Sobotni mecz z Gwardią Koszalin był dla piłkarzy Kaszubii Kościerzyna niezwykle istotny w kontekście walki o utrzymanie i wygrzebania się ze strefy spadkowej jeszcze przed przerwą zimową. Plasujący się zaledwie dwie lokaty wyżej rywal zdawał się być zespołem w zasięgu ekipy Pawła Budziwojskiego. Niestety przez 90 minut żadna z drużyn nie zdołała zdobyć gola i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Choć kibicom nie było dane zobaczyć ani jednej bramki, sytuacji do ich zdobycia nie brakowało po obu stronach boiska. Jako pierwszy przed szansą stanął w 12 minucie nowy w biało-bordowym trykocie Jakub Kaszuba, napastnik z ekstraklasową przeszłością. Po dośrodkowaniu ze skrzydła próbował on strzałem głową zaskoczyć bramkarza gości, ale ten wykazał się niezłym refleksem i przeniósł piłę nad poprzeczką. Sytuacja powtórzyła się po dwóch kwadransach gry, ale w pojedynku Kaszuba-Szafrański znów górą był ten drugi.
Pierwsza, pełna walki w środku pola połowa zakończyła się więc wynikiem 0:0. W drugiej niewiele się zmieniło. Oba zespoły usiłowały zyskać przewagę w środku pola, co niestety nie przekładało się na pokaźną liczbę ofensywnych popisów.
W 55 minucie piłka wpadła co prawda bramki Gwardii, ale sędzia trafienia nie uznał dopatrując się u aktywnego Kaszuby pozycji spalonej. Kościerski napastnik swoją szansę miał w tym meczu jeszcze raz, w 68 minucie, ale uderzył za wysoko.
Goście z Koszalina odpowiedzieli dopiero w ostatnich 15 minutach gry, ale przy odrobinie szczęście wystarczyłoby to na wywiezienie z Kaszub kompletu punktów. Żałować ma czego przede wszystkim Magdziński, gdyż to on mógł i powinien w dogodnej sytuacji pokonać Spierewkę, ale nasz bramkarz dzięki skutecznej interwencji zachował czyste konto.
Oba zespoły podzieliły się więc punktami, co patrząc na układ sił w tabeli nie powinno zadowalać ani jednych, ani drugich. Kaszubia wciąż dzierży niechlubną rangę czerwonej latarni "bałtyckiej" III ligi, do przedostatniej Drawy tracąc cztery punkty, a do okupujących najniższe z "bezpiecznych" miejsc Błękitnych już siedem oczek.
Komentarze