Miała być gładka wygrana, komplet punktów i zachowanie kontaktu z czubem tabeli. Zakończyło się tymczasem największym do tej pory rozczarowaniem w tym sezonie. W meczu XI kolejki "bałtyckiej" III ligi Kaszubia Kościerzyna przegrała na własnym boisku z broniącym się przed spadkiem Piastem Choszczno 2:3, ponosząc tym samym pierwszą porażkę u siebie od 13 września 2008 roku!
Pierwsze minuty na stadionie przy ulicy Kamiennej były w wykonaniu gospodarzy wzorowe i nic nie zapowiadało, że to tylko chwilowy błysk biało-bordowych. Już w 3 minucie na listę strzelców, po raz pierwszy w tym sezonie, wpisał się Tomasz Grzywacz i Kaszubia zgodnie z przewidywaniami wyszła na prowadzenie. Na tym jednak dobra gra podopiecznych Pawła Budziwojskiego się skończyła, a do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić goście.
Po nieco ponad dwudziestu minutach gry było już 1:1, a ospałość naszego zespołu wykorzystał Grzegorz Gicewicz. Na tym ambitni goście nie zamierzali jednak poprzestawać. Na boisku prezentowali większą ochotę do gry, większą wolę walki i wreszcie większą skuteczność. Na sześć minut przed końcem pierwszej połowy na twarzach sympatyków Kaszubii pojawiła się konsternacja. Swoją drugą bramkę w tym meczy zdobył Gicewicz i Piast sensacyjnie prowadził z celującymi w awans kościerzynianami 2:1.
Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, ale na odrabianie strat pozostały jeszcze trzy kwadranse. Tym bardziej, że trener Budziwojski już nie raz pokazał, że w trudnych momentach swoich zawodników mobilizować potrafi.
Jak się okazało, nie tym razem. Na kopaczy z Kościerzyny nie podziałały ani słowa szkoleniowca w szatni, ani niekorzystny wynik. Mało tego, po powrocie na boisko ich gra wyglądała jeszcze gorzej, czego efektem był trzeci gol dla gości! W 60 minucie Kafarskiego pokonał Mariusz Szczęsny i szanse na uratowanie korzystnego wyniku oddaliły się niemal całkowicie.
Do końca meczu Piast ze zrozumiałych powodów nie forsował już tempa, skupiając się głównie na obronie prowadzenia. Sztuka ta wyszła im znakomicie, bo samobójcze trafienie Jeziorskiego z 69 minuty osłodziło nieco jedynie miejscowym gorycz porażki. Czwartej już w tym sezonie, ale pierwszej przed własną publicznością. Co więcej, twierdza Kaszubii przy ulicy Kamiennej padła po przeszło roku! Po raz ostatni komplet punktów wywiozła stąd Cartusia, we wrześniu 2008.
Porażka z Choszcznem sprawia, że sytuacja biało-bordowych w tabeli nieco się skomplikowała. Do prowadzącej Chojniczanki tracimy już siedem punktów, choć do rozegrania mamy jeszcze zaległy mecz z Gryfem Słupsk. Niemniej, jeśli cel jakim przed początkiem rozgrywek był awans nadal ma pozostać realny, Kaszubia nie może pozwalać już sobie na podobne wpadki.
Komentarze