Piłkarze Kaszubi Kościerzyna dorzucili do dotychczasowego ligowego dorobku kolejny punkt. Tym razem po zaciętym, dramatycznym i pełnym goli meczu zremisowali z Błękitnymi Stargard Szczeciński 3:3. Biało-bordowych po rezygnacji i przeprowadzce do Kartuz Jerzego Jastrzębowskiego poprowadził po dłuższej przerwie w roli trenera Paweł Budziwojski.
Kościerzynianie przystępowali do tego pojedynku jako przedostatnia ekipa w ligowej tabeli. Do tego po bardzo nieudanym początku rozgrywek rezygnację z funkcji pierwszego trenera złożył Jerzy Jastrzębowski...po czym przeniósł się do Kartuz, gdzie ze swoim szkoleniowcem pożegnała się też miejscowa Cartusia.
Naszych III-ligowców poprowadził w tej sytuacji ponownie Paweł Budziwojski, który opuścił kościerski klub tuż przed początkiem rundy wiosennej sezonu 2009/2010. Powrót wypadł całkiem nieźle, bo biało-bordowi zagrali odważnie i skutecznie, przynajmniej w ofensywie.
Od dwóch groźnych strzałów rozpoczął Wysiecki, potem próbował też Troka, ale wynik spotkania dopiero w 29 minucie otworzył Michał Bieliński, wyprowadzając gospodarzy na zasłużone prowadzenie. Radość nie trwała jednak długo, bo już dwie minuty później wyrównał Tomasz Pustelnik.
Ten gol sprawia, że to rywale przejmują inicjatywę i jeszcze przed przerwa stwarzają sobie dwie dogodne okazje do kolejnego trafienia. Niestety jedną z nich, już w 45 minucie wykorzystują, a na listę strzelców wpisuje się Piskorz.
Druga połowa mogła zacząć się od trzeciego gola dla gości, ale Robert Gajda myli się niemiłosiernie z kilku metrów. W odpowiedzi bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego niepewnie broniącego tego dnia Ufnala pokonuje Tomasz Grzywacz i znów jest remis.
W 60 minucie o sporym szczęściu mógł mówić Kafarski. Strzał Juszczaka zza pola karnego minimalnie minął bowiem słupek jego bramki. Sześć minut później los uśmiechnął się już jednak do Błękitnych. Gajda technicznym, precyzyjnym strzałem z 20 metrów umieszcza piłkę w górnym rogu naszej bramki.
Nie mijają nawet trzy kolejne minuty, a z trafienia cieszyć mogli się zawodnicy z Kościerzyny. Na indywidualną akcję zdecydował się Troka, minął kilku obrońców, zszedł do środka i uderzył co sił w światło bramki. Ufnal co prawda odbił piłkę, ale "wypluł" ją wprost pod nogi wprowadzonego kilka chwil wcześniej na murawę Sarbinowskiego, który nie mógł takiej okazji zmarnować. W ten sposób zdobywamy trzeciego gola przy wyraźnej pomocy golkipera rywali.
Pomiędzy 70, a 80 minutą Kaszubia usiłowała zadać jeszcze jeden, decydujący cios, ale ani Wysiecki, ani Grzywacz nie zdołali umieścić ponownie piłki w siatce. Zdecydowanie bliżsi szczęścia byli goście, a konkretnie Robert Gajda. W 81 minucie Kafarski tak niefortunnie przeciął dośrodkowanie, że futbolówka wpadła wprost pod nogi najgroźniejszego napastnika przeciwnej drużyny. Ten uderza z całej siły, ale Kafarski instynktownie odbija i tę piłkę.
Ostatnie minuty gry to zresztą zdecydowana przewaga kopaczy ze Stargardu. Po upływie kolejnych czterech minut ratuje nas bowiem już nie bramkarz, a poprzeczka, zaś w doliczonym czasie gry rywale marnują sytuację "sam na sam".
Kaszubia remisuje więc z faworyzowanymi Błękitnymi 3:3, choć dwa punkty wywalczone w sześciu meczach to wciąż bardzo kiepski wynik.
Komentarze