mecz piłki nożnej, zgodnie z regulaminowym czasem, kończy się po 90 min. A to, jak się później okazało, wystarczyło gospodarzom, by osiągnąć korzystny wynik.
Pierwsza połowa meczu była wręcz idealna w wykonaniu biało-bordowych. Nie minął jeszcze kwadrans gry, a Duma Kaszub za sprawą Rafała Bujnowskiego prowadziła 1:0. Jeszcze przed przerwą ten sam zawodnik podwyższył prowadzenie kościerskiego zespołu. Taki wynik mógł nastrajać optymizmem przed drugą połową. Niestety, druga część zawodów przebiegała pod dyktando miejscowej drużyny. W 54 min. Jeremiasz Grela zdobył dla Chojniczanki bramkę kontaktową, a nieco ponad 20 minut później trafił po raz drugi, zapewniając tym samym swojej ekipie remis na wagę 1 punktu.
Występująca na poziomie V ligi Gwiazda Karsin,nie zaliczy wyjazdu do Skarszew do udanych. Zawodnikom Andrzeja Borowskiego nie udało się powtórzyć sukcesu z przedostatniej kolejki, kiedy to w starciu z Beniaminkiem 03 Starogard Gdański wywalczyli komplet punktów. Tym razem lepsi okazali się gospodarze.
Pierwsza połowa nie zapowiadała jednak ostatecznej porażki drużyny z Karsina, pomimo tego, że miejscowi szybko, bo już w 5 minucie wyszli na prowadzenie. Zespół Gwiazdy, który w Skarszewach dysponował zaledwie 11 piłkarzami, wysoko zawiesił poprzeczkę rywalom. Jeszcze przed przerwą Jakub Prądziński po indywidualnej akcji uderzył z okolić 16 metra w samo okienko, i nie dał żadnych szans bramkarzowi Wietcisy. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1.
Po zmianie stron, podopieczni Andrzeja Borowskiego dzielnie stawiali opór miejscowej drużynie. Okazję do podwyższenia wyniku miał Mateusz Frymark, ale do bramki zabrakło przysłowiowego szczęścia. W końcowej fazie zawodów piłkarzom Gwiazdy dało się we znaki zmęczenie, co z zimną krwią wykorzystali miejscowi, zdobywając dwie bramki, w efekcie czego mecz zakończył się wynikiem 3:1. Mimo porażki, zadowolony z postawy swojej drużyny był Andrzej Borowski.
- Do Skarszew pojechaliśmy w bardzo okrojonym składzie, co było pokłosiem kontuzji po ostatnim, pucharowym meczu z Amatorem Kiełpino. Nie mogłem skorzystać z czterech podstawowych zawodników, w efekcie czego do meczu przeciwko bardzo dobremu zespołowi, którym jest Wietcisa, mogłem wystawić zaledwie 11 piłkarzy. Mimo porażki uważam, że zagraliśmy dobry mecz. Chłopacy zostawili serce na murawie, stawiając wysoko poprzeczkę naszym rywalom. Broniliśmy się w drugiej połowie, ale w końcówce dał się we znaki brak możliwości skorzystania ze zmian, co wykorzystali nasi przeciwnicy – powiedział Andrzej Borowski.
W najbliższy weekend, 2 października Kaszubia zagra u siebie przeciwko Jantarowi Ustka. Mecz rozpocznie się o godz. 15. Tego samego dnia na własnym boisku zagra też Gwiazda, która będzie podejmować drugą drużynę Raduni Stężyca. Początek meczu o godz. 14.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak Duma Kaszub grała z rezerwami Chojniczanki, to jak nazwać pierwszą druzyne Chojniczanki? Bo Chojnice chyba tez kaszuby?
nie
Jak Duma Kaszub grała z rezerwami Chojniczanki, to jak nazwać pierwszą druzyne Chojniczanki? Bo Chojnice chyba tez kaszuby?
nie