Bezbramkowym remisem zakończył się sobotni mecz Kaszubii Kościerzyna z liderem "bałtyckiej" III ligi i głównym w tej chwili pretendentem do awansu - Bytovią Bytów. Oba zespoły zagrały bardzo zachowawczo, a sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo i kibice przybyli na stadion przy ul. Kamiennej niemiłosiernie się wynudzili.
Bytowianie przyjechali do Kościerzyny bez swoich dwóch najskuteczniejszych zawodników - Wojciecha Pięty oraz Jakuba Gronowskiego, co ewidentnie odbiło się na ofensywnym potencjale gości. Niemniej, to oni zdołali przeprowadzić pierwszą groźną akcję.
Już w piątej minucie w pole karne z prawej strony zagrywał mocno Syski, ale nadbiegającego na piłkę Staniosa w ostatniej chwili uprzedził Kafarski. Zapowiedź ciekawego widowiska była jednak złudna. W kolejnych minutach gra toczyła się bowiem głównie w środku pola. Biało-bordowi jeszcze przed przerwą zdołali na szczęście dwukrotnie stworzyć zagrożenie pod bramką Bytovii. Najpierw Oszmaniec minął się z dośrodkowaniem i o mało nie dał się zaskoczyć bezpośrednio z rzutu rożnego, a niedługo potem mocne uderzenie Klawikowskiego własnym ciałem zablokował na linii bramkowej Kobiella.
Druga połowa była niewiele ciekawsza, z lekkim wskazaniem na lidera III ligi. Kilka minut po wznowieniu gry piłkę we własnym polu karnym zagrał Krysiński, ale arbiter pozostał nieczuły na protesty przyjezdnych. Potem znów nastąpił dłuższy przestój, nie licząc niegroźnych raczej prób Piotrowskiego i Formeli.
Faworyzowana Bytovia ożywiła się nieco w samej końcówce spotkania. W 78 minucie bliski szczęścia był Stanios, uderzając kąśliwie efektownym wolejem, a dziesięć minut później główkował Pietrzyk. Piłka ani razu nie znalazła drogi do bramki i w efekcie mecz zakończył się sprawiedliwym remisem 0:0.
Komentarze