Choć do końca sezonu jeszcze kilka kolejek, piłkarze Kaszubi robią póki co wszystko by uratować III-ligowy byt. W sobotę biało-bordowi pokonali Gryf Tczew 3:0 i opuścili strefę spadkową. Przewaga nad najgorszym z walczących jeszcze o utrzymanie ekip Koralem wynosi jednak zaledwie dwa punkty, co zwiastuje pełną emocji końcówkę rozgrywek.
Po pierwszej części sezonu sytuacja kościerskiego klubu wydawała się być dramatyczna. Ostatnie miejsce w tabeli i spora strata punktowa nie napawały optymizmem przed decydującą rundą. Powrót na Kamienną Pawła Budziwojskiego okazał się jednak strzałem w "dziesiątkę". Wraz z nadejściem wiosny Kaszubia zaczęła się prezentować o klasę lepiej i co najważniejsze, systematycznie gromadzić punkty. Sobotni mecz z zamykającym stawkę Gryfem Tczew był idealną okazją by wyskoczyć z dna tabeli i sztuka ta pilkarzom z Kościerzyny się udała.
Mecz nie mógł się ułożyć lepiej dla gospodarzy, bo już w 3 minucie Witomski wykorzystał koszmarny błąd obrony zespołu gości i wyprowadzić Kaszubię na prowadzenie. W kolejnych minutach szansę na podwyższenie wyniku miał jeszcze dwukrotnie Kaszuba i raz Wysiecki, ale za każdym razem przyjezdni wychodzili z opresji obronną ręką. Podobnie jak tuż przed przerwą Troka i ponownie Wysiecki. Wynik nie uległ jednak zmianie i do szatni oba zespoły schodziły przy stanie 1:0 dla gospodarzy.
Po zmianie stron strzelecka niemoc i brak skuteczności szybko mogły obrócić się przeciw miejscowym. Tczew odważniej zaatakował i w ciągu pierwszych 20 minut od wznowienia gry mógł aż trzykrotnie pokonać bezrobotnego raczej w pierwszej części meczu Spierewkę. Raz na wysokości zadania stanął kościerski golkiper, a zaraz potem dwukrotnie niemiłosiernie pudłowali tczewianie.
Biało-bordowi obudzili się z letargu w 65 minucie, a sygnał do ożywienia w ataku dał swoim kolegom Troka, najpierw strzelając w środek bramki, a chwilę później dokładnie dogrywając na głowę Kaszuby. Strzał napastnika zdołał jednak odbić bramkarz z Tczewa.
W 78 minucie Gryfitom znów dał się we znaki Troka, pewnie wykorzystując przytomne zagranie na wolne pole od Hirsza. 2:0 niemal zupełnie odebrało już chęci do gry drużynie przeciwnej, a Kaszubia jeszcze kilkakrotnie poważnie zagroziła bramce rywali. Przy główce Kaszuby górą był jeszcze bramkarz, a po chwili Bystroń z najbliższej odległości przeniósł piłkę nad poprzeczką. Wreszcie w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry na strzał z dystansu zdecydował się Hirsz, ustalając wynik spotkania na 3:0.
Kaszubia pewnie i zasłużenie rozbiła Gryfa, robiąc kolejny, bardzo ważny krok w kierunku utrzymania miejsca w III lidze na przyszły sezon.
Komentarze