Trwa fatalna passa piłkarzy Kaszubii Kościerzyna. Sobotnia potyczka z Dąbem Dębno była dla biało-bordowych już piątym kolejnym meczem bez wygranej, a także drugą porażką z rzędu na własnym terenie. Po raz ostatni tak słaby początek sezonu Kaszubia miała w roku 2007.
Spotkanie z Dębem szczególnie w pierwszej połowie trudno nazwać ciekawym, a tym bardziej emocjonującym widowiskiem. Z murawy przez bite 45 minut wiało niewiarygodną wręcz nudą. Zawodnicy obu drużyn grali zupełnie tak, jak gdyby był to pierwszy sparing po kilkumiesięcznym rozbracie z piłką. Brakowało woli walki, zaangażowania, a przede wszystkim pomysłu na grę. W efekcie pierwsza odsłona meczu zakończyła się nie krzywdzącym nikogo remisem 0:0.
Ciekawiej zrobiło się dopiero po przerwie, a przebudzenie nastąpiło w 53 minucie za sprawą świetnego uderzenia Majewskiego, po którym Kafarskiego przed stratą gola uratowało spojenie słupka z poprzeczką. Piłka wyszła jednak w pole, jako pierwszy dopadł do niej Gajewski, natychmiast wrzucił do niepilnowanego Osowskiego, a ten strzałem głową nie dał już naszemu golkiperowi żadnych szans.
Widmo kolejnej porażko zmobilizowało nieco ekipę z Kościerzyny, czego efektem było kilka prób przeprowadzenia akcji ofensywnych. O żadnym zagrożeniu bramki rywali nie mogło być jednak mowy. Strzały podopiecznych Dawida Klawikowskiego jeśli nie zostały już zablokowane, to szybowały daleko obok "świątyni" Fabiańskiego.
Na domiar złego goście stworzyli sobie jeszcze jedną dogodną sytuację i z precyzją chirurga ją wykorzystali. W samej końcówce wynik meczu ustalił wprowadzony na boiska kilka chwil wcześniej Jarecki. Kaszubia uległa 0:2 i wciąż zajmuje 12 miejsce w tabeli "bałtyckiej" III ligi. Przewaga nad strefą spadkową jest jednak coraz mniejsza.
Komentarze