Po środowym zwycięstwie w Tczewie wydawało się, że piłkarze Kaszubi weszli na właściwe tory i pewnie pokonają kolejnego rywala w walce o powrót na boiska III ligi. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała jednak te optymistyczne oceny, a goście z Przodkowa nie tylko wywieźli z Kościerzyny komplet punktów, ale przy odrobinie szczęścia mogli się nawet pokusić o sprawienie miejscowym prawdziwych cięgów. Skończyło się na szczęście na skromnym 1:0.
Pierwsze dwie kolejki pokazały, że choć podopieczni Pawła Budziwojskiego to dopiero docierający się zespół, potrafi stworzyć sobie sporo okazji bramkowych, a do tego by kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa potrzeba przede wszystkim poprawy skuteczności. Dlatego też w sobotę, mimo plagi kontuzji przy Kamiennej, nikt nie dopuszczał do myśli innej możliwości, jak kolejna wygrana "Dumy Kaszub".
Spotkanie rozpoczęło się sennie i spokojnie. Z letargu gospodarzy wybudził jednak już w 21 minucie Adrian Dałek, który mocnym strzałem z dystansu zaskoczył Kafarskiego i przodkowianie wyszli niespodziewanie na prowadzenie. Miejscowi nie rzucili się jednak do odrabiania strat i do przerwy zdołali zagrozić bramce rywali tylko dwukrotnie. Aktywny na polu karnym rywala był przede wszystkim Kwietniewski, ale niewiele z tego wynikało. Dobrej sytuacji nie wykorzystał także Wirkus.
Goście nie zamurowali jednak własnego pola karnego i co jakiś czas odważnie wychodzili do przodu. Po jednym z takich wypadów i efektownej przewrotce Kafarski z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką, ratując swój zespół przed utratą drugiego już gola.
W drugiej połowie niewiele się zmieniło - Kaszubia próbowała, ale nieskładnie i coraz bardziej bezradnie. W odpowiedzi GKS zaprezentował kilka ciekawych akcji, głównie po kontrach, które przy odrobinie szczęścia mogły dać temu zespołowi wyższą wygraną.
Ostatecznie Kaszubia uległa u siebie ekipie z Przodkowa 0:1 i o trzej pierwszych kolejkach z dorobkiem 4 punktów plasuje się na 9 miejscu w tabeli IV ligi. Z taką grą awans i szybki powrót do III ligi może okazać się nierealny. Świadomy jest tego także trener Budziwojski, który zapowiedział po meczu, że jeśli po rudzie jesiennej Kaszubia nie będzie się liczyć w walce o awans, ustąpi.
Komentarze