Choć trudno w to uwierzyć, piłkarze Kaszubii Kościerzyna doznali w ubiegłym tygodniu już czwartej ligowej porażki z rzędu! Drugiej przed własną publicznością. 9 pozycja w tabeli, przetrzebiony kontuzjami i kartkami skład i wreszcie wielce rozczarowująca postawa na boisku. Tak źle w klubie nie było już dawno.
- Katastrofa – mówi krótko związany z kościerskim klubem Ryszard Krauze. - Miała być walka o awans, a tymczasem jak tak dalej pójdzie trudno będzie się utrzymać. Nie chce komentować tego co dzieje się w Kaszubii, ale nie tak to powinno wyglądać. Myślę, że decydująca dla przyszłości zespołu będzie przerwa zimowa. Coś zmienić trzeba, choć póki co nikt chyba nie ma nawet na to pomysłu – dodaje.
Pomysłu, tyle że na grę w piłkę, nie mieli w ostatnie piątkowe popołudnie także sami piłkarze, którzy rozegrali zaległy mecz trzeciej kolejki z Gryfem Słupsk. Tłumaczyć może ich jedynie nie najlepsza atmosfera wokół klubu, choć osiąganymi wynikami wcale nie starają się oni jej poprawić. W spotkaniu ze słupszczanami próbowali tylko chwilami. Jak się okazało, było to jednak za mało by z Gryfem ugrać choćby punt.
Już pierwsze minuty nie ułożyły się po myśli gospodarzy. W 17 minucie w dogodnej sytuacji w naszym polu karnym znalazł się Paweł Waleszczuk i pewnym strzałem z 12 metrów nie dał szans Kafarskiemu. Strata bramki wcale nie pobudziła miejscowych do większej aktywności. To Gryf sprawiał na boisku lepsze wrażenie, a biało-bordowi nie kwapili się za bardzo by to zmienić. Na domiar złego w 39 minucie za faul bez piłki sędzia główny odesłał do szatni Kubsika i szanse na choćby remis zmalały niemal do zera. Tuż przed przerwą jego los podzielił jednak Piechota i siły się wyrównały. Kaszubia stanęła nawet przed znakomitą okazją do wyrównania, ale rzut wolny pośredni w obrębie pola karnego, zakończony strzałem Banaczka, zdołali wybić obrońcy drużyny przyjezdnej.
Po zmianie stron podopiecznym Pawła Budziwojskiego zabrakło chyba ambicji, woli walki i zwykłej chęci do gry. Poza kilkoma sytuacjami nie byli w stanie pokusić się o wbicie choćby jednej, wyrównującej bramki. Kwietniewski pomylił się w sytuacji sam na sam, a Buraczewski strzałem głową posłał piłkę obok słupka. Na nic więcej już Kaszubii stać nie było i szósta porażka w sezonie stała się faktem.
Na trzy kolejki przed końcem rundy jesiennej spadliśmy na 9 miejsce w tabeli i do prowadzącej Chojniczanki tracimy już 10 punktów. Najbliższe trzy mecze powinny dać odpowiedź na kilka ważnych pytań. Kolejne przegrane przekreślają już praktycznie zupełnie szanse biało-bordowych na włączenie się jeszcze do walki o II ligę. Ważą się też losy trenera Budziwojskiego, którego posada wisi niemalże na włosku. Zadanie ma o tyle trudniejsze, że skorzystać nie będzie mógł z kilku czołowych zawodników. W najbliższym meczu Kaszubia podejmie u siebie w sobotę Bytovię Bytów.
Komentarze